To naprawdę wielka frajda, gdy robi się takie rzeczy, o których wcześniej się nawet nie marzyło

Polskie Towarzystwo Turystyczno - Krajoznawcze
Oddział Miejski w Gubinie

ul. Obrońców Pokoju 18, 66-620 Gubin; e-mail: pttkomgubin_xl@wp.pl
nr telefonu: 579 511 539;

Rok 2018


Święto pieczonego ziemniaka

OM PTTK w Gubinie zaprasza w sobotę, 13 października 2018 r o godzinie 12.00 do Stanicy Wodnej PTTK w Kosarzynie na "Święto pieczonego ziemniaka", połączone z pracami na stanicy związanymi z przygotowaniem obiektu do okresu zimowego.

Zapraszamy!!!


I NOCNY RAJD ROWEROWY PO GUBINIE

Jesienny wieczór najczęściej kojarzy się z domowym zaciszem, wypoczynkiem przed telewizorem. Ten stereotyp postanowili zburzyć członkowie Gubińskiego Koła Rowerowego "LUZ" przy Oddziale Miejskim PTTK w Gubinie.
Zaproponowali oni mieszkańcom alternatywną formę spędzenia czasu w postaci Nocnego Rajdu Rowerowego po ulicach Gubina. O zmierzchu 6 października br. dziedziniec przed siedzibą OM PTTK w Gubinie zaroił się od rowerzystów na oświetlonych rowerach. Liczba chętnych do wspólnej, nocnej wyprawy przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Wśród ok. sześćdziesięciu uczestników znaczną część stanowiły dzieci i młodzież w różnym wieku. Najmłodsze z dzieci miało...... 4 miesiące i oczywiście jechało w towarzystwie swojej mamy.

Punktualnie o godzinie 19.00 cykliści wyruszyli na trasę wiodącą ulicami wokół miasta Gubina za przewodnikiem, członkiem GKR „LUZ” Stanisławem Pawłowskim.
Przejazd zabezpieczała Policja przy wydatnej współpracy motocyklistów z klubu „LGM 125”, którzy czuwali nad bezpiecznym przejazdem rowerzystów. Peleton rozświetlonych jednośladów przemierzających nocą miasto sprawiał niesamowite wrażenie i spotkało się z sympatią mieszkańców Gubina. Uwagę przyciągały dzieci, dla których przejechanie 12 kilometrów na małych, dziecinnych rowerkach było nie lada wyzwaniem. Zakończenie rajdu nastąpiło około godziny 21.00 na placu im. Jana Pawła II.

Rozstrzygnięto wówczas konkurs na najpiękniej udekorowany i rozświetlony rower. Jury składające się z członków Zarządu GKR „LUZ” wytypowały zwycięzców konkursu.

Wśród dorosłych wyróżniony został Krzysztof Szmigielski, natomiast 3 puchary ufundowane przez Burmistrza Miasta powędrowały do rąk małych cyklistów.

Organizatorzy dziękują wszystkim rowerzystom uczestnikom rajdu za tak liczny udział w imprezie i jednocześnie apelują do mieszkańców miasta o przyłączanie się w przyszłości do licznych inicjatyw proponowanych przez OM PTTK Gubin.

Wszystkie inicjatywy OM PTTK Gubin znajdziecie na stronie http://www.pttk.gubin.com.pl oraz na Facebooku pod adresem OM PTTK Gubin.


UBILEUSZ 60-LECIA KOŁA PTTK „WŁÓCZĘGA” W JASIENIU

W dniu 22 września na zaproszenie Koła PTTK „Włóczęga” z Jasienia uczestniczyliśmy w obchodach jego powstania.

Wśród zaproszonych gości byli:
Kol. Konrad Majewski Zastępca Przewodniczącego Komisji Turystyki Pieszej ZG PTTK,
Kol. Zbigniew Rudziński – Przewodniczący Lubuskiego Porozumienia Oddziałów oraz przedstawiciele władz powiatu żarskiego, Rady Miasta Jasienia oraz przedstawiciele i goście współpracujących oddziałów.

Prezes Koła kol. Barbara Szczepańska powitała wszystkich gości i przedstawiła historię koła. Z okazji 60-lecia koła wielu członków otrzymało nagrody i wyróżnienia.

Po wystąpieniu kol. Szczepańskiej głos zabrali zaproszeni goście i wręczali upominki. W imieniu naszego oddziału ten zaszczyt przypadł kol. Zbigniewowi Worobiejowi.
Po części oficjalnej zwiedziliśmy Izbę Pamięci i teren byłego obozu jenieckiego Komando Gassen.
Po powrocie do siedziby koła zjedliśmy pyszną grochówkę i inne specjały.

Biesiada i rozmowy z koleżeństwem umilały nam czas, który szybko mijał.
Około godziny siedemnastej pożegnaliśmy gospodarzy i w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Bieczu, gdzie miał się odbyć koncert jazzowy w pałacu „Jazz w pałacach, dworach i … ”Wystąpił: JES4JAZZ & PAULINA GOŁĘBIOWSKA

Licznie zgromadzona publiczność, w większości niemiecka i my byliśmy pod wrażeniem tego wspaniałego koncertu. Udana turystycznie i kulturalnie sobota dała pełnię zadowolenia. Szkoda, że tylko osiem osób z naszego oddziału wzięło udział w obchodach zaprzyjaźnionego koła „Włóczęga” z Jasienia.

Tadeusz LECH


I NOCNY RAJD ROWEROWY - GUBIN 6 X 2018

REGULAMIN I NOCNEGO GUBIŃSKIEGO RAJDU ROWEROWEGO

I. Organizatorzy:
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze Oddział Miejski w Gubinie,
Gubiński Klub Rowerowy „LUZ” pod patronatem Burmistrza Miasta Gubina przy współudziale Policji, Straży Miejskiej i motocyklistów z terenu miasta Gubina.

II. Cel Rajdu
Celem Rajdu jest popularyzacja turystyki rowerowej jako formy aktywnego wypoczynku.
Rajd będzie połączony  z konkursem na najbardziej pomysłowo oświetlony rower.
Organizator wytypuje trzy najlepsze pomysły na najbardziej pomysłowo oświetlony rower i nagrodzi je upominkami.

III. Termin i miejsce Rajdu
1. Rajd odbędzie się 06 października 2018 r. (sobota) godz. 19.00 do ok.20.30
2. Start – siedziba OM PTTK Gubin (parking przed PUP ul. Obrońców Pokoju 20)
3. Meta – plac im. Jana Pawła II (plac katedralny)
4. Szczegóły Rajdu będą opublikowane na stronie internetowej organizatora http://www.pttk.gubin.com.pl/

IV. Program Rajdu
Godz. 18.00 - Weryfikacja oświadczeń i zgłoszeń oraz wydawanie okolicznościowych naklejek/plakietek/
Godz. 18.50 – Zapoznanie z regulaminem oraz trasą przebiegu Rajdu
Godz. 19.00 - Start uczestników Rajdu
Ok. godz. 20.00 - 20.30 - Zakończenie Rajdu i rozstrzygnięcie konkursu na najbardziej pomysłowo oświetlony rower – trzy miejsca

V. Trasa Rajdu
1. Optymalna długość trasy wynosi ok.12 km, którą każdy uczestnik powinien pokonać bez większego wysiłku.
2. Rajd odbędzie się ulicami miasta Gubina za osobą prowadzącą Rajd – Przodownikiem Turystyki Kolarskiej OM PTTK Gubin.
3. Trasę i przejazd Rajdu będzie zabezpieczać Policja oraz Straż Miejska.
3. Trasa (opisowo):
Opis trasy rajdu – ok. 12 km
Start: parking przed PUP ul. Obrońców Pokoju 20 – ul. Gubeńska - ul. Bolesława Chrobrego – ul. Piastowska – ul. 1-go Maja – ul. Kosynierów – ul. Spokojna – ul. Generała Sikorskiego – ul. Miodowa – ul. Kosynierów – ul. Wojska Polskiego – ul. Różana – ul. Żwirki i Wigury – ul. Gdańska – ul. Ignacego Paderewskiego – ul. Juliusza Kossaka – ul. Gen. Kazimierza Pułaskiego – ul. Cmentarna – ul. Łukowa – ul. Kaliska – ul. Stanisława Wyspiańskiego – ul. Dr. Kunickiego – ul. Juliusza Słowackiego – ul. 3-go Maja – ul. Bolesława Prusa – meta: plac im. Jana Pawła II (plac katedralny)

VI. Uczestnictwo
1. W Rajdzie mogą wziąć udział osoby pełnoletnie - na własną odpowiedzialność.
2. Osoby niepełnoletnie, nieposiadające karty rowerowej biorą udział w rajdzie tylko w towarzystwie rodzica/opiekuna.
3. Osoby niepełnoletnie, posiadające kartę rowerową mogą wziąć udział samodzielnie, pod warunkiem posiadania pisemnej zgody opiekuna prawnego na uczestnictwo w Rajdzie (załącznik nr 1 do regulaminu) do pobrania ze strony: http://www.pttk.gubin.com.pl/ lub osobiście - w biurze OM PTTK ul. Obrońców Pokoju 18, w każdą środę w godzinach 16.00 -18.00,
4. Warunkiem uczestnictwa w Rajdzie jest posiadanie sprawnego i wyposażonego zgodnie z przepisami roweru (szczególnie sprawne oświetlenie z przodu i z tyłu roweru) jak również przestrzeganie prawa o ruchu drogowym.
Wskazane jest aby każdy uczestnik rajdu posiadał na sobie kamizelkę odblaskową i kask rowerowy!
5. Mile widziane będzie jak największa ilość elementów odblaskowych i świecących oraz sygnałów dźwiękowych.
6. Organizatorzy nie biorą odpowiedzialności za wypadki i szkody powstałe z winy uczestników lub osób trzecich. Odpowiedzialność za osoby niepełnoletnie ponoszą rodzice/opiekunowie prawni. Uczestnicy nieprzestrzegający prawa o ruchu drogowym będą dyskwalifikowani z Rajdu.

VII. Zgłoszenia do Rajdu:
1. Najpóźniej do dnia 29 września 2018 r.:
- osobiście - w biurze OM PTTK ul. Obrońców Pokoju 18, w każdą środę w godzinach 16.00 -18.00,
- telefonicznie – tel. 605 157 545 lub 691 550 702

Po tym terminie organizator nie może zagwarantować okolicznościowych plakietek.
2. W dniu Rajdu tj. 06 października 2018 roku w miejscu startu (parking przed PUP ul. Obrońców Pokoju 20) od godz. 18.00 - bez możliwości otrzymania okolicznościowej plakietki;
3. W zgłoszeniu prosimy o podanie: imienia i nazwiska oraz wieku uczestnika Rajdu;
4. Osoby niepełnoletnie, posiadające kartę rowerową, muszą dostarczyć pisemną zgodę opiekuna prawnego na uczestnictwo w Rajdzie

VIII.  Zasady poruszania się po drogach publicznych w czasie trwania rajdu
1. Wszyscy uczestnicy rajdu jadą za osobą prowadzącą, która nadaje prędkość i kierunek jazdy, jadąc w zwartej kolumnie przy zachowaniu bezpiecznego odstępu od poprzedzającego rowerzysty,
2. Jazda w grupie zwartej w zorganizowanej kolumnie nie zwalnia poszczególnych rowerzystów od przestrzegania obowiązujących przepisów drogowych,
3. Każdy z uczestników rajdu zobowiązany jest do jazdy w równym tempie dostosowanej do prędkości innych uczestników, przy zachowaniu ostrożności i bezpiecznego odstępu.
4. Podczas Rajdu należy bezwzględnie przestrzegać przepisów o ruchu drogowym.
5. Nie ścigać się! Zachować ostrożność!

IX. Postanowienia końcowe
1. Sprawy nie ujęte w regulaminie rozstrzygają organizatorzy. 2. Uczestnictwo w Rajdzie wiąże się z akceptacją w/w regulaminu.
3. Uczestnik Rajdu przyjmuje do wiadomości, że udział w imprezie wiąże się z wysiłkiem fizycznym i pociąga za sobą naturalne ryzyko i zagrożenie wypadkami.
4. Zgłoszenie do Rajdu oznacza, że uczestnik rozważył i ocenił charakter, zakres i stopień ryzyka wiążącego się z uczestnictwem w Rajdzie i dobrowolnie zdecydował się podjąć to ryzyko, startując wyłącznie na własną odpowiedzialność.
3. Uczestnictwo w Rajdzie wiąże się z  wyrażaniem zgody Uczestników Rajdu na wykorzystanie w celach marketingowych zdjęć, nagrań filmowych oraz wywiadów.

 X.  Kontakt
1. Polskie Towarzystwo Turystyczno – Krajoznawcze, Oddział Miejski w Gubinie ul. Obrońców Pokoju 18, 66-620 Gubin w każdą środę w godz. 16.00 do 18.00;
2. nr tel. kontaktowego organizatora Rajdu – 605 157 545 lub 691 550 702

OŚWIADCZENIE RODZICÓW /zgoda rodziców/- do pobrania


Informacja o XVII LUBUSKO – SAKSOŃSKIM RAJDZIE ROWEROWYM PO „ŁUKU MUŻAKOWA”

REGULAMIN RAJDU

Plakat rajdu


Informacja o XXIV MIĘDZYNARODOWYM ZJEŹDZIE CYKLISTÓW - SULĘCIN 2018

ProgramZjazduCyklistów2018_2.pdf

RegulaminZjazdu2018_2.pdf

OpisTrasTurystycznychZjazduCyklistow2018.pdf

KartaUczestnictwaXXIII_MZC_2018.pdf

MapkaTrasTurystycznychMZC_2018_ZDJĘCIE.pdf


60- lecie Koła PTTK Włóczęga w Jasieniu

Koło PTTK Włóczęga w Jasieniu zaprasza Zarząd i członków Oddziału PTTK Gubin na uroczyste obchody 60- lecia Koła PTTK Włóczęga w Jasieniu

Dnia 22 września 2018r. W siedzibie Koła-Wieża Ciśnień Jasień ul.Wilcza 1

PROGRAM


10:00 Zbiórka przy Wieży (siedziba Koła)
10:10 Powitanie
10:30 Zwiedzanie Izby Pamięci oraz przejście na teren byłego Obozu Jenieckiego Komando Gassen
13:00 Poczęstunek
13:30 Wręczenie odznaczeń oraz wyróżnień
14:00 Wystąpienie zaproszonych gości
14:30 Wspólne śpiewanie, występ zespołu Koła "Łaziki" w Żarach.
15:00 Wspomnienia- Historie,które warto przekazać młodym.
17:00 Zabawa przy ognisku

Wpłaty na rzecz organizatora imprezy:
członkowie PTTK 15,-zł
-dzieci i młodzież ucząca się 10,-zł
-pozostałe osoby 20,-zł

Świadczenia organizatora;
- pamiątkowy znaczek
- pamiątkowa pieczęć
- posiłek turystyczny.

Potwierdzenie uczestnictwa do dnia 15.09.2018r. SMS na nr.tel. 663 424 003 lub 601 397 850 e-mail; sbasia@poczta.pl


BAWIMY SIĘ NA FESTIWALU CAUNTRY W WOLSZTYNIE!

No i stało się. Żądna nowych wrażeń nasza gubińska petetekowska grupa, w liczbie 17 osób wylądowała na IX Festiwalu „Czyste Cauntry” w Wolsztynie.

Był to swoisty rekonesans, badanie gruntu i tematu z myślą o już liczniejszej grupie w roku przyszłym. Zespoły grające muzykę cauntry z Polski, Francji i Ameryki, nie pozwoliły nikomu stać obojętnie. Próbowaliśmy więc i my ten rodzaj tańca, który tylko z pozoru wydaje się łatwy, ale żeby opanować krok ( a tańczy się zbiorowo) niezliczonej ilości układów, trzeba przejść szkołę tańca jak choćby grupa tancerzy z Żor (śląskie) ćwicząca w Szkole Tańca Cauntry, działającej przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku w tym mieście. My co prawda takiej szkoły nie mamy, ale nasza ambicja i dobre chęci zmobilizują nas do tego, żeby do przyszłego roku opanować chociaż jeden układ.

Wspaniałe stroje stałych uczestników tego typu festiwali (jest też w Mrągowie i Wiśle) i niepowtarzalna atmosfera przyjaźni i swobody, gromadzi corocznie w Wolsztynie niezliczone rzesze wielbicieli cauntry z całego kraju. Zaś usytuowanie amfiteatru w parku nad jeziorem, daje namiastkę wspaniałego wypoczynku.

Od czterech lat kiedy tu przyjeżdżam, zawsze spotykam kogoś z Gubina. Może ten tekst zachęci Gubiniaków by spróbowali bywać.
A wracając do naszej braci petetekowskiej, to stwierdzam, że jest w nas coś niezwykłego, taki niespokojny wirus, zmuszający do smakowania życia we wszystkich dostępnych nam dziedzinach.

Kaśka Janina Izdebska


WIECZÓR ASTRONOMICZNY

W letnią noc 27 lipca 2018 roku pasjonaci astronomii: Grażyna i Krzysiu przygotowali gubińskim petetekowcom nie lada atrakcję, a mianowicie obejrzenie najdłuższego od 100 lat zaćmienia Księżyca.

Nocny spektakl rozegrał się w Kosarzynie na plaży nad jeziorem Borek. Miejsce to wybrano ze względu na dogodne warunki do obserwacji astronomicznych. Podczas początkowej fazy całkowitego zaćmienia zrobiło się jeszcze ciemniej, a na niebie rozpoczęła się rzadko spotykana parada planet. Nasi turyści, a także wczasowicze z dziećmi mieli niepowtarzalną okazję podziwiać przez teleskop: Jowisza i jego cztery największe księżyce, Saturna otoczonego pierścieniami oraz czerwono-pomarańczowego Marsa. Podekscytowani obserwatorzy karnie ustawiali się w długiej kolejce, aby przez chwilę móc zajrzeć w głąb kosmosu. W międzyczasie trwało rekordowo długie zaćmienie Księżyca. Takie zjawisko astronomiczne występuje wówczas gdy, trzy ciała niebieskie, czyli Ziemia, Księżyc i Słońce znajdą się na jednej linii, a oświetlana przez Słońce Ziemia rzuca cień na Księżyc w pełni. Powolne powiększanie się tarczy Księżyca można było oglądać gołym okiem, jednak aby widzieć więcej niektórzy sięgali po lunetę i lornetki.

Wieczór rozpoczęty gorącą, turystyczną zupą, a zakończony dobrze po północy przy gitarze i ognisku, z tak bogatym programem astronomicznym pewnie nigdy się już nie powtórzy. A szkoda. Następne takie wydarzenie przewiduje się na 2123 rok. Wówczas nasi następcy zaśpiewają być może przy ognisku" Dziś prawdziwych turystów już nie ma......."

G. Dymarczyk


Wycieczka rowerowa

5 sierpnia br. zapraszamy na wycieczkę rowerową do Brodów i Jezior Wysokich na Wieżę widokową

Zbiórka uczestników przy OM PTTK Gubin o godzinie 9.30.

Trasa wycieczki w obie strony ok 60 km: główna trasa w kierunku Jasienicy, następnie do Brodów i Jezior Wysokich.

Zapraszam!!! organizator: Romuald Skrzypczak


Spływ kajakowy 22 VII 2018

Ach, jak przyjemnie kołyszac się wśród fal, Gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal..." tak śpiewała Irena Santor. Śpiewaliśmy i My - uczestnicy spływu kajakowego rzeką Pliszką.

Rzeka Pliszka jest niezwykle malowniczą rzeką. Jej piękno zachwyca dzikością, płynąca przez Puszczę Rzepińską. Jej koryto w wielu miejscach przecinają progi rzeczne, mielizny i powalone konary drzew, a brzeg często jest urwisty, dlatego trasa ta jest miejscami trudna.

Mimo tego grupa gubińskich kajakarzy z gubińkiego pttk-u całkiem dobrze pradziła sobie z pokonywaniem naturalnych przeszkód. Były miejsca, aby przepłynąć dalej trzeba było położyć się na kajaku i popłynąć pod zwalonym drzewem. Po ok 2 godzinach dopłynęliśmy do jeziora Ratno, raju dla łabędzi, kaczek, ryb i pięknej roślinności wodnej. Jezioro Ratno zachwyca również dziką naturą

Była to niezwykła wycieczka pełna relaksu. Już myślimy o kolejnym spływie. Zapraszamy do galerii zdjęć ze spływu http://pttk.gubin.com.pl/luz/galeria195.htm

IJK


NOC SOBÓTKOWA NAD JEZIOREM!

XIV Piknik Rowerowy „W sercu Łużyc” zorganizowany przez Oddział Miejski PTTK w Gubinie, a realizowany na Stanicy PTTK w Kosarzynie w dniach 22-24.VI.2018r.- brzmi poważnie.

Ale tak naprawdę to poważne było tylko to, że rowerami została przejechana sześdziesio -paro kilometrowa trasa do Niemiec. Reszta była li tylko i wyłącznie zabawą.

No bo jak można było poważnie traktować koleżanki omotane w białe prześcieradła z wiankami na głowach, świeczkami w rękach- robiące za dziewice. Tak pięknie przystrojone z piosenką na ustach i gitarzystą Krzyśkiem na czele, całym korowodem (reszta towarzystwa za nimi) przedefilowały przez Ośrodek Wczasowy na duży pomost nad jeziorem. Zupełnie niepotrzebny w tym momencie wiatr, pracowicie zdmuchiwał świeczki, a zmyślne „dziewice”otaczały ogień połami prześcieradeł, w wyniku czego jedna dziewica niemal nie spłonęła na ołtarzu sobótek.

Wszystko dobrze się skończyło i przy akompaniamencie gitary i śmiechu, wianki popłynęły wodami. Niestety sobótkowej tradycji skoków przez ognisko nie było, albowiem panowie bali się kompletnej depilacji. Natomiast szukanie Kwiatu Paproci około północy, stało się dodatkowym powodem do śmiechu. Bo nic tak bliźniego nie bawi jak nieszczęście innych, w tym wypadku grzebanie się z niewidocznego po ciemku dołka. A co chwilę ktoś wpadał. Kwiat został odnaleziony z nagrodą w postaci „Eliksiru Miłości”, a ponieważ różny eliksir był konsumowany przed i po, zabawa przy ognisku trwała do świtu. Dla nas to była najkrótsza noc.

Nie wspomniałam tu o konkursach, które sprawnie przygotowała i prowadziła Iwona, a pomagała jej Marzena-duża(mamy dwie dużą i małą). Świetnie przygotowana impreza przez Grażynę, Krystynę, przy pomocy innych- na długo pozostanie w naszej pamięci. No i wspominając będzie się z czego pośmiać..

Kaśka Janina Izdebska


PIERWSZA OFIARA KOMÓRKI!

No może nie pierwsza, ale dla nas ważna, bowiem dotyczy to naszej koleżanki z gubińskiego peteteku. A było to tak:

W majowe piątkowe popołudnie grupa składająca się z 34 członków gubińskiego peteteku wyruszyła na trzydniową wycieczkę otwierającą sezon turystyczny 2018r. Kierunek Opole. Noclegi w małym hoteliku z zadaszonym i wyposażonym w stoły i ławy plenerowym miejscem, gdzie do woli turystycznym zwyczajem mogliśmy nieskrepowanie „drzeć pyski”. A śpiewać lubimy. Uwaga: Teraz zaczynam od dnia drugiego, czyli od niedzieli. Rano wyjazd, by po paru kilometrach zaistnieć na opolskim bruku. I wtedy, kiedy maszerowaliśmy na Wzgórze Uniwersyteckie, Grażyna -współorganizatorka postanowiła sprawdzić coś w komórce. Nie przewidziała, że na drodze wyrosną schody. Potknięcie i bolesny upadek. Cała grupa w szoku. Na szczęście z głową i kręgosłupem w porządku, ucierpiała tylko noga. Dalsze zwiedzanie odbyło się „pod pachę”, a szybka pomoc Niny, która przytomnie taksówką znalazła aptekę i unieruchomiła(trzeba przyznać, że fachowo) wypadkową nogę -pozwoliła na realizację programu, z którego zaraz na „dzień dobry” wypadły dwa punkty- zwiedzanie Muzeum i Kamienicy Czynszowej, albowiem przyjęło się w Polsce, że jak jest niedziela, niektóre obiekty są nieczynne.

Jednak zanim napiszę co było dalej, wrócę do dnia poprzedniego czyli do soboty. Otóż rano nieco niedospani po turystycznym posiadzie do późnej nocy, z zachrypniętymi gardłami od śpiewu przy akompaniamencie gitary Krzyśka i Ryśka – jedziemy do Mosznej – zabytkowej rezydencji rodu Tiele- Wencklerów, potentatów przemysłowych w latach 1866-1945, z 365 pomieszczeniami i 99 wieżami i wieżyczkami. Położony w ponad dwustu hektarowym parku, słynącym z azali i rododendronów. W maju i czerwcu odbywa się tu święto kwitnącej azali w trakcie którego jest popularyzowana muzyka kompozytorów polskich i niemieckich. Są wystawy plastyczne i plenerowe. Zbliżając się do zamku, trudno oprzeć się wrażeniu, że wkracza się do świata baśni. Niecodzienny, przedziwnej urody zamek w Mosznej, jest jednym z bardziej znanych obiektów na ziemi opolskiej i w całej Polsce. Ma zaledwie 100 lat i nie prezentuje konkretnego stylu.

Niechętnie opuszczamy piękny park z obficie ukwieconymi, kolorowymi i pachnącymi rododendronami, wioząc na pamiątkę zdjęcia. Jedziemy do renesansowe go zamku- obecnie pałacu w Rogach Opolskich zbudowanego w XVI w. przez ród Rogoyskich. Zamek co jakich czas przechodził z rąk do rąk, a w XIX w. następny właściciel dobudował skrzydło w stylu klasycznym i założył park w stylu angielskim. W 1945r następuje nacjonalizacja zamku, a w 1964 zostaje przekazany Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Opolu. Po odbudowie powstaje tu filia z cennymi starodrukami i innymi zbiorami specjalnymi.

Dalej trasa wiedzie do Gogolina gdzie zaplanowano obiad. Miasto stare z pierwszą o nim wzmianką 1223r. Ale najbardziej znane z pieśni Zespołu Śląsk- „Poszła Karolinka do Gogolina”.... I tu muszę przyznać, że pomnik Karolinki, którego odsłonięcie miało miejsce w 1967r. bardzo mnie rozczarował. Kojarzy mi się z pomnikami byłego Związku Radzieckiego, a jeszcze ściślej z zdjęciem prezentowanym na stronie tytułowej „Mosfilmu”. W tej „sute” postaci nie podkreśla symbolu Śląska. Tylko raz w roku ubiera się postacie na pomniku w stroje śląskie na Dni Gogolina.

Wracam zatem do niedzieli. Jesteśmy już w Opolu. Grażyna „kuśtyka”, ale mimo bólu zachowuje się dzielnie, a my na Wzgórzu Uniwersyteckim fotografujemy się pod pomnikami. Wybór duży, samych tuzów kultury. Jest więc Kofta, Grechuta, Grotowski, Starsi Panowie Dwaj czyli Wasowski i Przybora, dalej Osiecka(wielka miłość Przybory) z Młynarskim, Niemen. Mała sesja fotograficzna- bo przecież nie można pominąć takiej okazji- no i Amfiteatr, a zaraz przy nim Muzeum Polskiej Piosenki. Miło zobaczyć obiekt znajomy tylko z małego ekranu. Ale też miło stanąć na deskach słynnej sceny. Gorliwie korzystają z możliwości Dorota i Krzysiek, a oglądani przez nas i jeszcze inne grupy wycieczkowe z górnych miejsc, niczym krasnale kręcą się po o wiele za dużej dla nich scenie. Muzeum Polskiej Piosenki powstałe w 2007r działa jako samorządowa instytucja kulturalna w Opolu. Jego działanie polega na gromadzeniu, katalogowaniu, konserwacji i udostępnieniu zbiorów dotyczących polskiej piosenki. Prowadzi działalność edukacyjną, spotkania z osobistościami polskiej sceny artystyczno-kulturalnej, organizuje wystawy plastyczne. My skorzystaliśmy z działań multimedialnych. Prowadzi też działalność wydawniczą. Niestety tylko Iwona wyjechała z kupionym na miejscu śpiewnikiem festiwalowym. Przeoczyłam, a teraz szczerze zazdroszczę.

No i zbliżamy się do końca wycieczki. Po drodze jeszcze zamek w Brzegu. Rezydencja Piastów Śląskich powstała w XIII w. Obecni siedziba Muzeum Piastów Śląskich. Zamek w Brzegu zwany jest też Śląskim Wawelem, albowiem w XVI w. Książe Jerzy II wraz z żoną Barbarą przebudował obiekt na styl renesansowy wzorując się na Zamku Królewskim na Wawelu.

„Wszystko dobre co się dobrze kończy”- pisał Szekspir. I miał rację. A było dobre bo wycieczka z bogatym programem wiedzy historycznej, starannie przygotowana przez Bogusię(była też nasza przewodniczką)i Grażynę z bolącą nogą- dała nam wiele satysfakcji. Teraz z niecierpliwością czekamy na jesienne zakończenie sezonu turystycznego i wspólne wędrowanie. Doświadczenie mi podpowiada, że to będą góry, bowiem rządy wycieczkowe przejmą "Dreptaki" i Koło nr 2, a oni nie odpuszczą. No to sobie podreptamy po górach i dolinach. Jak zawsze będzie wspaniale.

Kaśka Janina Izdebska


XIV PIKNIK ROWEROWY "W SERCU ŁUŻYC - 22-24 VI 2018

Gubiński Klub Rowerowy „LUZ” OM PTTK w Gubinie zaprasza na XIV Piknik Rowerowy „W sercu Łużyc”

REGULAMIN PIKNIKU


1. Organizatorzy Pikniku Gubiński Klub Rowerowy „LUZ” oraz Zarząd OM PTTK Gubin

2. Kierownictwo Pikniku
• Komandor – Mirosław Sikorski
• Kwatermistrz – Wanda Matuszak
• Sekretariat – Barbara Nazgowicz
• Gospodarz – Kazimierz Walaszko
• Konkursy – Iwona Kolińska

3. Termin i miejsce Pikniku
Piknik odbędzie się w dniach od 22 do 24 czerwca 2018 roku.

Baza Pikniku:
Stanica OM PTTK Gubin nad jeziorem Borek w Kosarzynie
Ilość miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.

4. Noclegi i opłaty
Noclegi z 22/23 czerwca i 23/24 czerwca:
• Stanica PTTK Kosarzyn (łózka piętrowe) – 15 zł/doba/osoba – 12 miejsc noclegowych
• istnieje możliwość zakwaterowania w domkach campingowych w Ośrodku Wypoczynkowym „Nad Borkiem” w Kosarzynie – tel. kontaktowy: 791 930 309
• Możliwość rozbicia do 10 namiotów 2-osobowych – 10 zł/doba/osoba. Miejsca będą przydzielane wg kolejności przysyłanych kart zgłoszeń i kopii/skanu dowodu wpłaty
Wpisowe za udział w pikniku (bez kosztów noclegu) wynosi:
• 35 zł od osoby – członkowie PTTK (na podstawie ważnej legitymacji na 2018 rok)
• 45 zł od osoby – pozostali, niezrzeszone osoby
Wpisowe i opłaty za noclegi płatne w terminie do 10 czerwca 2018 roku w sekretariacie pikniku (kantor walutowy „Barbara” Barbara Nazgowicz ul. Obrońców Pokoju 17, tel. kontaktowy: 509 582 309 lub na konto OM PTTK Gubin: 22 8371 1019 4200 0619 2000 0010. Przy wpłacie na konto prosimy o potwierdzenie tego faktu telefonicznie do sekretariatu pikniku.

5. Zgłoszenia
Kartę zgłoszenia i kopię dowodu wpłaty należy przedstawić na miejscu – kierownictwu pikniku.

6. Świadczenia organizatorów w ramach wniesionych opłat
• Rajd rowerowy z przewodnikiem do Findlingspark und Geologischer Lehrpfad (Niemcy) – trasa ok. 50 km (w obie strony)
• poczęstunek po powrocie z trasy
• Kiełbasa, kaszanka i chleb do grilla/ogniska w dniu 23.06.2018 r.
• bułka bułka + woda (jako drugie śniadanie) na trasę rowerową pikniku w dniu 23.06.2018 r.
• Ciekawe konkursy - z nagrodami dla zwycięzców
• Możliwość nieodpłatnego rejsu jachtem po jeziorze Borek
• Możliwość nieopłatnego korzystania z kajaków i desek surfingowych na jeziorze Borek
Przewidywana (w przypadku odpowiedniej pogody) – obserwacja nieba poprzez teleskop,
• Pokaz naprawy roweru,
Prezentacja obrzędów świętojańskich

7. Obowiązki uczestników Pikniku
• Ubezpieczenie się we własnym zakresie na czas trwania Pikniku
• Posiadanie dokumentu tożsamości (dowód osobisty, paszport) w związku z trasą rajdu przebiegającą przez teren Niemiec
• Posiadanie przez członków PTTK ważnej legitymacji członkowskiej z opłaconą składką za 2018 rok
• Przestrzeganie przepisów o ruchu drogowym w Polsce i w Niemczech
• Posiadanie sprawnego roweru zgodnie z „Prawem o ruchu drogowym”
Akceptacja obowiązującego regulaminu Pikniku
• Konieczne posiadanie dobrego humoru na czas Pikniku

Uwagi
Piknik odbędzie się w podanym terminie
Uczestnik Pikniku ponosi prawną odpowiedzialność za wynikłe szkody z jego winy
Organizatorzy Pikniku nie biorą na siebie odpowiedzialności za zaistniałe wypadki i za szkody wyrządzone przez uczestnika/ów osobom trzecim podczas trwania Pikniku
• Osoby niepełnoletnie mogą brać udział w Pikniku tylko pod opieką rodziców lub opiekuna prawnego
• Ostateczna interpretacja niniejszego regulaminu należy do organizatora Pikniku
• Opłata za Piknik nie podlega zwrotowi w przypadku niestawienia się na imprezę
• Dokonanie opłaty za Piknik jest potwierdzeniem, że osoba, która będzie uczestnikiem Pikniku zapoznała się z niniejszym regulaminem Pikniku i akceptuje go w całości.

Piknik nie posiada charakteru komercyjnego i jest organizowany wg zasady „non profit” na zasadzie samoorganizacji.

Uczestnicy Pikniku dokonują jedynie wpłat na organizację imprezy.

Organizatorzy Pikniku rowerowego życzą wszystkim uczestnikom miłych i niezapomnianych wrażeń.

Zarząd OM PTTK Gubin
Zarząd GKR "LUZ"


PIĄTY POLONIJNY RAJD PTTK – BERLIN

W roku 2017 po raz pierwszy grupa turystów z naszego oddziału uczestniczyła na zaproszenie Klubu PTTK im. W. Korfartego z Berlina w IV Rajdzie Polonijnym. Pozytywne wrażenia z trasy, dobra organizacja oraz zabawa zachęciło nas do ponownego udania się w rejon Berlina.

W dniu 22 kwietnia bieżącego roku 19 członków naszego oddziału zdecydowało się uczestniczyć w V Polonijnym Rajdzie PTTK. Spotkaliśmy się na stacji w Guben skąd pociągiem przejechaliśmy do Berlina wysiadając na stacji S/Bahn S1 Waidmannslust.
Po wypiciu kawy udaliśmy się na start rajdu dokąd dołączyli pozostali uczestnicy.
Prezes Klubu Berlin przywitała biorących udział w rajdzie, zapoznała z trasą i organizacją.

Wystartowaliśmy idąc ulicami Berlina a następnie weszliśmy na wspaniałe ścieżki ciągnące się wśród zieleni i wijących kanałów przy wspaniałej pogodzie. Przechodziliśmy podziwiając piękne jeziorka i przyrodę. Trasa liczyła 9 kilometrów, ale odpoczynki pozwoliły nawet najsłabszym pokonać ten dystans. Po około trzech godzinach dotarliśmy do mety. Jak w tamtym roku było to w tym samym miejscu u pana Domaradzkiego, który prowadzi stadninę koni.

Na miejscu zasiedliśmy przy stołach posilając się i popijając co nieco. Zespól muzyczny New System serwował polskie przeboje, przy których najwytrwalsi poszli w tany. Miła atmosfera i dobra organizacja wszystkim się podobała. Czas nieubłaganie mijał i przyszła pora rozstania. Zadowoleni udaliśmy się większą grupą w drogę powrotną. Na miejscu pozostała piątka naszych uczestnicząc w dalszej zabawie. W Gubinie byliśmy około godziny dwudziestej.

W IV Rajdzie polonijnym wzięło udział 110 uczestników, w tamtym roku 80 osób. Wsparcia medialnego udzieliło wydawnictwo "Kontakty" oraz Konsulat RP w Berlinie i Polska Rada w Berlinie.

Dziękujemy organizatorom za zaproszenie i trud włożony w przygotowanie rajdu.
Zachęcam tych, którzy jeszcze nie byli do wzięcia udziału w tym rajdzie następnego roku – warto.

Tadeusz LECH


PODRÓŻ DO PANAMY – KANAŁ PANAMSKI

W dniu 13 kwietnia spotkaliśmy się ponownie z kol. Andrzejem Nowackim, który przedstawił historię jego budowy i funkcjonowanie do dnia dzisiejszego.

Król Hiszpanii Karol V Habsburg już w XVI wieku myślał o skróceniu drogi z Peru do Hiszpanii. Ziścić się to miało przez budowę kanału żeglownego poprzez Przesmyk Panamski.
Dopiero w XIX wieku francuz Ferdinand Marie de Lesseps kierując francuskim przedsięwzięciem Universelle du Canal Interocéanique w latach 1881–1889, prowadził prace przy budowie kanału. Przedsięwzięcie zakończono z powodu bankructwa firmy.

W czasie prac zmarło przeważnie na malarię i żółtą febrę ponad 22 tys. osób. Do niepowodzenia przyczyniły się błędy techniczno-inżynieryjne, złe rozpoznanie hydrogeologi terenu.
Po niepowodzeniu francuskiego budowniczego w roku 1903 teren pod budowę kanału wydzierżawili amerykanie od państwa Panamy. W latach 1904 – 1914 ukończyli budowę kanału.

Przez ponad 75 lat Strefa Kanału Panamskiego znajdowała się pod jurysdykcją amerykańską, dopiero traktat w sprawie trwałej neutralności i funkcjonowania kanału podpisany w Panamie 7 września 1977 roku zapewnił Panamie prawa do terenu, którego przekazanie odbyło się w 1999 roku.

W 2007 roku władze Panamy rozpoczęły rozbudowę Kanału obejmującą pogłębienie Culebra Cut i dróg nawigacyjnych. Powstały nowe zespoły śluzy z komorami o dł. 427 m i szer. 55 co pozwoliło przepływać przez kanał największym kontenerowcom, a to będzie miało przełożenie na zysk, który szacuje się dwukrotnie zwiększyć.
Kanał Panamski pełniący funkcję transportowo-handlową jest też dużą atrakcją turystyczną Panamy.
Współcześnie daje on zatrudnienie 9000 ludzi, przynosi skarbcowi środkowoamerykańskiego państwa ponad miliard dolarów rocznie, a wszystkie związane z nim działalności i dziedziny gospodarki tworzą ok. 80 proc. PKB.

W imieniu Zarządu Oddziału serdecznie dziękuję kol. Ryszardowi Pruchniewiczowi i kol. Andrzejowi Nowackiemu za podzielenie się wiadomościami i zdjęciami z odbytych podróży.
Do następnych spotkań wrócimy w jesienne. wieczory

Tadeusz LECH.


FASCYNUJĄCY KRAJ - INDIE!

Tak sobie myślę, że gdyby przy porodzie piętnastego dziecka nie zmarła 38 letnia ukochana żona, to Szah Dżehana z dynastii Mongołów, nie wybudowałby Pałacu Świątyni Miłości w Agrze, świat przez całe wieki nie zobaczyłby tego klejnotu architektury, grobowca w którym w trumnie pokrytej warstwą czystego złota, obsypanej perłami i brylantami, leży miłość życia Szaha. Sam bezgranicznie kochając żonę, zmarł 8 lat po niej.

My zaś w petetekowskim klubie mogliśmy usłyszeć i zobaczyć wyświetlane zdjęcia z pobytu kolegi Ryśka Pruchniewicza nie tylko z Agry, ale i z wielu ciekawych miejsc w Indiach.

Idąc dalej tropem wpływu uczuć męsko-damskich na architekturę, podziwiamy(niestety wirtualnie) Pałac Wiatrów w Jaipurze wzniesiony w 1799r. z inicjatywy maharadży. Budowla z czerwonego piaskowca z 953 małymi balkonikami, musiała pomieścić 300 żon i 1500 kochanek maharadży, które mogły życie zewnętrzne oglądać tylko z daleka. Nam pozostaje podziwiać nie tylko architekturę przecudnej urody, ale też kondycje i pracowitość tego pana. Nie dotarłam do żadnych źródeł ile z tych związków miał dzieci, ale zakładam że dużo(gdyby funkcjonowało 500+, to majątek) Fakt że pałac dedykował Krysznie świadczy o jego religijności. Ponieważ nasz Rysiek w ciągu dwóch tygodni zwiedzał bardzo wiele miast nie tylko autokarem, czasami na słoniu i na wielbłądzie(nie był zachwycony tymi pojazdami)pozwólcie Państwo, że będę „skakała” nie opisując chronologicznie.

Zwiedzamy zatem Fort Amber- wybudowany przez członków indyjskich rodów rycerskich. Jest to imponujący kompleks pałaców i drobnych budowli z ponadtysiącletnia tradycja. Ten sam ród był inicjatorem powstania Pałacu Wiatrów w Jaipurze. Pałac zachwyca fasadą z tysiącem okien i balkonów przez które damy dworu mogły obserwować życie mieszkańców miasta. Jedziemy do miasta Mathura- świętego miasta, w nim bowiem urodził się Kriszna. Pan Kriszna urodził się w więzieniu, w którym zamknięto jego rodziców z obawy przed przepowiednią zapowiadającą śmierć króla Kamsa z rąk Kriszny.( czy nam to nie przypomina innej historii?) Obecnie zbudowana świątynia z fragmentem więziennej podłogi ma wygląd Kaplicy- jest świątynią hinduską, a nad nią znajduje się meczet. Jest to jedno z najbardziej konfliktowych miejsc w Indiach. Ostry spór między wyznawcami hinduizmu i islamu. Znajduje się pod ścisłym nadzorem wojska i policji. „Przeskakuję” kilka miejsc i znajdujemy się w drugim co do wielkości po Bombaju mieście Indii Delhi, składa się z dwóch części- starej dawnej stolicy muzułmańskiego państwa indyjskiego zamieszkałej przez rodzinną ludność żyjących wśród krętych ciasnych brudnych ulic, przeludniona, niehigieniczna i Nowej Delhi- bogatej uporządkowanej architektonicznie zamieszkałej przez bogatych obywateli, a w niej m.in. Świątynia Lotos nazwana tak ze względu na swój kształt, zbudowana w 1986r. Mnie przypomina gmach Opery w Sydney w Australii wybudowanej w 1973r. O świętych krowach, które pałętają się po ulicach miast i świętych szczurach dokarmianych w świątyniach nie będę pisała, bo temat oklepany. Z przyjemnością wędrujemy z Ryśkiem po tym kraju oszałamiającym swoim ogromem, zgiełkiem, różnorodnością. Natłokiem kolorowych obrazów.

Na długo przed Ryśkiem bo w 1965r. wiedzę o Indiach zgłębiła lubiana i ceniona aktorka Beata Tyszkiewicz, grając główną rolę w boolywoodzkej superprodukcji. Wielka epopea historyczno-przygodowa osadzona w czasach Aleksandra Wielkiego. Realizacja miała trwać kilka miesięcy, a przedłużyła się w nieskończoność. Tam nie traktuje się czasu w znanych nam kategoriach. Przez ponad rok pobytu zaczęła się przyzwyczajać do ich agresywnych kolorów, radości życia(tę radość potwierdził Rysiek)a przede wszystkim wewnętrznego spokoju zrównującego narodziny ze śmiercią. Dla Europejki to była życiowa lekcja pokory. Za rolę w filmie indyjskim Tyszkiewicz otrzymała rekordowe jak na tamte czasy honorarium. Kupiła za to osiemnastowieczny zrujnowany dworek, miejsce urodzin Norwida(teraz mieszka w nim ze stadnina koni córka Karolina) wyremontowała, a mamie kupiła samochód.

Opuszczamy kraj Szacherezady razem w Ryśkiem, który dopiero 15 sierpnia 1947r uzyskał niepodległość(kraj nie Rysiek) od Wielkiej Brytanii, do czego niewątpliwie przyczynił się Mahatma Gandhi- propagator pacyfizmu jako środka nacisku politycznego(teraz by nam się przydał)Wielka postać, ale to już na inną bajkę.

PS. W tym 1 miliardowym kraju, dziesięciokrotnie większym od Polski, mieszka i żyje tylko 100 Polaków.

Kaśka Janina Izdebska


DZISIAJ STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI!

Stany Zjednoczone Ameryki- państwo federacyjne graniczy od północy z Kanadą, od południa z Meksykiem, od zachodu z Oceanem Spokojnym i Oceanem Arktycznym od północnego zachodu, z Oceanem Atlantyckim od wschodu. Piszę o tym, żeby uzmysłowić jak ogromny to obszar z 50 stanami i jak różnorodna musi być na nim przyroda. W kolejnym spotkaniu w klubie PTTK w Gubinie, nasz kolega globtroter Rysiek Pruchniewicz przybliżył nam Amerykę (górale mówią Hameryka),do której emigrowali nasi rodacy już ponad dwieście lat temu, a która ciągle jawi się w naszych snach jako raj utracony.

Rysiek przez 18 dni penetrował jej 10 stanów, rozpoczynając od Nowego Jorku. Miasta chyba najbardziej znanego z filmów, a przez Ryśka świetnie sfotografowanego. Miasto wieżowcami sięga prawie nieba, ale mimo widocznego tętna życia na mnie robi wrażenie przygnębiające(może dlatego, że mieszkam na wsi).Oglądamy pomniki, place i kościoły związane z Polską i Polonią. Zielone płuca(i to pięknie zagospodarowane) dla miasta stanowi Central Park. Nowy Jork dysponuje ponad 110 km. parków miejskich. Zabytków brak, bo i skąd mają się brać skoro dopiero ponad dwieście lat temu Holendrzy kupili od miejscowych Indian ten teren za koraliki podobno równowartości 24 dol. Kończymy zwiedzanie tego miasta monstrum i lecimy do Filadelfii. Europejczycy przybyli do doliny rzeki Delware na początku XVII wieku. Pierwsze osady założyli Holendrzy, Brytyjczycy i Szwedzi.

A gdzie Polacy? Nie wierzę, że ich nie było. Miasto zabudowane przychylną dla ludzi niska zabudową, a nieliczne wieżowce nie pełnią funkcji mieszkalnej. To tu w XIX wieku pojawiły się domy szeregowe, stanowiące wizytówkę Filadelfii i od tego czasu zaczęto je budować w całych stanach. Finlandia jest uważana za miejsce białych i czarnych, jednak w ciągu ostatnich 20 lat zwiększyła się liczba Latynosów i Azjatów. Duży wpływ w rozwój miasta miał Beniamin Franklin.

Następnym wojażowym etapem naszego kolegi jest Waszyngton. Nazwa miasta od pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych -Jerzego Waszyngtona- uważanego za ojca narodu amerykańskiego. Miasto jest siedzibą trzech gałęzi władzy federalnej- ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Znajduje się tu Bank Światowy. W Białym Domu rezyduje prezydent. Niestety ograniczony czas Ryśka zablokował mu przyjęcie zaproszenia i zwiedzenie najważniejszego domu w Ameryce.

Przed Ryśkiem zamajaczyła Arizona, a to już całkiem inna bajka. Pierwszą nadal obecna ludność tych obszarów stanowili Indianie Hopi i Apacze. Ale są i Polacy w liczbie około 120 tys. Każdego roku organizują festyny polonijne. Arizona dysponuje zupełnie nietypową przyrodą i krajobrazem- półpustynna strefa z kaktusami, roślinność pustynna. Narodowy Park Wielkiego Kanionu, Park Narodowy Skamieniałego Lasu. Wszystko to wyświetlane na ekranie robi wrażenie. Temperatura zwala z nóg, bo może dochodzić do 55stopni C.
Lecimy dalej. Newada, to dla turysty także Las Vegas- na świecie kojarzone jest przede wszystkim z hazardem, zakupami, wyszukanymi restauracjami i luksusowymi hotelami, określa się go Światową Stolicą Rozrywki. Słynie z kasyn i powiązanymi z nimi atrakcjami. Nazwane też Miastem Grzechu. Ze znanych mi osobiście osób byli w nim Wioletta Vilas(występowała)i Rysiek Pruchniewicz- zwiedzał i mieszkał w hotelu mającym 2 tyś pokoi. Ponieważ brzydzi się hazardem nie ograł wszystkich w kasynie. Z rozbawionego Las Vegas naszego kolegę poniosło w drugą skrajność. Otóż odwiedził on stan Utah(czyta się ju-ta) leżący na obszarze Wielkiej Kotliny. Jest znane z bycia jednym z najbardziej homogenicznych religijnie stanów Stanów Zjednoczonych, bowiem 72% mieszkańców to zdeklarowani mormoni. Nie zabawimy tu jednak długo, bo przed nami Kolorado i Kalifornia. A więc lecimy dalej. Kolorado- pierwotnie ziemie tego rejonu były zamieszkane przez Indian, którzy przybyli tu wraz z końcem epoki lodowcowej. Teraz biali zamieszkują ten stan w 92%, a tubylczych Amerykanów zostało tylko 1% Roślinność zróżnicowana ze względu na rzeźbę teren. W górach lasy iglaste, a w dole suche prerie, w większości zastąpiono prze pola uprawne i łąki. Są tez obszary półpustynne.

Podróż dobiega końca . Lecimy więc z Ryśkiem(cały czas wirtualnie my, nie on) do najludniejszego i najbogatszego stanu Stanów Zjednoczonych- Kalifornii.
A tam cztery największe miasta Los Angeles, San Diego, San Jose i San Francisco.
Zróżnicowane środowisko przyrodnicze i klimatyczne, a także wielowarstwowe i wielokulturowe społeczeństwo. A z ciekawostek najstarsze na świecie drzewa liczące sobie ponad 4000 lat sosny długowieczne i sosny ościste, które rosną jedynie w Kalifornii. Kalifornia jest znana z przemysłu rozrywkowego, bowiem mieści się tutaj Hollywood. Rysiek zwiedził ten obszar marzeń wielu aktorów, złudnego pięknego snu i – pięknego kiczu. Ale jakże wielu potrzebnego. Zdjęcia z pobytu mieliśmy okazję zobaczyć i skomentować.

Z wiadomych względów relację z podróży Ryśka piszę w pigułce, natomiast spotkanie dokumentowane zdjęciami i ciekawym opisem trwało ponad trzy godziny.
Uzgodniliśmy, że następne Rysiek przygotuje o Indiach. Ale sobie pozwiedzamy!!!!!
Kaśka Janina Izdebska


Spotkanie w klubie - Podróż do Panamy

W dniu 17 marca o godzinie 19.00 Klub Turysty wypełniony do ostatniego miejsca. Spóźnialscy donoszą krzesła. Przygotowany rzutnik wyświetla na ekranie piękne palmy. Przed zgromadzoną publiką stoi kol. Andrzej Nowacki gotowy do podzielenia się wrażeniami z odbytej w 2004 roku podróży do Panamy. Krótkie powitanie i przedstawienie prelegenta przez prezes oddziału Krystynę Sikorską i się zaczęło.

Nasz szanowny gość przez półtorej godziny opowiada o swojej podróży do Panamy, państwa w Ameryce Środkowej położonego nad morzem Karaibskim i Oceanem Spokojnym, graniczącego z Kolumbią i Kostaryką. Znanego głównie z Kanału Panamskiego dzięki, któremu statki, aby przepłynąć z zachodu na wschód Ameryki nie muszą opływać Ameryki Południowej i przechodzić przez Cieśninę Magellana.
Do tego odległego kraju zaprosił go szwagier rodowity Panamczyk na stałe mieszkający w Krośnie Odrzańskim. Po załatwieniu formalności i zakupie biletów z niemałymi perypetiami docierają samolotami do stolicy Panama. Prezentowane zdjęcia pokazują piękne wieżowce i całkiem opuszczone, niszczejące budowle, którymi nikt się nie przejmuje. Mamy możliwość zobaczyć stroje Indianek- mola, bogato przyozdobione i szyte z kilku warstw materiałów. Rodowitych mieszkańców handlujących bezpośrednio na ulicy. Panama stanowi wąski (od ok. 50 km do ok. 200 km) pas lądu wokół, którego znajduje się ogromna ilość wysp koralowych. Na jedną z wysp, Ustupu, gdzie mieszaka rodzina szwagra udają się uczestnicy tej wyprawy. Ludzie żyją tu w zgodzie z naturą. Utrzymują się głównie z połowu ryb i uprawy ziemi na stałym lądzie. Mamy możliwość podziwiać banany o długości 40 cm, ananasy wielkości głowy ludzkiej, kokosy, maniok i uprawę kukurydzy oraz trzciny cukrowej. Na wyspie nie ma energii elektrycznej, a woda słodka dostarczana jest z lądu. Ciekawostką jest lodówka zasilana gazem. Mieszkańcy żyją w domach przez siebie wybudowanych z drewna, krytych liśćmi palmowymi. Na budowę domu nie wymagane są zezwolenia i projekty. Transport odbywa się za pomocą łodzi, które wykonywane są przez ręczne wyżłobienie pnia drzewa. Budynki administracji są jedynymi, które są murowane.
Do takich należą także szkoły. Uczniowie chodzą do szkoły w mundurkach i obowiązkowo w długich spodniach pomimo panującej tu temperatury powyżej 30 stopni i dużej wilgotności. Wszelkie wykroczenia i niewłaściwe zachowanie jest poddawane pod osąd społeczności i odbywa się to publicznie.

Wyspa jest rafą koralową o ciągle zmieniającej się powierzchni (zapadanie) co zmusza mieszkańców do przywożenia ziemi z rzeki w celu uzupełnienia ubytków.

Duża ilość zdjęć i przekaz prelegenta wypełniają nasze wyobrażenie o tym odległym i ciekawym kraju z etniczną ludnością i fauną. Ta bardzo interesująca relacja z podróży może być inspiracją na spędzenie urlopu.

Z niecierpliwością czekamy na zapowiedziane kolejne spotkanie. Będzie ono dotyczyło Kanału Panamskiego.

Bardzo dziękujemy kol. Andrzejowi.

Helena i Tadeusz Lech


FAJNY DZIEŃ KOBIET!!!

Zupełnie nietypowo przebiegało święto Dnia Kobiet w Oddziele Miejskim PTTK w Gubinie.

Otóż najpierw było zwiedzanie wystawy pt. "ASAMBLAŻE" autorstwa Jerzego Kozierafa z Wrocławia. Kompozycje nietypowych obrazów, wypełnionych kawałkami porcelany, szkła znalezionych w gruzowiskach, czy ziemi, pamiętających czasy kiedy Wrocław nazywał się Breslau, robią wrażenie na zwiedzających. Warto zobaczyć w naszej Galerii w Ratuszu.
Po tej dawce konsumpcji sztuki, nasz kolega Antoni pokazał Gubin z historycznej strony, przeważnie znany nam z współczesnej codzienności. A przecież prawie z każdego rogu ulicy wyziera historia miasta, z przyjętą datą jego powstania na 1235 rok, wtedy bowiem margrabia Miśni Henryk Dostojny wydał przywilej lokalizacji na prawie magdeburskim. Przebiegamy koło historii jakim jest Ratusz, ruiny Kościoła farnego, koło Baszty Bramy Ostrowskiej, a często nie wiemy, że np. obok niej przy murach obronnych rosną dwa drzewa szupiny japońskie- pomniki przyrody o obwodzie 210cm, najstarsze w Polsce, a podobno i w całej Europie.

No więc Antoni powiódł nas przed ważne miejsca ze znawstwem opowiadając ich historię. Byliśmy m.in. pod Basztą Dziewiczą, obeszliśmy mury obronne Wilhelma Wilkiego, obelisk poświęcony pamięci aktorki, muzy Gethego- Corony Schroter, obejrzeliśmy pamiątkowy kamień z 1812r. upamiętniający przemarsz wojsk napoleońskich przez Guben, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie przy kamieniu upamiętniającym synagogę znajdującą się w mieście od 1878r, a zburzoną w czasie „kryształowej nocy" z 9 na 10 listopada 1938r. Zwiedzanie zakończyliśmy pod kościołem farnym tuż przy nieistniejącej już Studni Dwóch Cesarzy.

Po tak intensywnym fizycznie i duchowo spacerze, świetnie smakowała gorąca grochówka ugotowana przez Mirka, a serwowana paniom przez panów, którzy co prawda marudzili, że to nie sprawiedliwe, bo dzisiaj (10 marca) jest Dniem Mężczyzny, ale pod presją naszej zdecydowanej postawy- skapitulowali. A potem przy herbacie, kawie (nie tylko!!!) i gitarze Krzyśka, kilkugodzinny śpiew do wyczerpania repertuaru. Udał się ten dzień ze scenariuszem i reżyserią prezeski Krysi i v-ce Grażyny.

Kaśka Janina Izdebska


PODRÓŻE BLIŻSZE I DALSZE.! -cd. „PTTK w Goflanie”.

No więc po dwóch tygodniach przerwy, wybieramy się w dalszą podróż(niestety tylko wirtualno- opowiadaniową) z Ryśkiem Pruchniewiczem.
Ale zanim to nastąpi, Rysiek przybliży nam lata siedemdziesiąte, w tak przez wielu opluwanych czasach PRL-u. Ponieważ w 2017r minęło 60-lecie początków PTTK w Gubinie, a w przygotowaniu jest książka na ten temat- przypomnijmy, że w 1957r początki organizacji działalności turystycznej w Gubinie, zainicjowali nieżyjący już Artur Dziewiałtowski i Tadeusz Firlej. Powstało wtedy koło PTTK przy nieistniejącym już domu kultury przy ul.Różanej. Było częścią Oddziału PTTK w Zielonej Górze.

Kiedy Rysiek kończy studia i w 1970r melduje się w Zakładach Odzieżowych "Goflan” w Gubinie, jest już wytrawnym turystą i nie wyobraża sobie żeby ten model życia nie przeszczepić na gubiński grunt. Więc zaraża pasją aż 150 pracowników, którzy stają się członkami przyzakładowego koła PTTK. Ma całkowite poparcie dyrektora zakładu Bogdana Kurpasa, człowieka niezwykle odważnego w decyzjach i poczynaniach, co w czasach wszelakich odgórnych dyrektyw nie było takie proste. Jest też zakładowy autobus(nie pierwszej młodości, ale jeździ)więc co niedzielę goflańscy petetekowcy wyruszają na zwiedzanie kraju.
-Ogłaszam nabór na wycieczkę i w 15 minut mam zgłoszenia na cały autokar- mówi Rysiek. Były też kilkudniowe wyjazdy. Spało się pod namiotami. Najwięcej było wypadów górskich. Jeździło się też do Niemiec i na Węgry. Potem wyłoniła się grupa chodząca na rajdy. Średnio trzy razy w roku. Takie spotkania na szlaku ludzi z całej Polski, pomagało w załatwieniu wielu spraw zawodowych, jak choćby przysłowiowa „uszczelka”. Spływy kajakowe, wycieczki, rajdy, częste zabawy, zbliżały ludzi do siebie. Niewielkie pensje mieli wszyscy, nie było więc zazdrości, ani wyższości nad innymi. Była za to chęć urozmaicenia szarej codzienności. Z perspektywy czasu był to po prostu inny świat, za którym się tęskni(a może za młodością?).

W 1973r zakładowe koło PTTK stało się oddziałem, a w 1981r połączyło się w jeden Oddział Miejski PTTK w Gubinie i „wchłonięci” petetekowcy "Goflanu" znowu stali się kołem(pozornie skomplikowane, ale w praktyce proste).
Rysiek dokumentuje to zdjęciami. Rzutnik „wypluwa” raz po raz kolejne, jako dowód prawdziwości opowiadania Ryśka, gawędziarza potrafiącego zainteresować słuchaczy.

PS: I jeszcze jedno. Podczas takich wieczorów wspomnień, wybornie smakuje chleb ze smalcem, kiszonym ogórkiem i marynowanymi grzybkami. Ten przysmak stał się stałą kulinarną pozycją wieczorów. Czekamy na dalszy ciąg.

Kaśka Janina Izdebska


PODRÓŻE BLIŻSZE I DALSZE!

Jak można w dwie osoby przez sześć tygodni zwiedzać Europę za 100 dolarów? Niemożliwe? A jednak. Udowodnił nam to Rysiek Pruchniewicz - gloptroter i prekursor gubińskiego peteteku, na styczniowym spotkaniu w petetekowskim Klubie, wyświetlając slajdy ze swoich wojaży i barwnie opowiadając swoje przygody.
Koniec lat sześćdziesiątych i początek siedemdziesiątych to dla Ryśka beztroskie lata studenckie. Nie miało się pieniędzy, ale była fantazja, chęci, rozpierała energia. Brało się więc plecak, namiot, przydziałowe dewizy(dla młodego pokolenia wręcz niezrozumiałe) i jechało pociągami, i autostopami- najpierw Węgry, Bułgaria czyli do dostępnych tzw. ”domoludów” (z jednego bloku ustrojowego), a potem dalej.

Jugosławia tak chętnie odwiedzana, postrzegana była wtedy prawie zachodem, albowiem w bloku była najbardziej niezależna. Mękę podróży jednym marnym motocyklem na dwie osoby z bagażem, wynagradzały piękne widoki, ciepła woda no i architektura. W plecaku wiozło się zupki w proszku( krajowej produkcji) konserwy, paliwo w kanistrze. Kombinowało by nie płacić za miejsce na kempingu, rozbijając namiot w nie zawsze dozwolonym miejscu.

-Byliśmy egzotyczni dla np. Amerykanów, którzy myśleli, że mamy 100 dolarów dziennie.
Jak się dowiedzieli, że na sześć tygodni dla nas dwóch, oczy prawie wyszły im z orbit. A myśmy z tego jeszcze prezenty przywieźli- opowiada ze śmiechem Rysiek.

Przemiły wieczór wspomnień, pomimo zacinającego się rzutnika( miało to dodatkowy urok) jest wstępem do następnych spotkań na których Rysiek opowie o swoim bardzo bogatym gloptroterowym i petetekowskm życiu.

Zapraszamy chętnych.

Kaśka Janina Izdebska


OGŁOSZENIE!!!

Oddział Miejski PTTK ul. Obrońców Pokoju 18, 66-620 Gubin oferuje pod dzierżawę obiekt Domu Turysty (38 miejsc noclegowych).

Obiekt położony w atrakcyjnym miejscu, w centrum miasta, przy moście granicznym Gubin a Guben.

Zainteresowanych prosimy o kontakt pod nr tel. 579 511 539


Z WIZYTĄ U NIECHCICÓW!!!

Czy słyszeliście Państwo Marsza Mendelsona w wykonaniu strażackiej orkiestry dętej? -Jest w orkiestrach dętych jakaś siła...?- śpiewała Halina Kunicka.

I to jaka!!!! Zwabiła nas z centrum kaliskiej starówki, pod katedrę Św. Mikołaja.
Tłum gości i gapiów tak jak my, czyli gubińska grupa petetekowców, będących na wycieczce, przy dźwiękach trąb i bębna podziwiał spektakl ślubny. A że żenił się strażak, szpaler kolegów strażaków, tworzył malowniczą scenerię dla młodej pary.
To zupełnie nie zaplanowane widowisko „zazębiło się” z zaplanowanym zwiedzaniem Muzeum Pożarnictwa w Rakoniewicach w dniu poprzednim. A właściwie wieczorze, bowiem wyjechaliśmy z Gubina o godz.17-tej na petetekowską coroczną wycieczkę oddziałową, kończącą sezon.
Niezwykłość tego Muzeum polega na tym, że jest ono jedną z najstarszych tego typu placówek w Polsce. Powstało w 1974r, a znajduje się w nim ponad 4000 eksponatów- sikawki konne z 1786r., motopompy z 1887r. Ekspozycja 25 samochodów strażackich pochodzi z lat 1927 do 1986. W budynku znalazła też miejsce Pracownia Przyrodnicza.

Po zachwytach nad sikawkami, podziwiamy wspaniale zadbany rakoniewiecki rynek, z okazałą fontanną, ze strażakami z brązu w akcji. Przy okazji odzywa się w nas patriotyzm lokalny i zastanawiamy się, gdzie by w Gubinie wybudować Rynek, serce każdego miasta. Rozdyskutowani dojeżdżamy do Gołuchowa- miejsca zakwaterowania. Przyjemny pensjonat, ma jedną tylko niedogodność, mianowicie właściciel nie przewidział tak licznej grupy, nie wybudował dużej sali tylko dwie mniejsze jadalnie. Ponieważ rasowy turysta nie narzeka i lubi być w „kupie”, staramy się zmieścić w jednej organizując stół szwedzki. Nic to. Przed nami morze atrakcji.

Nazajutrz zamek Czartoryskich w Gołuchowie. Jeden z najpiękniejszych w Polsce. Wspaniały przykład francuskiego renesansu. Położony 15 km. od Kalisza liczy ponad 400 lat. Wybudowany dla Rafała Leszczyńskiego, przez kolejnych 250 lat przechodził z rąk do rąk. Dopiero księżna Izabelle Czartoryska(wnuczka) poślubiona spadkobiercy Janowi Działyńskiemu rozpoczęła okres świetności zamku, poświęcając się przebudowie rezydencji, gromadząc w zamku dzieła sztuki. Zmarła w 1899r, pochowana na terenie zamkowego parku.
Stąd mamy już rzut beretem do Kalisza, o którym często się mówi, że to miasto kościołów. Naliczyłam ich siedem. My zwiedzamy te najważniejsze znajdujące się w obrębie Starówki. Bazylika a zarazem Sanktuarium Św. Józefa z 1353r i Katedra Św. Mikołaja z lat 1253-57. W świątyni znajduje się obraz „Święta Rodzina” z 1670r Metryka Kalisza sięga X wieku. A bardziej współcześnie Kalisz to miejsce urodzenia Adama Asnyka- polskiego poety i dramatopisarza, w czasie powstania styczniowego członka Rządu Narodowego.

To było do przewidzenia, że jak za organizację wycieczkę zabiorą się Grażyna i Bogusia wielkie miłośniczki literatury(zawodowo bibliotekarki) powiodą nas szlakiem poetów i pisarzy. No więc dalej- zwiedzamy dworek Marii Dąbrowskiej w Russowie, pierwowzór Serbinowa z powieści „Noce i dnie”. Opisuje w niej dzieje swojej rodziny, bo ojciec Józef Szumski jest powieściowym Niechcicem, z czasów administrowania majątkiem ziemskim w podkaliskiej wsi Russów. W 1989r Szumski rozpoczął pracę w zaniedbanym majątku ziemskim Waliszewskich w Russowie. W tym czasie przyszło na świat pięcioro dzieci, w tym Maria. Po sprzedaniu majątku przez właściciela Szumscy w 1909r przenieśli się do pobliskiego Poklękowa, a potem do Wojsłowic, gdzie Szumski zmarł i został tam pochowany.
„Noce i dni” to losy rodziny Dąbrowskiej ukryte pod nazwiskami powieściowych bohaterów. My żałujemy, że nie „załapaliśmy się” na „Niedzielę u Niechciców” organizowaną trzy razy do roku od czerwca do sierpnia. Park dworski ze stawami(pamiętacie Państwo nenufary?) gości wtedy tłumy. Film zrealizowane przez Antczaka był zgłoszony do rywalizacji o Oskary. Zabrał wiele nagród w kraju i za granicą. A sam dworek świetnie wyposażony, przenosi nas w tamten czas i ma się wrażenie, że zaraz usłyszymy głos Barbary: "Bogumił, czy to prawda, że pozwoliłeś Tomaszkowi jeździć konno?”

Żegnamy się z Niechcicami, bo przed nami jeszcze Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy i zamek w Rydzynie, a za nami nieprzespana noc przy grillu, jak zawsze ze śpiewami i dowcipami. No i czymś jeszcze....ale o tym sza. ”Drzemy więc pyski”, jak to dosadnie, a z wdziękiem określał nieodżałowany Chlebny i stwierdzamy, że tylko Rysiek zna wszystkie słowa. Dzielnie akompaniuje gitarą, a ja nie mogę się nadziwić, że zna dziesiątki piosenek i wszystkie słowa do nich. My a w tym ja-najczęściej ograniczamy się do pierwszej, a w porywach drugiej zwrotki, a potem lalala, jak to określa Ewa -stanowimy chórek.

No, ale wracając do Dobrzycy zwiedzamy pałac w stylu klasycystycznym wybudowany dla adiutanta króla Stanisława Augusta. Z uwagi na związek adiutanta Goszewskiego z masonerią, symbolika architektoniczna pałacu i parku nawiązuje do tradycji wolnomularskiej. Istnieje wiele opowieści o pałacowych duchach, a to widziano znikającą postać w bieli, a to słyszano łańcuchy w pałacowych piwnicach, a nawet słyszano przebiegający przez drewniany most tabuny koni. Nic dziwnego. Każdy szanujący się pałac czy zamek, powinien mieć swoje duchy.
Zamek w Rydzynie zaprasza, więc nie wypada odmówić, zwłaszcza, że przez pewien czas był rezydencją króla Stanisława Leszczyńskiego, który sprzedał go Aleksandrowi Sułkowskiemu. Ten ostatni doprowadził go do świetności i od XVIII w. promieniał na całą Wielkopolskę, jako ośrodek kultury i edukacji. Zamek żyje i teraz, albowiem serwuje dla gości dania w stylowej restauracji. Ma część hotelową. Organizowane są tu wesela i konferencję.

No i zrobiło się późno. Koniec niedzieli i wycieczki, trzeba wracać do Gubina. Pełni wrażeń i rozkosznego zmęczenia, dziękujemy organizatorom. Tym razem to Grażyna, Bogusia no i Zbyszek. Bez Ryśka i jego gitary, byłoby zdecydowanie ciszej.

A swoją drogą, to wspaniały pomysł, że dwa razy w roku, ktoś inny organizuje wyjazd. Dzięki indywidualnym zainteresowaniom, pasjom organizatorów, poznajemy całą Polskę z nizinami i górami, z zabytkami, militariami, poznajemy- mocno (miejscami) skomplikowaną naszą historię. A WIĘC DO WIOSNY.

Kaśka Janina Izdebska


OKO W OKO Z REKINEM!

Nie kokietuję tytułem. Naprawdę przez ułamek sekundy spojrzeliśmy sobie w oczy z żywym pływającym nade mną rekinem. A zdarzyło się to w....

Ale po kolei. Tegoroczne otwarcie sezonu turystycznego, nasz gubiński oddział PTTK postanowił zaserwować nam we Wrocławiu i okolicy. Bo niby blisko, a nie wszystko się zna i o wszystkim wie. Nocleg w Trzebnicy, bo taniej, a same stare miasteczko, którego pierwszy zapis pochodzi z 1138r. wart zwiedzania. Zostawiamy go sobie na koniec po ostatniej nocy, czyli w niedzielę, ale jak zawsze (ciągle na wycieczkach pędzimy, bo chcemy jak najwięcej zwiedzić) brakuje czasu, więc „zaliczamy” tylko niezwykle cenny architektonicznie zabytek-Bazylikę św. Jadwigi i św. Bartłomieja w Trzebnicy czyli sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej z grobowcem księcia Henryka Brodatego, oraz mistrza krzyżackiego Konrada, tudzież ze wspaniałym barokowym sarkofagiem z marmuru i alabastrowym posągiem św. Jadwigi. To trzeci dzień, a drugi spędzamy we Wrocławiu. Trochę marzniemy, bo piękne promienie porannego słońca jakie nas budzą przez hotelowe okno, okazały się mylące. Wiatr mroźny powietrze „molto” rześkie, a swetry, czapki, rękawiczki w walizce. No ale co tam. Zwiedzamy Ostrów Tumski z jego atrakcją turystyczną-katedrą św. Jana Chrzciciela. Wyspa Piasek we Wrocławiu jest jedna z odrzańskich wysp w obrębie historycznego starego miasta oraz śródmiejskiego węzła wodnego. Atrakcja nie tylko dla turystów jest Most Tumski, jeden ze stu mostów w mieście, wyróżniający się tym, że obciążony jest tysiącami różnego rodzaju kłódek, często bardzo wyszukanych, które symbolizują wieczną miłość wieszających je zakochanych. W ubiegłym roku aż 1300 kłódek ważących w sumie ponad pół tony, usunięto z mostu Tumskiego. Podobno jeszcze na moście wisi 10 tys. kłódek, które łącznie ważą około 2 tony. Nie wieszamy swoich, bo nasza miłość do PTTK jest tak wielka, że jej ciężar przyczyniłby się do zawalenia konstrukcji.

Sympatyczną ciekawostką dla nas, był wjazd szybkobieżną windą na 49 piętro(niecałą minutę) na taras widokowy Sky Tower we Wrocławiu. Niezwykły widok roztacza się z wysokości 200 metrów, a taras jest w tej chwili najwyższym punktem widokowy w Polsce.

Zwiedzamy jeszcze Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego z dobrze zachowanym świeckim wnętrzem barokowym -Aulą Leopoldyńska.

A co z rekinami? Otóż i one, bowiem zwiedzamy pierwsze w Polsce oceanarium Afrykarium - nazwa powstała z dwóch słów Afryka i Akwarium. W 21 basenach i dużych akwariach mieszka 250 gatunków ryb. Afrykarium stało się unikatem na skalę światową, kompleksem przedstawiającym różne ekosystemy związane ze środowiskiem Czarnego Kontynentu.
Dzieli się na Morze Czerwone, Afrykę Wschodnią, Wybrzeże Szkieletów, Dżunglę, Kanał Mozambijski z jego największą atrakcją 18 metrowym przeźroczystym tunelem z akrylu, który umożliwia podziwianie żółwi zielonych, płaszczek i innych gatunków ryb o nieprawdopodobnych kształtach i kolorach. I tu właśnie spotkałam pływające rekiny. Wrażenie niesamowite bo na wyciągnięcie ręki. Nad głową szybują skrzydlice- skrzydlate ogromne ryby. W części Afryki Wschodniej spotykamy hipopotamy nilowe, niezwykłe mrówki często mylone z mrówkojadami, najmniejsze antylopy świata -dikdiki, a w części dżungli nad rzeka Kongo, leżą bez ruchu krokodyle, podobno maja poobiednią drzemkę, w wodzie popisują się manaty zwane syrenami. Kotiki mylone z fokami szaleją w wodzie.

Nie sposób opisać zdziwienia i podziwu dla wszystkich stworzeń(nie tylko ryb) w Afrykarium. Po prostu trzeba to zobaczyć. Świetna jednodniowa wyprawa dla całej rodziny. Nazajutrz już trochę zmęczeni(m.in nocnym śpiewaniem przy akompaniamencie gitary Krzyśka podczas tradycyjnego posiadu)w drodze powrotnej pniemy się pod powulkaniczne strome wzgórze -389 m.n.p.m by w malowniczej scenerii zwiedzić bajeczną budowlę – zamek Grodziec. Docenione przez filmowców i umiłowane przez turystów miejsce. Już w Gubinie oklaskami dziękujemy organizatorom tej wyprawy Ewie, Ryśkowi, prezesce Grażynie. No i panu kierowcy, który nas szczęśliwie dowiózł.

Do następnego razu.

Kaśka Janina Izdebska


Wędrujący Gubinianie

Dla nas gubińskich petetekowców faktyczna jesień zaczyna się ogłoszeniem oddziałowej wycieczki kończącej sezon.
W tym roku był to przełom września i października, a że nie może być nic piękniejszego od jesieni w górach- padło na Góry Sowie. Z ich całym dobrodziejstwem, bo oprócz widoków możemy na Dolnym Śląsku zobaczyć więcej pałaców i zamków niż w francuskim regionie nad Loarą. Są one o niebo bardziej tajemnicze i kto wie czy nie piękniejsze.

Na szczycie wzgórza Chojna jak gdyby strzegąc granicy między Górami Sowimi a Wałbrzychem wznosi się przepięknie położony Zamek Grodno. W jego dziejach historia miesza się z legendą. Od niepamiętnych czasów na zamku pojawia się Biała Dama. Nikt nie wie dokładnie co to za tajemnicza zjawa. Legenda mówi, że to piękna dziewczyna, którą na zamku ujrzał syn burgrabiego, no i oczywiście od razu się zakochał. Ona doprowadziła go do studni w której zniknęła. Zakochany młodzieniec(mój Boże, kiedyś to kochali!) wskoczył za nią. Nie wiem tylko dlaczego teraz tylko ona objawia się o północy turystom.

W jednym z lochów zamku można zobaczyć szkielet, który ma być pozostałością pięknej kasztelanki Małgorzaty. Ojciec jak to zawsze bywa, chciał ją dobrze wydać za mąż. Ona kochała biednego giermka i kiedy bezwzględny ojciec sprowadził na zamek bogatego ale starego kupca, ona w dniu ślubu zepchnęła pana młodego z murów zamku. Ojciec nie przyjął do wiadomości, że był to nieszczęśliwy wypadek i skazał córkę na śmierć głodową poprzez zamurowanie w lochu(teraz by mu ten numer nie przeszedł).

Pałac Jedlinka, kolejny jaki zwiedzamy co prawda nie ma szkieletu, ani Białej Damy, ale za to przy pałacu całkiem sprawnie funkcjonuje browar. Już sam napis wywołał radosne poruszenie naszej czterdziestoosobowej grupy. Nie było jednak „zmiłuj”, trzeba było najpierw zwiedzić pałac, by potem w stylowym lokalu browaru, raczyć się czterema na miejscu warzonymi gatunkami piwa. Sam pałac wybudowany w XVII w jako barokowy dwór. Po wojnie składano w nim pegeerowskie siano. W 2004r wraz z terenem kupił go prywatny właściciel. Odrestaurował kilka sal dla zwiedzających, kupił wyposażenie. Jak nie trudno się domyślić browar pozwala utrzymać tak ogromny obiekt, a dla mocno spragnionych tuż przy nim otwarto hotel, co zdecydowanie zwiększa bezpieczeństwo na drogach.

No dość już o dziewicach i przyjemnościach, albowiem masyw Gór Sowich kryje pod ziemią miasto. Podziemne Miasto Osówka miał być ostatnią kryjówką Hitlera, a także zdaniem naukowców, którzy nie są do końca zgodni co do przeznaczenia, albo terenem cudownej tajnej broni, albo miejscem ukrycia skarbów III Rzeszy, a może czymś innym? Brak skradzionych dokumentów, które podobno są w archiwach byłego Zw. Radzieckiego uniemożliwia dokładne określenie. Imponujący system betonowych korytarzy ciągnących się prze wiele kilometrów(myśmy zwiedzili 1,5 km) umocnień i hal, zbudowali więźniowie z obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Dwadzieścia tysięcy osób umarło z głodu, chorób, zimna. Opisałam tylko mały wycinek naszej wędrówki pełnej doznań i nowych wiadomości, której sprawcami byli Ewa, Ela, Rysiek z prezeską Grażyną.

Dwa razy w roku „częstuję” naszych czytelników relacją z wojaży petetekowskich Gubinian, by zachęcić pozostałych do zwiedzania pięknej naszej ”Polski całej, pięknej żyznej i niemałej.”

Kaśka Janina Izdebska


WIADOMOŚCI GUBIŃSKIE - Kilka pytań do...!

Z Grażyną Bartkowiak, Prezes Oddziału Miejskiego PTTK w Gubinie rozmawia Antoni Barabasz.

- Czy hasło „Tylko Poznawszy Swój Kraj, Można Owocnie Dla Niego Pracować” w obecnej sytuacji społecznej jest aktualne?

- Oczywiście, nadal jest jak najbardziej aktualne. Nasza organizacja jest od kilku lat organizatorem Ogólnopolskiego Konkursu „Poznajemy Ojcowiznę”. Jego forma jest różna – materiały pisane, prezentacje multimedialne, zapis audio, wideo, wywiady i opowiadania. Mogą to być zarówno prace indywidualne, jak i zespołowe. Słowem - jego autorzy mają pełną dowolność. Uczestniczą w nim dzieci ze szkół podstawowych, gimnazjów i młodzież ze szkół średnich. Jest on wieloetapowy. Tu muszę się pochwalić – uczniowie z Gimnazjum nr 2 i Liceum Ogólnokształcącego z ul. Piastowskiej i ze szkoły w Starosiedlu mają w tymże Konkursie sukcesy na etapie Ogólnopolskim! Mimo, że zainteresowanie nim nie jest duże, to jego efekty są bardzo wymierne. Ocalamy w ten sposób od zapomnienia naszą historię. Materiały te gromadzimy, a ostatnio weszliśmy w kontakt ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Ziemi Gubińskiej, które drukuje prace w swoim biuletynie.

- Oddział Miejski PTTK, którym Pani kieruje, ma wielkie zasługi na polu turystyki i krajoznawstwa. Kiedy została Pani wybrana jego prezesem? Jaka też jest jego historia?

- Wybory są dwuetapowe, najpierw są wybierani delegaci w kołach i klubach, a Walny Zjazd Oddziału wybiera Zarząd i Prezydium, które z kolei wyłania ze swojego grona prezesa. Po raz pierwszy powierzono mi tę funkcję na Walnym Zjeździe w marcu 2009 roku, następnie po 4 latach powierzono mi ją po raz kolejny. Obecna kadencja kończy się w marcu przyszłego roku. Początki zorganizowanej działalności turystycznej w naszym mieście sięgają roku 1957. Powstałe wówczas koło PTTK należało do zielonogórskiego Oddziału. Natomiast Oddział Miejski PTTK w Gubinie powstał w 1970 roku. Jego pierwszą siedzibą był nieistniejący już Dom Kultury przy ówczesnej ulicy Wilhelma Piecka (dziś Różana). W 1975 roku otrzymaliśmy od miasta budynek po zlikwidowanej łaźni miejskiej przy ówczesnej ulicy Lubuskiej. W 1985 roku w wyniku pożaru został on niemal doszczętnie zniszczony. W jego odbudowę zaangażowali się ludzie dobrej woli, uczniowie szkół, wojsko, otrzymaliśmy pomoc ze strony Zarządu Wojewódzkiego PTTK, zakładów pracy. Wyremontowany w nowej formie, jako Dom Turysty, został oddany do użytku dopiero w 1989 roku.

- Skupmy się na działalności statutowej, turystyce. Czy obecnie dzieci i młodzież garną się do organizacji tak, jak to było przed laty?

- Niestety, cierpimy na brak młodych ludzi, przyszłego „narybku”. Przed wieloma laty dzieci i młodzież chętnie garnęły się do naszej organizacji. Obecnie w dobie totalnej informatyzacji, internetu i telefonii komórkowej – straciły zainteresowanie tą formą działalności - zwiedzaniem kraju, spaniem pod namiotami, wycieczkami górskimi i po leśnych wertepach. Płacimy w tenże sposób swoiste „frycowe” za totalny postęp cywilizacyjny. A szkoda, dzieci i młodzież zawsze byli naszym zapleczem i przyszłą kadrą. Nauczyciele prowadzący Szkolne Koła Turystyczno-Krajoznawcze robią to społecznie! Nasze jedyne szkolne koło działa w Starosiedlu – prowadzi je polonistka Dorota Zdziebło, która prywatnie jest zapaloną turystką! Sprawujemy też opiekę turystyczną nad Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym w Gubinie.

- Skoro mówimy o działalności statutowej - czy Oddział prowadzi działalność gospodarczą?

- Tak, prowadzimy taką działalność, mamy stanicę wodną w Kosarzynie, a budynek, w którym się znajdujemy, stanowi naszą własność. Utrzymujemy się z jego dzierżawy. Etatowo zatrudniamy dwie osoby – księgową i sekretarza, ale są to symboliczne pieniądze.

- Kto wchodzi w skład Zarządu i jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

- W skład Zarządu wchodzi 12 osób: Krystyna Sikorska jest wiceprezesem ds. statutowych, ds. gospodarczych jest Józef Kuta, skarbnikiem - Andrzej Konieczka, a funkcje sekretarza pełni Danuta Mazur, natomiast ja pełnię funkcję prezesa OM PTTK w Gubinie. Pozostałe 7 osób stanowi dopełnienie Zarządu. Są to przede wszystkim prezesi kół i klubów. Aktualnie Oddział skupia około 110 członków i składa się z 5 kół i klubów oraz Komisji Krajoznawczej. Nasz Oddział jest również siedzibą Lubuskiego Porozumienia Oddziałów PTTK, a ja pełnię funkcję przewodniczącej LPO. W 2015 roku nasz Oddział został wyróżniony przez Zarząd Główny PTTK Odznaką Honorową „ZA ZASŁUGI DLA TURYSTYKI”. Jako zorganizowana grupa byliśmy na kilku wycieczkach zagranicznych, w tym w Grecji i Francji. Indywidualnie nasi członkowie, np. Ryszard Próchniewicz czy Wiesław Galewski, podróżują po całym świecie. O naszych planach i relacjach z naszych turystycznych wojaży można przeczytać na naszej stronie internetowej: www.pttk.gubin.com.pl oraz na fb.

- Pani prezes, teraz może coś o sobie?

- Ojej! Ależ trudne pytanie. Pracuję społecznie, a marzenia? Chciałabym jak najwięcej zwiedzić. Ja sobie upodobałam najbliższe okolice i wycieczki krajowe. Moje ulubione książki to literatura przygodowa, obyczajowa, ale nie unikam literatury czytanej przez młodzież. Lubię kino historyczne, nie stronię od kryminałów, filmów społeczno-obyczajowych i seriali. Ulubiona kuchnia? Uwielbiam tradycyjne obiady, surówki, mięso w różnej postaci, ziemniaki, sałatki i tradycyjne polskie zupy. Jestem po prostu typową Polką! Chciałabym też przy okazji podziękować wszystkim Koleżankom i Kolegom, szczególnie Zarządowi i Prezydium Zarządu, za ich trudną społeczną pracę. Bez Waszego zaangażowania nie mielibyśmy tylu sukcesów!

Dziękuję za rozmowę.


4 DNI W WARSZAWIE

Pierwszą tegoroczną majówkę grupa gubińskich PTTK-owców zdecydowała spędzić w stolicy. Plan zwiedzania nie odbiegał od turystycznego standardu. Przewidywał „zaliczenie” Wilanowa, Łazienek, Traktu Królewskiego z Zamkiem i Starym Miastem, Powązek.

Ponieważ ulokowaliśmy się na Powiślu w hostelu Tatamka (polecamy, w szczególności za doskonałe warunki sanitarne), wszędzie mieliśmy blisko. Dodatkowym walorem lokalizacji była bliskość 2 stacji metra. I właśnie metro ratowało nas w świąteczne dni 1 i 3 maja, gdy środkom naziemnej komunikacji pozmieniano lub zamknięto odcinki tras z racji pochodów, biegów i in. atrakcji. Nic jednak nie było w stanie przeszkodzić nam w dotarciu do każdego z zaplanowanych do zwiedzenia obiektów.

O ile zamki, pałace, pomniki czy parki oferowały przewidywalne wrażenia estetyczne, to kolekcje muzeów zaskakiwały ogromem i wielostronnością informacji wzbogacających zasób wiedzy zwiedzających.
W Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN poznaliśmy 1000 lat historii Żydów zamieszkujących ziemie polskie. Ciekawe, a często unikatowe eksponaty uświadamiają zwiedzających o wkładzie tej nacji w kształtowanie gospodarki i kultury wielonarodowej Rzeczypospolitej.

Muzeum Powstania Warszawskiego zaznajomiło z wydarzeniami, kontekstem i tłem historycznym najbardziej tragicznych 63 dni w historii Warszawy i jej mieszkańców.

Centrum Nauki Kopernik – królestwo eksperymentów i raj dla ciekawych świata – oprócz odświeżenia szkolnej wiedzy powodowało żal, że nie dane nam było swego czasu zdobywać jej w tak atrakcyjnej formie.

Sąsiadujące z naszym warszawskim lokum Muzeum Fryderyka Chopina pozwoliło zapoznać się z pamiątkami po kompozytorze, szczegółami z jego życia, muzyką, ale też usłyszeć śpiew ptaków z Nohant i poczuć zapach fiołków – ulubionych kwiatów Fryderyka.

Największą atrakcją Pałacu Kultury i Nauki w tych dniach była z pewnością wystawa Titanic- The Exhibition, przyciągająca rzesze zwiedzających. Narracja z audioprzewodnika wzbogacająca oglądane eksponaty, była tak zajmująca, że mogłaby konkurować skalą wywoływanych emocji ze sławnym obrazem filmowym J. Camerona.
Zwieńczeniem doznań doświadczonych w stolicy stała się dla nas wizyta w teatrze Kwadrat. Obejrzeliśmy adaptację powieści Marcina Szczygielskiego „Berek, czyli upiór w moherze”. Kto nie był admiratorem talentu Ewy Kasprzyk, stał się nim po obejrzeniu jej gry w tym spektaklu.
Syci wrażeń wracaliśmy rannym pociągiem do Zielonej Góry, snując plany kolejnych wojaży i wspominając przeżyte chwile.

Bogumiła Wiśniewska


WARTO BYŁO JECHAĆ!

Czy wiecie Państwo, że miasteczko Borno Sulinowo było miastem zamkniętym? Dosłownie. Rządzili tu kolejno hitlerowcy i Sowieci. Nieco ponad 20 lat temu powróciło z niebytu, Czy znacie Państwo program Lebensborn czyli Źródło Życia, realizowany w sanatorium w Borkowie, gdzie gwałcono polskie dziewczyny, przyszłe matki „odnowy krwi niemieckiej.”

Czy wiecie, że miasto Szczecinek nie pobiera opłat za parkingi, uważają bowiem, że mieszkańcy płacą podatki a przyjezdnych trzeba zachęcić żeby wrócili, ma specjalne wydzielone i dobrze przygotowane wybiegi dla psów, równe chodniki i jezdnie, ale nie ma domu kultury bo wymyślili Samorządową Agencję Promocji i Kultury?

Też nie wiedziałam i może bym dalej żyła w niewiedzy, gdyby nasz gubiński Oddział PTTK nie zorganizował wycieczki w te miejsca.
Ale po kolei. Najpierw był Szczecinek miasto z 40 tyś mieszkańców, położone na Pomorzu Zachodnim „okalane” jeziorem Trzesiecko. Ważna informacja, bo jezioro zagospodarowane z wysepkami, położonymi kompleksami sportowymi- stadion, kryta pływalnia, centrum tenisowe, wyciąg do nart wodnych- a wieczorem szaleństwo podczas muzycznych i kabaretowych występów w Parku Miejskim, naturalnie nad jeziorem. To wszystko spaja tramwaj wodny, który obsługuje 8 przystanków. W mieście na różnych skwerkach 9 siłowni zewnętrznych z różnorodnym sprzętem. Ciekawostka-nikt tego nie niszczy.
Na terenie miasta zachowały się pozostałości po linii niemieckich umocnień z lat 30 XX w. W jednym z nich znajduje się Muzeum Wału Pomorskiego. Jest też Muzeum Regionalne ze zbiorami archeologicznymi, myśliwskimi i złotniczymi. Jednym z symboli Szczecinka jest blisko osiemdziesięciometrowa wieża kościoła neogotyckiego.

Oprócz sześciu parafii rzymskokatolickich w Szczecinku znajduje się dziewięć kościołów innych wyznań. Wśród pomników na uwagę zasługuje pomnik Adama Giedrysa, mistrza krawieckiego z Wilna, łącznika Armii Krajowej,po wojnie osiedlonego w Szczecinku. Aresztowany za antykomunizm trafił do szpitala z gruźlicą nerek. Długi pobyt w szpitalu przyczynił się do zainteresowań astronomicznych. Był tak genialnym samoukiem, że po latach sam prowadził wykłady na zagranicznych kongresach astronautyczno- astronomicznych i był w kontaktach naukowych z uczelniami na całym świecie i astronautami.

W mieście bardzo prężnie działa Samorządowa Agencja Promocji i Kultury powstała z połączeń Ośrodka Kultury i Młodzieżowego Domu Kultury. Działa na trzech płaszczyznach-kultura-organizacja masowych oraz kameralnych imprez, promocja- promocja turystyczna i gospodarcza miasta, oraz biznes-świadczy usługi dla firm, pełni też rolę animatora działań kulturalnych.
W dostępnym miejscu ogrodzony i zagospodarowany wybieg dla psów, zapewnia czystość na skwerkach, a nieodpłatne parkingi, zdaniem władzy zachęcają do ponownych odwiedzin. Ilość danego miejsca w gazecie nie pozwala rozpisywać się o wielu ciekawostkach, więc zabieram czytelników do Połczyna Zdroju. O urokach uzdrowiska też nie napiszę ale o tym o czym się nie wie. Otóż w pewnej odległości od centrum wśród lasów i pól położone jest sanatorium Borkowo, które do 1945r funkcjonowało jako Lebensbon czyli Źródło Życia. Prezesem został Henrich Himmler. Miało ono stworzyć odpowiednie warunki w swoich ośrodkach(było ich kilka)do „odnowienia krwi niemieckiej” i „hodowli nordyckiej rasy nadludzi”. W tym celu do sanatorium przywożono m.in. wyselekcjonowane polskie dziewczyny, które były gwałcone przez SS manów- reproduktorów, przeznaczonych do rozmnażania. Po narodzinach dzieci odbierano, a matki odsyłano. Łącznie w Lebesbon na świat przyszło około 6 tyś. dzieci. Makabra.

Nazajutrz po tradycyjnych turystycznych śpiewach na nocnym posiadzie jedziemy do następnej atrakcji- miasta Borno Sulinowo, o którego istnieniu do 1992 wielu nie wiedziało, chociaż leży w okolicach Szczecinka nad jeziorem Pile. Postało w latach 30 jako punk militarny wojsk niemieckich, zajmujący obszar 18 tyś. hektarów, poligonu wojskowego i miasta z 50 tyś mieszkańców, do którego wstęp mieli tylko wybrani.

Po II wojnie światowej stało się bazą radziecką i trwało tak blisko pół wieku. Pod miastem istnieje drugie nigdy do końca nie zbadane ze szpitalem, koleją podziemną, tunelami ewakuacyjnymi. Teraz zdewastowane i zrujnowane miasto złapało drugi oddech, wskoczyło w nurt życia- kusi pięknem przyrody i tajemniczej przeszłości z której po trosze uczyniono gadżet dla ciekawskich.
Jedną z wizytówek miasta jest Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych , na którym od 10 lat pojawia się około 4 tyś uczestników, a widzów jest co najmniej dziesięć razy więcej.
Nam podobał się proboszcz jedynego kościoła w mieście, powstałego na bazie kina, ale za to z niepowtarzalnym ręcznie robionym przez Jana Zamoyskiego – Tryptykiem. Bardzo komunikatywny proboszcz opowiadał o kościele, bawił nas anegdotami i dowcipami, a zakończył pytaniem: - Czy nas nie nudzi? Przy tym wspomniał jak to podczas jednego z jego kazań zauważył śpiącego. Po mszy zapytał wiernego dlaczego spał na kazaniu- na to usłyszał odpowiedź „Bo ja do księdza mam całkowite zaufanie”.

Wracamy do domów zachrypnięci od śpiewania, nabuzowani nowymi wiadomościami i energią, chwaląc organizatorów udanej wycieczki, którymi tym razem byli szefowie Klubu Rowerowego ”Luzak” przy gubińskim PTTK z Krysia i Kazimierzem na czele.
A ile pracy trzeba włożyć w organizację wycieczki, wiedzą tylko ci,którzy to robią. DZIĘKUJEMY!!!!!

Kaśka Janina Izdebska


Józef WÓJTOWICZ - *1944 - +2016

Urodził się w miejscu i czasie, który był tragiczny dla zamieszkałych tam ludzi. Był to 1 październik 1944 r. miejscowość Mokrzec w obecnym województwie podkarpackim nad Wisłokiem. Gmina Pilzno powiat Dębica.
Wiemy, że miał siostrę i trzech braci. Okoliczności śmierci matki były tragiczne. Opowiadał o tym rzadko, znał je z relacji innych osób. Wychował się w domu dziecka. Gdy nadszedł czas wyboru zawodu, starał się dostać do szkoły morskiej w Gdyni. Jak opowiadał tylko przypadek zdecydował, że nie wziął udziału w próbnym rejsie, „bo bolał go ząb”. Zdobył wówczas, bardzo solidny zawód – ukończył szkołę krawiecką. Do Gubina trafił celem odbycia służby wojskowej. Jak wielu młodych ludzi w tamtym czasie, poznał nasze piękne miasto służąc dwa lata w mundurze. Miasto urzekło go swoją urodą i po zakończeniu służby zatrudnił się w b. Zakładach Przemysłu Odzieżowego „GOFLAN”. Pracował na stanowisku Inspektora BHP. W Gubinie zmieniał trzykrotnie adres zamieszkania. Początkowo zamieszkał przy ul Sikorskiego 30/1a. Następnie przeprowadził się do centrum i zamieszkał w nowo oddanym budynku przy ul. Konopnickiej (17.07.1971 r.), by po latach przeprowadzić się na nieco większe mieszkanie na osiedlu E. Plater (21.12.1987 r.).

W międzyczasie założył rodzinę żeniąc się z Jolantą z domu Maks 30 września 1969 roku. Z tego związku urodziło się dwóch synów. Tomasz ur. 07.11.1975 r. i Paweł ur. 21.09. 1979 r. W czasie pracy zawodowej podjął studia zaoczne na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Poznaniu, które ukończył w 1974 r. Po studiach odbył aplikację radcowską i przeniósł się do pracy w Urzędzie Miasta w Gubinie. Pracował tam do emerytury. Nie tylko praca zawodowa i życie rodzinne go zajmowało. W czasie jego pracy w „GOFLANIE” bardzo aktywnie działały różne grupy zainteresowań wspierane przez dyrekcję . Józek wspólnie z innymi pracownikami w tym m.in. Ryśkiem Pruchniewiczem był współzałożycielem Oddziału Zakładowego PTTK. W tamtym czasie wycieczki w Karkonosze organizowano w każdy tydzień. Korzystano z autobusu zakładowego, który dyrekcja zakładu udostępniała pracownikom – turystom za darmo. Aktywnie uczestniczyła w nich żona Jolanta, która dopiero w późniejszych latach zajęta pracą i obowiązkami rodzinnymi zrezygnowała z turystyki. Ale aktywnie uczestniczyli w tych imprezach dorastający synowie. Formalnie do PTTK wstąpił 2 Listopada 1970 r. Był bardzo aktywnym członkiem. Ciągle pogłębiał wiedzę o nowych regionach. Zdawał egzaminy na uprawnienia przodownickie, kolejno na wszystkie pasma górskie. Był skarbnicą wiedzy, z której czerpaliśmy na wielu wycieczkach górskich. Popularyzacja turystyki była jego pasją . Miał dużo różnych pomysłów i motywował ciągle nasze środowisko do nowych form działalności. W Oddziale Miejskim PTTK w Gubinie od lat pełnił obowiązki, z racji zajmowanej profesji, Przewodniczącego Oddziałowego Sądu Koleżeńskiego. Potrafił łagodzić konflikty, których czasem nie brakowało w ponad sto osobowej społeczności. Jak każdy człowiek miał słabości, które drażniły innych. Był bardzo obowiązkowy, systematyczny i dobrze zorganizowany. Dlatego utyskiwał, gdy ktoś się spóźnił na zaplanowana godzinę wspólnego wyjazdu. Ale za to wieczorem, gdy zasiedliśmy przy ognisku potrafił godzinami recytować niecenzuralnego Fredrę lub Dziady Mickiewicza z pamięci. Lubił piosenkę turystyczną i biesiadną ale gdy towarzystwo ruszało do tańca, żegnał wszystkich i szedł spać. Panie za to mogły, na szlaku, liczyć na bukiecik polnych kwiatków i posłuchać zabawnego komplementu. Pisał też na tematy krajoznawcze i był członkiem redakcji wydawanego przez Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Gubińskiej kwartalnika „GUBIN i OKOLICE". W ostatnie wakacje (w 2015 r.) pokazał swoim znajomym ziemię rodzinną. Odbyliśmy tygodniową wycieczkę w Bieszczady, której Józek był organizatorem. Pokazał nam w Przemyślu dom, z którego wyruszył do Gubina. Był znawcą i popularyzatorem piękna przyrody Bieszczad i historii oraz sztuki prawosławia, które tak wzbogaca swą różnorodnością naszą ojczyznę. Już wówczas narzekał na zdrowie i po przyjeździe z wycieczki we wrześniu poszedł na operację. Józek był ideowym członkiem PTTK, który widział misję tego stowarzyszenia we współczesnym społeczeństwie. Jego odejście 19 lutego br. pozostawiło przyjaciół w żalu i smutku. Będzie nam go bardzo brakowało. Postaramy się zachować o nim pamięć i kontynuować jego pasję i pomysły. Oprócz żony, dwóch synów, Józek pozostawił wnuków: Oliwera(lat 11)i Juliana (lat 7).

Cześć Jego pamięci!

zp - Odział Miejski PTTK w Gubinie


PODZIEMIA KRYJĄ W SOBIE TAJEMNICĘ!

Co się z nami dzieje? Wojna podchodzi do naszego okna i znów staje się oczywista. Płonie Donieck, płonie Irak i Syria. Trudno. Czy jeszcze niedawno mogliśmy wyobrazić sobie rosyjskie wojska w Kijowie? Już teraz tak. Wciąż mamy pokój. Ale to jest pokój z brzydkim widokiem. Z widokiem na wojnę. A my co? Nie mamy nawet konika i szabelki. Mamy jeno kredyty i fotki z wakacji oraz przemądrzałe dzieciaki, które nas nie słuchają bo nie ma po co.

Tak sobie rozmyślam, zwiedzając z czterdziestoosobową grupą gubińskich turystów z PTTK największy schron cywilny w Polsce wybudowany przez Niemców w Szczecinie, podczas drugiej wojny światowej. Dzięki dwom podziemnym trasom turystycznym można poznać wojenną historię miasta i powojenne losy schronu. Schron pod szczecińskim dworcem kolejowym wybudowany w 1941r. został wybudowany jako schron przeciwlotniczy dla ludności cywilnej zobaczyliśmy częściowo(remont). Przypuszcza się, że do jego wybudowania wykorzystano stare podziemne korytarze jeszcze z końca XIX w. Po zakończeniu wojny przejęli go Polacy i został zaadoptowany na schron przeciwlotniczy. Aż do początków lat 90 tych odbywały się w nim szkolenia obronne. Podziemia kryją w sobie tajemnicę, w schronie istnieją zamurowane przejścia, które nie wiadomo dokąd prowadzą. Szacuje się, że w okresie II Wojny Światowej w Szczecinie było 788 bunkrów publicznych oraz bunkry prywatne wybudowane przez zamieszkałych tu Niemców.

Po godzinnym pobycie pod ziemią wsiadamy do naszego autokaru i jedziemy „Ku Słońcu”, taką bowiem optymistyczną nazwą określono ulicę, na której znajduje się „Ogród Pamięci”- cmentarz do którego wiedzie okazała brama. Po drugiej stronie kończy się zgiełk miasta, a zaczyna strefa ciszy. Cmentarz należy do największych europejskich nekropolii, zaprojektowany jako ogród, z okazałą fontanną, pomnikami, ścieżkami spacerowymi. Jego projektant zadbał o to by cmentarz nie kojarzył się ze śmiercią i przemijaniem, ale był miejscem afirmacji życia. Dlatego piękne aleje są wysadzane rzadkimi gatunkami drzew i krzewów sprowadzonych niemal z całego świata, zachęcają do spacerów i kontenplacji. ”Ogród Pamięci” to dzieło sztuki ogrodniczej.

Po takiej refleksyjnej dawce emocji, wyciszamy się zwiedzając bazylikę szczecińską bliźniaczo podobną do naszej „Fary”. Wypełniony zwiedzaniem dzień kończymy długim nocnym spacerem brzegiem morza. W świetle księżyca. Warunki bytowania mamy świetne. Wygodne pokoje w Dziwnowie z widokiem na zacumowane statki spacerowe i kutry rybackie.

Dzień następny.
Niedziela. Jeszcze przed śniadaniem idziemy po świeże ryby, zamówione przez zadomowioną tu (koligacje rodzinne) Krystynę.
I znowu spacer brzegiem morza, tym razem w życzliwym pełnym słońcu. Zmieniamy plany bośmy się trochę zasiedzieli nad tym naszym morzem i zamiast do Kamienia Pomorskiego jedziemy do Pustkowa, a potem Trzęsacza, by na klifie zobaczyć legendarne ruiny Kościoła, którego historia sięga XIII w.
Ciekawostka. 2 sierpnia 1874r.odprawiono ostatnią pożegnalną msze na klifie. Niecałe 30 lat później pierwsza część zabytkowego budynku osunęłą się do morza. Dzisiaj już tylko fragment ostatniej ściany przypomina o dawnej świetności tego miejsca. Obserwujemy starty i loty lotniarzy. Fruwają nad naszymi głowami. Szum morza, ruiny i lotniarze- niezwykły widok.
Potem mamy Latarnie Morską w Niechorzu, niestety nie starcza nam czasu na „Muzeum Miniatur Latarni Morskich” w plenerze, ani na „Muzeum Motyli”.O żywych motylach w tym niezwykłym miejscu opowiada nam Iwona, która z uczniami bywa tu każdego roku. Jeszcze po drodze obiad i powrót do domu. Żegnamy się przed rozstaniem, dziękując pomysłodawcy i kierownikowi wycieczki naszemu koledze Zbyszkowi Worobiejowi. Nie tylko świetnie przygotował trasę, ale zadbał o każdego uczestnika. No i co najważniejsze- od startu wprowadził pogodny nastrój. Nasza prezeska Grażyna Bartkowiak, chociaż zarzekała się, że dzisiaj ma wolne, mijała się z prawdą, bowiem widać było, że dyskretnie czuwa nad całością.

Oj! gdyby nie ten petetek wiele miejsc i zdarzeń by ominęło człowieka.

Kaśka Janina Izdebska


W Górach Połabskich

Kręcono tu sekwencje filmu „Opowieści z Narnii „w której dzieci i bobry wyruszają na ratunek Edwardowi".
Dwukrotnie przebywał tu, szukając natchnienia do swojej twórczości, znany duński pisarz Jan Chrystian Andersen. W latach 1831 i 1851. pod wpływem magii tego miejsca powstała bajka „Królowa Śniegu". Niektórzy znawcy uważają, że są tu najpiękniejsze widoki w Europie.

To właśnie w te góry zorganizował wycieczkę w dniach 3-5 października 2014 r. Oddział Miejski PTTK w Gubinie.
Góry Połabskie położone są w północno-zachodnich Czechach (w kraju usteckim) i południowo-wschodnich Niemczech (w Saksonii). Specyfiką tych gór są liczne skupiska form skalnych: pionowe ściany, baszty, iglice, wąwozy, szczeliny, głębokie doliny, kaniony, skalne miasta i wąskie tarasy skalne oraz bazaltowe wzniesienia w kształcie stożków o wyspowym charakterze położone na rozległej płycie zbudowanej ze skał osadowych, piaskowców i margli. Sieć dolin rzecznych utworzyła tu system odrębnych masywów o charakterystycznym krajobrazie dla gór płytowych.

Brama Pravcicka to największy naturalny most skalny w Europie, ma 16.5 m szerokości oraz 16.0 m wysokości. Jej okazałość można podziwiać zarówno z okolicznych tarasów widokowych jak i bezpośrednio spod jej łuku. Do 1981 r można było wejść na łuk .Jednak procesy wietrzenia zrobiły swoje i należało skałę zabezpieczyć za pomocą żywic. Wejście na łuk zostało zamknięte.

Miejsce to było podziwiane od wieków. Najbardziej znana jest Brama Pravcicka, do której prowadzi szlak o długości 2.5 km z polany Trzech Źródeł (Tri prameny). Do polany można dojechać z pogranicznej miejscowości Hrensko. Nie ma tu parkingu i należy odjechać na parking w Mezni Louka. Na zboczu stoku przy Pravcickiej Bramie panujący tu ród Clary – Aldringen w 1981r zbudował dla swoich gości letni pałacyk „Sokole Gniazdo". Poprzednio stała tu chatka z wyszynkiem pokryta dębową korą. Budowniczowie pałacyku zostali sprowadzeni z Włoch. Reprezentuje on styl alpejski.

Początek trasy na polanie Trzech Żródeł (Tri Pramenny), do której można dojechać z Hrenska.
W drugi dzień, wycieczka odbyła przejażdżkę malowniczą Doliną Łaby do Twierdzy Konigstein. Twierdza położona jest na widocznej z daleka platformie skalnej, 264 m nad poziomem przepływającej u jej podnóża Łaby. Malowniczo króluje nad osobliwym krajobrazem Gór Połabskich. Można z niej podziwiać fantastyczne widoki na saksońsko-czeską Szwajcarię, przedgórze Rudaw wschodnich i odległe 35 km Drezno. Nigdy nie została zdobyta. Początkowo był tu gród należący do królestwa czeskiego. Pierwsza pisemna wzmianka pochodzi z dokumentu króla Czech Wacława I wydanego w 1233 r. W XV w. przechodzi ona we władanie dynastii saskiej Wettynów. Dynastia ta dała Polsce dwóch królów. Pierwszy z nich Fryderyk August I panował w Saksonii w l. 1694 – 1733, a w Polsce jako August II Mocny w latach 1697- 1706 i 1709 – 1733. Pełno tu poloników. Głównie herbów pięciopolowych. Po przekątnej orły Królestwa Polskiego i Pogoń Litewska a na polu środkowym herb Wolnego Państwa Saksonii. Herby te występują głównie na działach i budowlach tej twierdzy. W latach 1563 – 1569 górnicy wykopali najgłębsza studnię w Saksonii o głębokości 152.50 m, która zapewnia jej wodę. Od 1589 r. rozkazem elektora Christiana I w twierdzy tej przechowywano skarb Saksonii i dzieła sztuki.


Zbudowano tu w roku 1725 największą beczkę na wino o poj. 238 600 l. dla potrzeb Augusta II Mocnego. Obecnie możemy oglądać jej replikę. W czasach gdy twierdze utraciły znaczenie obronne, przekształcono obiekt na więzienie dla jeńców wojennych. Pierwszy raz zapełniła się ona w czasie wojny Niemiecko-Francuskiej w L. 1870-71. Następnie pełniła tą rolę w okresie I i II wojny światowej. W 1939r. zapełniona została oficerami polskimi. Obecnie całym kompleksem zarządza spółka z ograniczoną odpowiedzialnością eksponując historyczne obiekty i dbając o autentyczne wyposażenie. Mamy tu stylowe lokale gastronomiczne: tj. „Kasyno Oficerskie”, zabytkowa karczma „U muszkietera" i ogródek piwny „Piekarnia forteczna". Stałe wystawy to: „Dom skarbów", w którym przechowywano saksońskie rezerwy skarbowe, magazyn pocisków, stajnia koni komendanta, dom studzienny, kazamaty, kościół garnizonowy, stara zbrojownia itp. Na zwiedzanie obiektu należy przeznaczyć min. 2,5 godziny. Bilety wstępu 8 euro. Dla grup od 15 osób po 7 euro. Warto zwiedzić atrakcje Gór Połabskich to tak niedaleko od południowo – zachodnich terenów naszego kraju.

Zenon PILARCZYK


X Piknik Rowerowy "W sercu Łużyc".

W dniach 27-29.06.2014r. odbył się już po raz dziesiąty Piknik Rowerowy "W Sercu Łużyc".

Tradycyjnie bazą rajdu była stanica PTTK nad jeziorem Borek w Kosarzynie. Pierwsi goście pojawili się już w piątek po południu, a przybyli z Wolsztyna, Zielonej Góry, Wschowy,Szprotawy, Skąpego, Sulechowa, Jasienia i Lubska. O godzinie dziewiętnastej nastąpiło oficjalne otwarcie, podczas którego prezes Oddziału PTTK kol. Grażyna i prezes Klubu Rowerowego "Luz" kol. Kazimierz powitali rowerzystów i zapoznali ich z programem imprezy.

W sobotę rano uczestnicy rajdu pod przewodnictwem kol. Romana wyruszyli na wyznaczoną trasę, która wiodła ścieżkami rowerowymi przez Krzesiński Park Krajobrazowy do Guben. Tam na miejskim stadionie uczestniczyli w treningu Stowarzyszenia Grupy "Biegam, Bo Lubię". Okazało się, że cykliści nie tylko dobrze pedałują, ale również radzą sobie w biegach. Dalej jadąc przez zadbane, niemieckie wioski Coschen, Ratzdorf zaliczyli pierwszą konkurencję "Wyścig na Piekielną Górkę". Punktem docelowym było Neuzelle, gdzie odpoczęli zwiedzając dawne opactwo Cystersów - barokowy kościół, zabudowania klasztorne, oranżerię i znany już w XII w. browar. Wypełniwszy sakwy piwem warzonym w/g starych receptur, turyści udali się z powrotem do Kosarzyna. Zmęczeni, po przejechaniu 88 kilometrowej drogi, zasiedli do wieczerzy. Na stołach królowały pieczone: kiełbaski, kaszanka, ziemniaki z masełkiem czosnkowym, sałatki i gzik. Na deser podano ciasta, które upiekła kol. Jadzia.
Posileni rajdowcy wzięli udział w kolejnych konkurencjach przeprowadzonych przez kol. Iwonę, a następnie przy akompaniamencie kol. Krzysia śpiewali długo w noc turystyczne piosenki oganiając się od natrętnych komarów.

W niedzielę o godzinie 10 rano nastąpiło uroczyste zakończenie rajdu. Prezes GKR "Luz" kol. Kazimierz dokonał podsumowania poszczególnych konkurencji, wręczył nagrody dla zwycięzców i podziękował za udział w pikniku. Zadowoleni goście pożegnawszy się serdecznie z nowymi przyjaciółmi z żalem wyruszyli w drogę powrotną obiecując, że wrócą tu za rok.


ŚLĘŻA - ŚWIĘTA GÓRA SŁOWIAN!


"Chleb pracą nabyty- bywa smaczny i syty"
"Przy chlebie chce mi się Ciebie"
"Za chłopa się napierała, a upiec chleba nie umiała"

To tylko kilka ludowych mądrości przeczytanych w Rezerwacie Archeologicznym w Będkowicach- wczesnośredniowiecznym zespole osadniczym składającym się z cmentarzyska kurhalnego VIII-IX w. i grodziska z VIII_XI w. Znajdują się też w nim ślady osady z VIII-XIII w. wraz z dwiema zrekonstruowanymi chatami.

Rezerwat zwiedzamy rankiem drugiego dnia na wycieczce zorganizowanej przez Oddział Miejski PTTK w Gubinie w ramach otwarcia sezonu. Jest sobota 4 kwietnia 2014r, wyjechaliśmy z Gubina piątkowym popołudniem,żegnani piękną pogodą z ocieplającym nasze humory słońcem. Nocleg mamy w Sulistrowiczkach (chyba nigdy nie zapamiętam tej nazwy) tuż u podnóża Ślęży, którą będziemy zdobywać. Właśnie w drodze na Ślężę zwiedzamy starą osadę i dziwimy się, że pada, a przecież prognoza w internecie mówiła coś innego.
-Wszystko się zgadza,bo słowo "ślęga" przekłada się na mokrą pogodę i błoto-informuje kierownik wyprawy, a zarazem przewodnik, nasz kolega Józek Wójtowicz, który wszystko wie, a historię ma w małym palcu. Jak on to robi, że wszystko zapamiętuje?-ciągle się dziwię.

Sama góra Ślęża wygląda jak wielopoziomowy tort pośród bezkresnych równin. Góra zwana też Śląskim Olimpem to ponad 500 m mozolnej "wspinaczki", a przecież w VIII do VI w p.n.e. mieszkali na niej ludzie i do wczesnego średniowiecza stanowiła ośrodek religijno-kulturowy. Jednym z najważniejszych świąt była sobótka, zwana też nocą świętojańską lub Świętem Kupały. Przypadało (i do dzisiaj się go obchodzi) na 24 czerwca- czyli czas przesilenia. Podobno w tę noc jeden raz w roku można było się kąpać albowiem była to noc kupalna czyli kąpielna.
A słowo sobótka być może znaczy "mały sabat"- zlot czarownic.
W tę noc o imieniu bożka płodności Kupały, niejedna panna traciła cnotę.

Teraz gubińska petetekowska brać mozolnie pnie się w górę. Kapiący z nieba deszcz, błoto pod nogami i zła widoczność ograniczona przez wszędobylską mgłę nie wzbudza w nas entuzjazmu. Nawet wiadomość o plemieniu Ślężan, zalążku późniejszego Śląska spływa razem z kroplami deszczu.

A "wieczorem, wieczorem, gdy wezmę harmonię"... to piosenka, a rzeczywistość: gitara w rękach Krzysia Śmigielskiego, śpiewniki przygotowane przez Danusię Mazur i śpiew do rana. Rano niezbyt wyspani (śpi się w domu) pakujemy manatki, robimy wspólne zdjęcie (nasz naczelny fotograf i filmowiec Piotr Wystrach) i w drogę do Sobótki.

Mamy pecha bo właśnie wyruszyli kolarze(jakaś część z nich nocowała tam gdzie my) bowiem rozpoczynają się Mistrzostwa Polski w Kolarstwie Szosowym i część szosowej naszej trasy zamknięta. Dojeżdżamy wreszcie do Sobótki liczącej obecnie ponad 7 tys. mieszkańców. Stare historyczne miasto. Po raz pierwszy wzmiankowano o niej w 1148 r. jako osadzie targowej. Dopiero w 1221r. Henryk Brodaty nadał jej prawa miejskie. Nawiasem ulice i chodniki robią wrażenie jakby od tego czasu nikt ich nie remontował. A my często narzekamy na nasze w Gubinie. Toż to przy Sobótce jakby nie było, turystycznym mieście- prawie Cann.
Wracając do jej dziejów (Sobótki)- potem przeszła w ręce Czechów, plądrowali ją husyci. W wojnie trzydziestoletniej z 1000 jej mieszkańców zostało tylko 200 osób. Cała dawna zabudowa gotycka i renesansowa spłonęła. Potem była w granicach Prus. Zdobyta przez Armię Radziecką w maju 1945 r. zniszczona w 60% na 15 dni przed wyzwoleniem, odbudowana w latach 50 i 60 ubiegłego wieku. Teraz całe miasto znajduje się w rejestrze Narodowego Instytutu Dziedzictwa, a my zwiedzamy Muzeum Ślężańskie z lapidarium z 1568r.(dawna własność augustianów). Świdnica, do której wjeżdżamy wita nas słońcem nieśmiało wychylającym się zza chmur.

To 60 tys. miasto około 1500 roku było po Wrocławiu drugim co do wielkości miastem Śląska, a Kościół Pokoju w Świdnicy- cel naszej wędrówki- jest jednym z dwóch zachowanych tego typu obiektów w Europie. Posiada więc wielką wartość historyczną i artystyczną. Wpisany na listę UNESCO jest parafia Ewangielicko- Augsburska i powstał na mocy porozumienia traktatu westfalskiego w 1648 r. kończącego wojnę trzydziestoletnią.
Zbudowany w ciągu jednego roku z drewna i gliny na czterech kondygnacjach mieści jednorazowo 7500 miejsc w tym 3000 siedzących. Wnętrze kościoła robi niesamowite wrażenie.

Pierwsze nabożeństwo w tym kościele miało miejsce w 1657r.a w 1989 na znak pojednania polsko- niemieckiego wspólnie modlili się w nim premier Polski Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Niemiec Helmut Kohl. Ostatnie nasze zwiedzanie to Muzeum regionalne ze Skarbem Średzkim w Środzie Śląskiej.

Józek rozpala nasze apetyty na zobaczenie pięknych klejnotów i biżuterii, które może nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie rozbiórka domów. Wtedy właśnie najpierw w 1985 a później 1988 trafiono na skarby, które w/g dzisiejszego szacunku warte są 250 mln. zł. W gruzach znaleziono srebrne i złote monety, a na wysypisku śmieci koronę pierścień inną biżuterię i monety. Skarb średzki został ukryty prawdopodobnie przez bogatego żydowskiego bankiera Mojżesza po korzystnej transakcji z królem czeskim Karolem IV Luksemburskim. Złoto, szmaragdy, rubiny, przyciągały do Środy Śląskiej setki poszukiwaczy skarbów. Niestety nie wszystkie skarby odzyskano. Część z nich można oglądać w Muzeum.

Ostatnim naszym postojem jest Legnica. Mamy dwie godziny przerwy obiadowej i powrót autostradom do Gubina. Jutro dzień jak co dzień. Zostaną tylko wspomnienia i zastygłe w aparatach fotografie.

Z podziękowaniem za przygotowanie trasy kol.Krystynie Sikorskiej i Grażynie Bartkowiak, pozostajemy pełni nadziei na następny tak samo udany wyjazd.

Kaśka Janina Izdebska

Z Dolni Misećky na Szrenicę

Tradycyjnie z Okazji Międzynarodowego Dnia Turystyki odbyła się wycieczka oddziałowa OM PTTK w Gubinie w dniach 4-6 października 2013 r. Bazą wycieczki był pensjonat „Lieder” przy ul. Cichej 4 w Szklarskiej Porębie. Warunki b. dobre, bo pokoje z łazienkami, ciepłą wodą i salą klubową na tzw. „posiad", w której wieczorami królowała piosenka turystyczna. Repertuar stanowił cały śpiewnik turystyczny opracowany dla potrzeb Oddziału przy akompaniamencie Krzysia i Ryszarda. Trasę wycieczki przygotował bardzo profesjonalnie Przodownik Turystyki Górskiej Józek Wójtowicz. Przekazał nam dużo wiadomości i ciekawostek. Częścią z nich podzielę się z czytelnikami.

W sobotę po śniadaniu wyjechaliśmy autobusem do Czech przez Jakuszyce. Na granicy turyści zaopatrzyli się w niezbędne korony. Po ok. 30 km jazdy wycieczka wysiadła na dużym parkingu w miejscowości Dolni Misećky.
Rozpoczęliśmy marsz szlakiem czerwonym w górę. Następną osadą była miejscowość Horni Misećky położona na wysokości ok. 1000 m.n.pm. na południowych zboczach szczytu Medvedin. Jest to najwyżej położona, zamieszkała, miejscowość w Czechach. Bardzo dobrze zagospodarowana turystycznie, dużo wyciągów narciarskich, wiele obiektów noclegowych. Trafiliśmy nawet na psi bufet, wyposażony we wszelkie akcesoria, niezbędne dla czworonożnych przyjaciół. Pierwszy odpoczynek i okazja do wypicia czeskiego piwa to schronisko na szczycie Medvedin (1235 m. n.p.m.). Obecnie jest to jednocześnie stacja górna wyciągu krzesełkowego. Pierwszą boudę (szałas pasterski) zbudowano tu w 1642 r. Nocowali w niej drwale i górnicy, którzy wydobywali tu minerały. Pozostały po nich hałdy skał płonnych. Schronisko leży u zbiegu rzek Łaby i Białej Łaby. Trasa pod górę wiodła dalej drogą zbudowaną w latach 1931-36 zwaną: Horska Silnice Prezidenta Osvoboditele T.G. Masaryka. Droga ta miała znaczenie militarne i posłużyła do budowy umocnień granicznych w latach 1935- 1938. Na całej granicy niemiecko-czechosłowackiej zbudowano wówczas 10 tys.! lekkich schronów tzw. Rzopików. Było 8 wersji tych schronów. W wersji podstawowej A załogę stanowiło 7 osób (dowódca, jego zastępca, dwóch strzelców, dwóch amunicyjnych oraz łącznik). Młoda Republika nie żałowała pieniędzy na własną obronę. Szkoda, że została zdradzona w Monachium i nową drogą w 1938 r. z Bile Louki do wnętrza Karkonoszy weszły oddziały niemieckie. Rzopiki pozostały bezużyteczne.

Na szlaku panował duży ruch turystów. Nasz podziw wzbudziła grupa przedszkolaków z opiekunami, którzy z apetytem zajadali bułeczki wyjęte z małych plecaczków. Co rusz to przejeżdżała grupka kolarzy górskich. Trzeba przyznać,że Czesi są bardzo aktywni w górach. Zarówno w polskich jak i niemieckich górach nie spotkamy tylu młodych turystów i kolarzy górskich. A pogoda była wspaniała, słońce i widoczność ok. 40 km. Podziwiając piękne widoki minęliśmy Rzopiki, wodospady Panćavy i Łaby. Miejscem następnego odpoczynku była Łabska Bouda. Część turystów do własnego posiłku zakupiła piwo lub kawę. Niektórzy posilili się zupą gulaszową ze schroniskowego baru. Ok. 1 km od schroniska znajdują się źródła Łaby. Rzeka wypływa z kamiennej studzienki, w której zbierają się wody okolicznych strug spływających z podmokłej łąki (Labska louka ) na wysokości 1387 m.n.p.m. Długość Łaby wynosi 1165 km z czego w Czechach 370 km. Koło źródła na obmurowaniu wykonano w mozaice herby 24 miast przez które przepływa Łaba. Ustawiono też ciekawą rzeźbę Jana Buchary. Żródła Łaby zostały oznakowane i poświęcone w 1684 r. przez biskupa Jana z Talemberka. Józek zawsze ubolewa, że źródła polskich rzek nie są tak oznakowane. Nie mamy np. oznakowanych w ten sposób źródeł Wisły. Żródła Odry zostały przez Czechów oznakowane w podobny sposób. Mogliśmy to zobaczyć na wycieczce kilka lat temu. Od źródeł trasa wycieczki prowadziła już ”z górki”. Musieliśmy przyspieszyć, bo ostatni wyciąg ze Szrenicy zjeżdżał o godz. 16 00. Wszyscy byli zmęczeni, pozostała za nami ok. 13 km trasa. Całość wycieczki dzielnie ją pokonała.

Nikt nie wyłamał się z marszu, niezależnie od wieku. Należy się wszystkim duże uznanie. W następnym dniu odwiedziliśmy Miłoszów (ostatnie zakupy – królowała „Studencka” i piwo). Później zapory wodne na Kwisie i Bolesławiec. Dziękujemy wszystkim organizatorom wycieczki. Na jesienno-zimowe wieczory pozostały nam spotkania w Klubie PTTK.

FOTO:
1.Między Łabskim Schroniskiem a źródłami Łaby znajduje się mogiła (za wycieczką) narciarzy, którzy zginęli podczas biegu na 50 km 23.03.1913 r. B. Hanca próbował ratować V. Verbata, zginęli obaj.
2. Chwila zadumy źródeł Łaby pod Łabskim Szczytem ( 1471 m.n.p.m.)
3.Nowi członkowie PTTK w Gubinie Anna i Grzegorz KONSTANTY otrzymują legitymacje
4.Po drodze odwiedziliśmy obiekt w Czerniawie, który OM PTTK miał zakupić przed laty,stoi dalej pusty – decyzja o nie nabywaniu budynku była trafna.

Zenon PILARCZYK


PERŁA Z TWIERDZY!

"Tak niedawno był maj- byliśmy tak szczęśliwi"- wspominają słowa piosenki.Tak! byliśmy tak szczęśliwi, my gubińscy petetekowcy, bowiem jechaliśmy na trzydniową wycieczkę. Zwiedzaliśmy min. czeską Twierdzę w Terezynie. No i patrzcie Państwo jak to zleciało..

Teraz jest październik i jedziemy znowu na trzy dni z petetekowską ferajną. Tym razem zwiedzać będziemy byłą Twierdzę- Kołobrzeg, a obecną Perłę Bałtyku.

Ale po kolei. Czterdzieści jeden osób w piątkowe popołudnie 5 października br.wsiada do wynajętego autobusu, zabierając z sobą plecaki, torby podróżne i dobry humor. Bez tego(humoru) nie wpuszczają do pojazdu pani prezes PTTK Grażyna Bartkowiak i szefowa tej wyprawy Ela Guziewicz. Zdyscyplinowani i karni, na przekór złej pogodzie, utrzymujemy ten humor aż do 21-szej w niedzielę 7 października br. Później w domu bywa różnie. Zdzieramy gardła śpiewem przez parę godzin jazdy i lądujemy w dwuosobowych pokojach w kompleksie sanatoryjno- wypoczynkowym w "Podczele II".- Jest północ, a nam się wcale nie chce spać" - długo w noc jeszcze zawodzą najbardziej wytrwali.

Ranek budzi nas kompletnie zachmurzonym niebem i strugami deszczu, który nie opuszcza nas aż do wieczora. "Ale nic mi nie zaszkodzi, bom turysta się urodził". Pod opieką miejscowego przewodnika zmoknięci i zziębnięci (na Bałtyku sztorm) zaliczamy poszczególne punkty zaplanowane do zwiedzania. Tu nie będę ukrywała nagiej prawdy, -najbardziej ucieszyła nas godzinna przerwa w dowolnej restauracji. Ale zanim to nastąpi jedziemy pod amfiteatr, który niestety (a już Zosia miała śpiewać) widzimy tylko za ogrodzeniem z siatki i niebieskiej folii. która wszystko zakrywa. Amfiteatr od 2002r. dzierżawi spółka, która teraz robi remont. Podobno już kosztował 1 mln.zł. Dobrze, że oglądałam w telewizji Festiwal Piosenki Żołnierskiej (onegdaj nasza Halina Nowak wygrała) to mniej więcej wiem jak wygląda (amfiteatr, Halina też).

Po murach obronnych, które otaczały miasto została tylko Baszta Prochowa, i ulica Dubois, która powstała na miejscu murów i przyjęła ich kształt.

Kołobrzeg liczy sobie 755 lat, a osadnictwo związane było z odkryciem źródeł solankowych. Kto miał sól ten miał bogactwo. Miasto więc mogło się szybko rozwijać i oprócz procesu warzenia soli, zaczęto od 1830r. otwierać zakłady kąpielowe, w takim tempie, że w ciągu parunastu lat miasto stało się znanym uzdrowiskiem w Europie. Tak trwało aż do drugiej wojny światowej, w końcu której Niemcy ogłosili miasto Twierdzą i bronili każdego skrawka miasta, każdego domu z dużą determinacją. Dopiero ostrzał z baterii katiusza w czasie szturmu wojsk I Armii Wojska Polskiego oraz wojsk radzieckich przyniósł przełom. Miasto zdobyto w marcu 1945 r. Tego dnia odnotowano uroczyste Zaślubiny Polski z morzem. Teraz my gubińscy turyści oglądamy pomnik wzniesiony na pamiątkę przy promenadzie i naturalnie przechodzimy przez specjalne pomnikowe okno, które ma nam zapewnić szczęście i wieczną miłość (wszystko jedno do kogo). Zatrzymujemy się też przed Pomnikiem Sanitariuszki, upamiętniającym wszystkie młode kobiety, które poległy niosąc ratunek podczas II wojny światowej. Ciekawostką jest, że pomnik został tak zaprojektowany, aby nigdy promienie słońca nie padały na twarz sanitariuszki.

Bazylika Kontrkatedralna w Kołobrzegu zapewnia nam na krótko dach nad głową. Monumentalna budowla będąc świątynią katolicką przeszła różne koleje losu. Budowana na początku XIV w. pełniła rolę kolegiaty, a od XVI w. była już świątynią luterańską. Od XVII do XX w. kościół był wielokrotnie niszczony przez działania wojenne. W 1945r podczas walki o Twierdzę Kołobrzeską stanowił ważny punkt obronny miasta. W 1957r. przekazano go kościołowi katolickiemu i rozpoczęto odbudowę. Jednym z niewielu oryginalnych zabytków w kościele, a zarazem jednym z pięciu znajdujących się na świecie jest gotycki siedmioramienny świecznik, z 1327r. Wysoki 4 m. o rozpiętości ramion 380cm. i wadze 900kg. robi wrażenie.

W powrotną niedzielę już mniej pada, ale za to bardziej wieje. Mamy czas wolny, więc każdy wybiera trasę zwiedzania na własną rękę. Całkiem sporą grupą idziemy na promenadę i molo. W restauracjach przy promenadzie ceny horrendalne. Przeciętne drugie danie z rybą w granicach od 40-50 zł. Rezygnujemy i wracamy do centrum, gdzie w bardzo przyzwoitym lokalu z miłą obsługą i świetną scenerią jemy zupę gulaszową za 6 zł.(pyszna) i placek po węgiersku za 15 zł. Są też różne pierogi za 7,50zł.(gdzie jest taki lokal w Gubinie?).

Pora zbierać się do domu. Wracamy zmęczeni, ale szczęśliwi. Te dwa i pół dnia spędzone w koleżeńskiej atmosferze z dala od codziennych kłopotów, ładuje nam akumulatory aż do wiosny. Czekamy co nam Zarząd wymyśli i gdzie nas wywiezie?.

Kaśka Janina Izdebska

VIII PIKNIK ROWEROWY W SERCU ŁUŻYC, NOC KUPAŁY

Do stanicy wodnej OM PTTK w Gubinie, nad jezioro „Borek” w Kosarzynie przyjechali na rowerach z Zielonej Góry, Lubska ,Ciborza, Jasienia, Torunia, Nowej Soli, Sulechowa, Gubina.

To miłośnicy turystyki rowerowej, uczestnicy VIII Pikniku Rowerowego „W sercu Łużyc – noc Kupały”, który w tym roku odbywał się w dniach 22-24 VI 2012 r.

więcej informacji ...Piknik "W sercu Łużyc"

Galeria zdjęć


Wielkie sprzątanie Stanicy Wodnej PTTK Gubin w Kosarzynie.

17 czerwca br., w Kosarzynie, odbyły się wielkie porządki na stanicy wodnej Odziału PTTK w Gubinie. Pracy było dużo - po remoncie, którego celem było usprawnienie działalności Stanicy. Zaplanowane prace zostały wykonane sprawnie i z uśmiechem.

Po zakończeniu prac porządkowych zasiedliśmy do wspólnego posiłku.
Kol. Ewa Krygier przebrała się w fartuszek i dzieliła pyszną zupą gulaszową, która wszystkim smakowała bo przychodzili po dokładkę.

Po małej przerwie kulinarnej do pieczenia placków ziemniaczanych ubrani w fartuszki przystapili kol.Mirek Sikorski i kol. Stenia Karpisiak.
Pomocników w kuchni nie brakowało!!! Pogoda również dopisała.

Po skończonych pracach uroczyście otwarto Stanicę wodną PTTK Gubinie w Kosarzynie.

Organizatorzy dziękują wszystkim uczestnikom z KT1, KT2, Luzakom i Dreptakom

- Miło było razem spędzić czas.


E.K


Refleksyjna wycieczka

Dostaję wiadomość o zbliżającej się końcem kwietnia trzydniowej wycieczce organizowanej przez gubiński oddział PTTK.

Program obiecuje noclegi w Zachełmiu koło Szklarskiej Poręby, pierwszy dzień w Czechach zwiedzanie zamku na szczycie góry wulkanicznej i zwiedzanie Twierdzy w Terezynie-Muzeum Getta.

Drugi dzień kolejką na Szrenicę a dalej na Śnieżne Kotły.

Tym razem pomysłodawcą i szefem wycieczki jest Józek Wójtowicz czyli - myślę -będzie dużo historii, bo zna ją jak rzadko kto (i nie tylko historię), a w górach "wyrypa", bo kocha je zachłannie i w nas do nich nieustannie rozbudza uczucia.

No więc dzień pierwszy.
Upał niemiłosierny ponad trzydzieści stopni, a my zdobywamy zamek w Bezdez w blisko godzinnym podejściu. W drodze spotykamy całe stado takich jak my czeskich zdobywców (zamek popularny) niejednokrotnie z kilkuletnimi dziećmi. Ale jest po co wdrapywać się na szczyt.

Zamek wybudowany w XIII w. przez króla czeskiego Przemysława Ottokara II robi wrażenie. Parę lat po wybudowaniu więziony był tutaj jego syn Wacław II.

W XVII wieku zamek zasiedlili benedyktyni. Klasztor został zamknięty przez cesarza Józefa II. Na zamku można zobaczyć gotycką kaplicę, pałac królewski, pierwotne mury, Diabelską i Wielką Wieżę, a przy drodze stoją barokowe kapliczki drogi krzyżowej.

Zmęczeni wsiadamy do nagrzanego autokaru i jedziemy zdobywać Twierdzę w Czeskim Terezinie. Zasilani wiedzą przekazaną przez Józka, na temat miejsca do którego dążymy, nawet nie przypuszczamy, że zrobi na nas takie wrażenie.

Terezin to miasto twierdza- której budowę rozpoczęto w 1790 r. z rozkazu cesarza Austrii Józefa II. Nazwał ją tak na cześć swojej matki Marii-Teresy. Twierdza nigdy nie była oblegana i w XIX wieku straciwszy swoje strategiczne znaczenie stała się więzieniem. W grudniu 1914r.osadzono tam trzech bośniaków, odpowiedzialnych za zamach w czerwcu 1914r. w Sarajewie. Jako ostatni z nich po czterech latach zmarł na gruźlicę zabójca arcyksiecia Franciszka Ferdynanda.

Od 1939r Terezin znalazł się na terytorium III Rzeszy, a dwa lata później założono tu obóz koncentracyjny, głównie dla ludności żydowskiej z terenów niemieckich, czeskich, austriackich i holenderskich, oraz więźniów politycznych. Przez obóz przeszło ponad 140 tyś osób, przewieziono do innych obozów 87 tys. osób, z tego zginęło ponad 60 tys. Z dziesięciu tysięcy dzieci ,które przywieziono do obozy, wyzwolenia doczekało sto dwoje dzieci.

Ponad 33 tyś mężczyzn, kobiet i dzieci internowanych w terezińskim gettcie zmarło z głodu, chorób i przemocy.

W 1944r. Ekipa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, sprawdzała wiarogodność doniesień o nieludzkim traktowaniu więźniów.

Kierownictwo obozu przygotowało się starannie do tej wizyty. Wybudowano umywalnię, potwierdzając tym samym dbałość o higienę, przygotowano plac zabaw dla dzieci, kino, salę koncertową. W oknach sklepów wystawiono gipsowe pieczywo, mięso, wędliny. Grupie dzieci wręczono puszki sardynek i kazano powiedzieć, że często je dostają. Dzieci wiedziały, że jak je zjedzą to poniosą śmierć za to przewinienie. Nic dziwnego, że oglądająca taki spektakl ekipa wyjechała zadowolona. Owszem było kino i basen, ale dla 150 osobowej pracującej tam więziennej załogi.

Co roku setki tysięcy osób różnej narodowości zwiedzają dawny obóz koncentracyjny w Terezinie. Mimo to czeskie miasteczko liczące trzy tysiące mieszkańców popada w coraz większy marazm i ruinę.

Od piętnastu lat rządzi nim pani burmistrz siedemdziesięcio jedno letnia kobieta. Problem w tym, że nie mogą znaleźć nikogo kto by ją na tym stanowisku zastąpił. Nikt nie chce wziąć na swoje barki tak odpowiedzialnego zadania. Terezin ugina sie pod brzemieniem przeszłości. a zdobycie finansowych środków na remont twierdzy jest coraz trudniejsze.

Obóz został wyzwolony przez Armię Czerwoną w 1945r. Po wojnie więziono tam zbrodniarzy wojennych, oraz służył za obóz tranzytowy dla Niemców wysiedlonych z Czechosłowacji. Do 1948r,przebywało w nim około 2 tyś, osób narodowości niemieckiej. Połowa z nich zmarła.
Na kilkuhektarowym terenie znajduje się 10 tys. grobów Główna aleja i pomnik, wokół tablice nagrobne i setki kamyczków. Jest krzyż i gwiazda Dawida.

Kto chociaż raz odwiedzi to miejsce nie zapomni o nim nigdy. Odrapane kamienice, puste ulice, cisza i smutek.

Kaśka Janina Izdebska

Prace porządkowe w stanicy wodnej PTTK

30 członków OM PTTK w Gubinie, reprezentujących Koło Terenowe nr 2, Klub Górski „Dreptaki” oraz Gubiński Klub Rowerowy „Luz” oraz 10 sympatyków uczestniczyło w dniu 20 maja 2012 r. w Majówce, połączonej z wielkim sprzątaniem na Stanicy Wodnej PTTK w Kosarzynie, nad jeziorem Borek.

Uczestnicy majówki do Kosarzyna dojechali samochodami i rowerami.

Organizatorem i pomysłodawcą tego przedsięwzięcia było Koło Terenowe nr 2, z prezesem Ewą Krygier na czele.

Pracy, jak to bywa po zimie było bardzo dużo, ale rąk do pracy też było sporo.

Panowie ochoczo wzięli się za koszenie trawy i jej wywózką.
Panie dzielnie pomagały grabić już skoszoną trawę oraz doprowadzały niektóre pomieszczenia do użyteczności.

Zebrał się również zespół, przygotowujący dla wszystkich ciepły posiłek, a za całą intendenturę odpowiadali Marzena i Piotr Koziuk oraz Sylwia Szmigiel, a przygotowane przez nich posiłki były przepyszne.

Po wielkim sprzątaniu był czas na posiłek, odpoczynek.

Dziękujemy KT 2 za bardzo dobrą organizację oraz dziękujemy wszystkim uczestnikom za duże zaangażowanie w pracach na rzecz Oddziału Miejskiego PTTK w Gubinie.

Zarząd OM PTTK w Gubinie


Wyniki ogólnopolskiego konkursu plastycznego.

W czerwcu br został ogłoszony konkurs plastyczny pn: "Moja rodzina na turystycznym szlaku", a organizatorem był Zarząd Główny PTTK w Warszawie. Konkurs był skierowany do uczniów, przedszkolaków z całej Polski.

Z oferty konkursowej skorzystali min. uczniowie ze Specjalnego Ośrodka Szkolno- Wychowawczego w Gubinie (członkowie kółka turystycznego), którzy pod opieką nauczycielek Anny Dyby i Jadwigi Polewskiej wykonali przepiękne prace plastyczne.

Prace zostały przesłane do Zarządu Głównego, a komisja konkursowa przynała wyróżnienie dla autorów prac i ich opiekunek.
Zarząd OM PTTK w Gubinie gratuluje wyróżnionym uczniom i ich opiekunom

Iwona Kolińska

Wycieczka oddziałowa - 23-25 września 2011

W wycieczce do Biskupina i okolic wzięło udział 36 członków OM PTTK w Gubinie

Bazą noclegową była "Przystań Biskupińska" w Biskupinie.

Wycieczka przebiegała zgodnie z planem.

Uczestnicy wycieczki w dniu 24 IX zwiedzili Żnin, dojeżdżając kolejką wąskotorową dotarli do Muzeum w Wenecji, koło Żnina- do skansu parowozów, wagonów i pojazdów trakcyjnych na tor o szerokości zaledwie 600 mm.

Muzeum posiada największą kolekcję w Europie tego typu zabytkowych obiektów - 17 parowozów, z których najstarszy pochodzi z 1899 roku, a kilka z okresu I wojny światowej, i ponad 60 innych pojazdów szynowych - lokomotywy spalinowe, drezyny motorowe i ręczne, wagony dwu i czteroosiowe do przewozu różnych towarów - wózki leśne, wagoniki węglarki, kolebki, towarowe kryte, wagon cysterna i wagony osobowe. Tabor kolejowy w weneckim skansenieprezentowany jest w formie "dużego dworca małej kolejki" wraz z urządzeniami technicznymi służącymi kolejom wąskotorowym: rogatki z domkiem dróżnika, obrotnica z 1908 roku, żuraw wodny do przewozów, rozjazdy różnego typu, zwrotnice itp.

Atrakcyjność Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji stanowi jego lokalizacja - przy lini kolejowej - wąskotorowej Żnin - Wenecja - Biskupin - Gąsawa, a bezpośrednie sąsiedztwo ruin zamku i jezior podnosi walory turystyczne "Perły Pałuk" - jak nazywają liczni przybysze tę miejscowość.

Dalej jadąć kolejką do Biskupina wycieczka uczestniczyła w Festynie Archeologicznym w Biskupinie, co stanowiło wielka atrakcję wycieczki. Tegorocznym tematem festynu była „Grecja - Narodziny Europy".

Program festynu był bardzo bogaty, a głównym temtem w sobotę 24 IX był "Dzień Muzy Komedii - Talia".

Wieczorem wszyscy wycieczkowicze spotkali się przy ognisku. do późnej nocy słychać było śpiewy i muzyke naszych turystów.

25 IX (niedziela) - już w godzinach rannych wyruszyliśmy do Gniezna. Przewodnik Pan Roman oprowadził turystów po najciekawszych miejscach znajdujących się w Gnieżnie. Były to: Katedra Gnieźnieńska wraz z Wzgórzem Lecha, Pomnik Bolesława Chrobrego przy katedrze.

O godzinie 13.30 turyści spotkali się w Poznaniu z przewodnikiem, P. Justyną.

W Poznaniu Gubiniacy zobaczyli wiele ciekawych miejsc, min: Katedrę Poznańską, Plac im. Adama Mickiewicza, Stary Rynek.

Ok. godziny 18.00 uczestnicy wycieczki wyruszyli do Gubina, by przyjechać ok. godziny 21.30 do naszego miasta.

Organizatorzy dziękują wszystkim turystom za udział i zaangażowanie

Iwona Kolińska

Relacja z VII Pikniku Rowerowego "W sercu Łużyc" oraz rozpoczęcia sezonu turystycznego - "Noc Kupały"

W dniach 24-26 czerwca, w stanicy wodnej OM PTTK nad jeziorem Borek w Kosarzynie odbył się VII Piknik Rowerowy "W sercu Łużyc" oraz rozpoczęcie sezonu turystycznego "Noc Kupały"

więcej informacji: Piknik "W sercu Łużyc"

Galeria zdjęć


PRACE SPOŁECZNE W KOSARZYNIE

Kawał wielkiej roboty zrobili uczestnicy spotkania, zorganizowanego przez Klub Górski „Dreptaki” w dniu 30 kwietnia 2011 r.
Celem spotkania w Stanicy Wodnej PTTK nad jeziorem „Borek” było wykonanie prac porządkowych.

Nie trzeba było namawiać „Dreptaków”, „Luzaków” oraz członków Koła Terenowego nr 2.

Pracy po zimie było bardzo dużo, ale wspólnymi siłami PTTK- owską stanicę doprowadzono do ogólnego porządku. Została skoszona trawa, wygrabione zostały wszelkie śmieci, uprzątnięto część wnętrza stanicy.

Jednak jeszcze jest dużo do zrobienia.
Po wyczerpujących pracach na wszystkich uczestników czekały przepyszne smakołyki gotowane na świeżym powietrzu.

Zarząd OM PTTK w Gubinie dziękuje wszystkim uczestnikom i organizatorom za „dobrą robotę”.


A JA GONIĘ SWE MARZENIA!

Jest piątkowe popołudnie. Wyjeżdżamy spod siedziby PTTK w Gubinie trzydziestosiedmio osobową grupą. Jedziemy zdobywać izerskie szczyty, pomęczyć się, pośpiewać, a nade wszystko pobyć ze sobą, czyli z takimi samymi miłośnikami przygód.
Za trzy dni pierwszy dzień wiosny i to widać, słychać i czuć na całej lubuskiej ziemi.

-O śnieg!! - cieszymy się jak dzieci przed Świeradowem, który jest naszą sypialnią i bazą wypadową. Na dodatek jeszcze siąpi drobny deszczyk.
-Jutro będzie lepiej - wzajemnie się pocieszamy.

Przyjemny pensjonat wita nas wygodnymi pokoikami i jadalnią na parterze, gdzie możemy do późnej nocy i do woli "drzeć pyski"- jak to wdzięcznie określał nieodżałowany, nie żyjący Stefan Chlebny. Dla niewtajemniczonych - chodzi o chóralny śpiew, przy akompaniamencie gitary niestrudzonego Krzyśka.

Rano po śniadaniu spotykamy się z przewodnikiem, który ma nas poprodzadzić górskim szlakiem. Na Halę Izerską wjeżdżmy gondolą (nowość). Śniegu pod dostatkiem tj. miejscami do kolan, za to widoczność w zamglonym powietrzu do 2 metrów. - Będzie słońce, mam okulary słoneczne- demonstruje optymistycznie Grażyna.
Kilka osób przytomnie ocenia sytuację i postanawia wrócić w dolinę, bowiem organizm często starzeje się łącznie z petetekowskim stażem i nie dla wszystkich są takie śnieżne wygibasy.

Pozostała grupa idąc gęsiego, dzielnie brnie w śniegu dwudziesto kilometrową trasą, która w tych warunkach zda sie nie mieć końca. Jednej uczestniczce wysiadają kolana, a nogi odmawiają posłuszeństa.

Wieczorem maksymalnie zmęczona grupa po krótkim odpoczynku siada do wspólnej kolacji i niestrudzenie "drze pyski" do późnej nocy.

A w niedzielę Wodospad Szklarka i Zamek Chojnik, w zupełnie innej wczesno wiosennej scenerii. Już parę kilomentrów za Szklarską Porębą ani grama śniegu. - jak to możliwe- znowu dziwimy się jak dzieci.

Jeszcze tylko tradycyjny pstrąg na trasie w postaci obiadu i powrót do Gubina.

Wspaniała odprężająca wycieczka, tym razem pod batutą Iwony.
Zgrana liczna turystyczna grupa o różnym przekroju socjalnym i wiekowym, pokazuje, że oprócz codziennych kłopotów i kłótni polityków, jest jeszcze normalne życie w społeczeństwie. Dzięki właśnie takim organizacjom jak oddział PTTK w Gubinie za niewielkie pieniądze można zwiedzić nie tylko okolice, ale i kraj a nawet wyjechać poza jego granice.
Wystarczy tylko "turystą się urodzić " i "gonić swoje marzenia"

Kaśka Janina Izdebska

Zdjęcia Roberta Tomczaka z wycieczki oddziałowej do Świeradowa 18-20 marca 2011r.

link zdjęcia Roberta Tomczaka
I.K.

Wycieczka Oddziałowa (1-3 X 2010)

Trafiona, słoneczna aura sprzyjała uczestnikom wycieczki, zorganizowanej z okacji 40- lecia OM PTTK w Gubinie. Wycieczka po Górach Stołowych odbyła się w dniach 1-3 październiaka 2010 r.

Bazą noclegową był ośrodek wypoczynkowy "U Anny" w Łężycach, koło Dusznik Zdrój.

w sobotę, 2 X już we wczesnych godzinach rannych spotkaliśmy się z przewodnikiem i pod Jego "komendą" rozpoczęliśmy zwiedzanie pięknych terenów Kotliny Kłodzkiej

Pierwszym punktem wycieczki było zwiedzanie Kudowy Zdrój- Kaplicy Czaszek w Czermnej, przepięknego Parku Zdrojowego, Pijalni Wód Mineralnych.

Po zwiedzeniu Kudowy Zdrój pojechaliśmy do Karłowa, by rozpocząć wędrówkę na szczyt Szczelinca Wielkiego (919 m.n.p.m.)

"Dla turystów udostępniony jest Szczeliniec Wielki o większej różnorodności form. W wyniku wietrzenia powstała także grupa skał o kształtach podobnych do zwierząt i ludzi.
Można znaleźć "Mamuta", "Słonia", "Kwokę", "Wielbłąda" i wiele innych. Najwyższym punktem Szczelińca jest skała zwana Fotelem Pradziada, na którą wchodzi się po metalowych schodkach. Szczytowe partie obejmuje rezerwat krajobrazowy o pow. 50 ha, Zwiedzanie płatne. Z Karłowa wchodzi się początkowo za znakami żółtymi, potem od granicy rezerwatu za drogowskazami, w sumie po ok. 665 kamiennych schodach. Wykonał je pod koniec XVIII w. sołtys Karłowa Franz Pabel, udostępniając niezdobyty dotąd masyw. Na szczycie z tarasów widokowych wspaniałe panoramy na większość pasm w Sudetach. Przy pierwszym z nich zabytkowy budynek schroniska, przy którym znajduje się bufet"

Szczeliniec Wielki robi wrażenie niesamowite

W 3 dniu wycieczki zwiedziliśmy jeszcze Podziemne Miasto w Głuszycy - Osówce (Góry Sowie), ostatniej, głównej, największej, najbardziej rozbudowanej kwatery Hitlera.

Kolejnym punktem programu było zwiedzanie Zamku Książ, znajdującego się na granicach Wałbrzycha, na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego
Przewodnik oprowadzał nas trasą pn: "ŚLADAMI TAJEMNIC II WOJNY ŚWIATOWEJ".
"Jest to nowa trasa turystyczna wzbogacona o historię tajemniczej przebudowy zamku będącej elementem projektu pod kryptonimem „Riese” („Olbrzym”). Trasa zaczyna się od przejścia najpiękniejszą częścią barokową zamku. Następnie wchodzimy do najstarszej części gotyckiej, najbardziej przebudowanej w czasie trwania działań wojennych. Widzimy tajemnicze windy, nieukończone pomieszczenia oraz ceglane wzmocnienia. Na górne kondygnacje zamku wchodzimy krętymi betonowymi schodami. Przez Salę Balową i Hol Myśliwski przechodzimy do Sali Konrada, skąd Czarnymi Schodami udajemy się na tarasy. Tu czeka na nas dodatkowa atrakcja. Jest nią wejście do obetonowanych sztolni wydrążonych w czasie II wojny światowej."

Wycieczkę przygotował Kol. Ryszard Pruchniewicz.
Zapraszamy do galerii zdjęć na naszej stronie oraz do galerii umieszczonej przez Kol. Roberta Tomczaka

I.K.


Spotkania „W Sercu Łużyc"

Już po raz szósty odbył się pod tym tytułem Rajd Rowerowy zorganizowany przez Oddział Miejski PTTK w Gubinie w dniach 25-27 czerwca br. W rajdzie wzięło udział 48 turystów kolarzy z całego województwa lubuskiego.
Rajd poprzedziły spotkania krajoznawców, którzy dokonali podsumowań ostatnich zdarzeń i zmian jakie zaszły na tym terenie. Omówiono też artykuły i książki wydane w ostatnim roku, które wzbogaciły wiedzę o regionie. Ciekawą pozycją jest praca z-cy Wójta Brodów Juliusza Dudziaka:
„Alojzy Fryderyk von Brühl (1739-1793)”. Zacytujmy opinię prof. dr hab. Wojciecha Strzyżewskiego z Uniwersytetu Zielonogórskiego: „ Rodzina hrabiów von Brühl największe zaszczyty zawdzięczała zawrotnej karierze Henryka Brühla i z nim jest przede wszystkim kojarzona. W cieniu ojca kształtowała się kariera innego z Brühlów, hrabiego Alojzego Fryderyka. Postać ta jak dotąd nie była obiektem zainteresowania historyków, a w pełni na to zasługuje. Dobrze wykształcony, przygotowany do służby wojskowej, dyplomatycznej i polityki był młody Brühl w początkowym okresie w wielu sprawach kierowany przez wszechwładnego ojca.
W kolejnych latach Alojzy Fryderyk Brühl zyskiwał na znaczeniu w związku z pełnionymi funkcjami i urzędami. Współczesnym najbardziej znane były osiągnięcia w zakresie reorganizacji polskiej artylerii, ale był również urzędnikiem, zagranicznym wysłannikiem królewskim…, zajmował się twórczością teatralną. Ta bardzo pobieżna charakterystyka działalności hrabiego A.F. v.Brühl przytoczona została, aby uzmysłowić jak trudnego zadania podjął się Juliusz Dudziak…” Książka jest do nabycia w U.G. Brody, cena 30 zł, stron 243, opracowanie zawiera indeks osób i bibliografię.

Zapowiedż podobnej publikacji dotyczącej m.in. losów słynnego serwisu łabędziego rodziny Brülów znajdujemy w numerze nr 6/2009 miesięcznika „Odkrywca”. Jest to książka wrocławskiego wydawnictwa Europa : „Ukryte skarby” autorstwa Bogusława Wróbla. Zacytujmy, za miesięcznikiem „Odkrywca”, fragment dotyczący serwisu łabędziego: „W maju 1945 r. po opuszczeniu miejscowości przez wojska radzieckie, dawny pałac Brühlów znalazł się pod zarządem jednostki Wojska Polskiego, która z kolei przekazała opiekę nad obiektem administracji gminnej. Wójt gminy został wówczas uprzedzony przez dowódcę jednostki, że w piwnicach pałacu, w spalonej części, jest zbiór porcelany. Jak odnotowano: Piwnica mieszcząca się tuż obok kotłowni, zamknięta jest żelaznymi drzwiami, obok których wybity został otwór w ścianie . Przez otwór ten wchodzili już uprzednio żołnierze radzieccy i penetrowali zgromadzone tam zbiory, powodując liczne uszkodzenia delikatniejszych egzemplarzy. Dwa okna uprzednio zasypane ziemią i zabite deskami były już odsłonięte i dostępne od zewnątrz. Sama piwnica ma przeszło 30 m², jest sklepiona na wysokości ok. 4 m i zabudowana jest na całej długości i wysokości półkami.. .
W sumie jest kilkaset sztuk porcelany… Po trzech miesiącach większość zbioru była porozbijana, a mniejsze części- rozkradzione. Tak zakończyła swoje istnienie największa część słynnego serwisu łabędziego”. Odnotujmy jeszcze artykuł Krzysztofa Kunerta, habilitanta U.Z., obecnego szefa Rady Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa ( po zmarłym tragicznie Andrzeju Przewożniku) pt. „Zobaczycie jeszcze tutaj będzie Polska” tygodnik „Niedziela „Nr 38/2009. Słowa te wypowiedział święty o. Maksymilian Maria Kolbe w południe 28 września 1939 r., gdy zabiły dzwony kościoła w Gębicach i Starosiedlu oznajmiając kapitulację Warszawy..
Życie w obozie Amtitz zaczynało się od apelu w namiotach ustawionych na ściernisku po zebranej pszenicy. Po nim była gimnastyka w trakcie której więźniowie byli zmuszani do śpiewania ulubionej przez Niemców pieśni „Góralu czy ci nie żal „.

Rajd Rowerowy „W Sercu Łużyc" wiódł trasą omówionych artykułów i publikacji. Powyższe historie opowiedziała szczegółowo i przekazała część materiałów uczestnikom Prezes OM PTTK w Gubinie i Przewodnik Lubuski Grażyna Bartkowiak. Komandorem Rajdu była Przodownik Turystyki Kolarskiej Krystyna Sikorska. Pieczę nad całością imprezy sprawowała Prezes Gubińskiego Klubu Rowerowego PTTK „Luz” Iwona Kolińska.

Imprezę połączono z tradycyjną

„Nocą Kupały”, puszczaniem wianków na jeziorze Borek w Kosarzynie. Tę część rajdu przygotował Klub Górski PTTK „Dreptaki” z szefową Elą Guziewicz i Koło Terenowe Nr 2 przy OM PTTK w Gubinie któremu prezesuje Ewa Krygier.

Do zobaczenia za rok na Łużycach.

Zenon Pilarczyk - Członek- Korespondent Wielkopolskiego Klubu Publicystów Krajoznawczych.


Kultury świata w gubińskim PTTK

W Ł O C H Y

Włochy, niegdyś pępek świata, fascynuje i dziś. Gdzie możemy spotkać taki kraj,którego prezydentem jest, wyłoniony w demokratycznych procedurach, komunista prof. Giorgio Neapolitano, burmistrzem Rzymu faszysta Gianni Alemanno, a premierem, magnat telewizyjny Sylvio Berlusconi. Rządów od II wojny światowej było ponad sześćdziesiąt, ale tylko Sylvio zdołał zapewnić stabilizację władzy. Jego programy telewizyjne tj. ”tuti fruti” stały się oficjalnymi fantazjami narodu. W nich tłumy półnagich dziewczyn, duże piersi, głośna muzyka, kolory, wieczna młodość, nieustająca impreza. Premier jest najbogatszym Włochem, chroni go immunitet, dlatego zawieszono kilka procesów o przekupstwo z nim w roli głównej. Jego partia: „Naprzód Włochy" jest na tyle silna by mógł on marzyć o prezydenturze, ma realne szanse. Kraj ma największy dług wewnętrzny w Europie, ale gospodarka jest bardzo nowoczesna. Cała prawie gospodarka to przedsiębiorstwa rodzinne, łącznie z pięknymi autostradami, fabrykami samochodów, czy domami mody. Rodziny mieszkają razem, kilka pokoleń. Najważniejszą osobą dla każdego Włocha jest matka. Jej głos jest najważniejszy we wszystkich sprawach, ona trzyma finanse, decyduje o wyborze partnera życiowego. Skutek tego jest taki, że ponad 50 procent mieszkańców Italii w wieku 30 lat nie potrafi „odciąć pępowiny” i mieszka na „garnuszku mamy”. Spada przez to wskaźnik urodzeń przy jednoczesnym wzroście liczby rozwodów. Szczególna miłość Włochów do swych rodzicielek została nawet nazwana specjalnym terminem – Mammisimo.

Włochy odwiedza rocznie ponad 40 milionów turystów. Jest to znaczący dochód dla gospodarki. Zaskoczeniem jest eksport wzornictwa włoskiego, który przynosi większe dochody od turystyki. Wrodzona wrażliwość na piękno poskutkowała miłością Włochów do mody. Produkują oni nie tylko piękne ubrania czy samochody, słyną także z niepowtarzalnego wzornictwa przemysłowego, projektów mebli, przedmiotów gospodarstwa domowego i różnorakich urządzeń. Włoski styl łączy prostotę i elegancję z nowoczesnymi materiałami, czasem nie omijając zabawnego kiczu i banału.

Organizując w klubie PTTK Wieczór Włoski nie mieliśmy problemów z poczęstunkiem. Kuchnia Italii jest bardzo bogata i jej obecność codziennie nas dotyka. Przypomnijmy: pizza, makarony, capuccino, lody włoskie. Kuchnia ta stała się synonimem zdrowego stylu życia. Potwierdzają to badania naukowe – Włosi są szczupli, długowieczni i mają serca jak dzwony.

Jednak kuchnia jest tylko punktem wyjścia do czegoś znacznie ważniejszego- świętowania, radowania się smakiem, dobrym towarzystwem, winem, życiem. Przykładem stosowania dobrej diety może być Sophia Loren, która w wieku 70 lat wzięła udział w sesji zdjęciowej do kalendarza „Pirelii”. Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego słyną z miłości do muzyki. W letnie wieczory na rynkach wszystkich włoskich miast odbywają się koncerty. Podobnie kościoły są przepełnione w czasie licznych koncertów muzyki klasycznej. Na mszach jest natomiast niewiele wiernych. Włochom zawdzięczamy nie tylko operę, ale także wiele innych wynalazków muzycznych. Średniowieczny mnich Guido d, Arezo wymyślił muzyczną gamę. Antonio Stradivari tworzył najdoskonalsze skrzypce, które dziś są sprzedawane za zawrotne kwoty. Papież Grzegorz Wielki nie tylko wprowadził celibat ale opracował chorał gregoriański, który chętnie słuchamy do dziś. Słownik muzyczny z powszechnie znanymi terminami: piano-cicho, forte – głośno oraz instrumenty pianino i wiolonczela to też włoski wynalazek. Sam Liciano Pavarotti sprzedał ponad 100 milionów płyt. Dzięki niemu w operze rozkochali się muzyczni barbarzyńcy, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli o La Scali.

Przez stulecia centrum zachodniego świata stanowił Watykan. Za czasów cesarstwa na obecnym placu św. Piotra regularnie odbywały się wyścigi rydwanów i egzekucje, tu ok.64 r.n.e. ukrzyżowano Piotra Apostoła. Do tej pory panowało 264 papieży.

Najmłodszy papież Jan XI obrany w 931 r. miał 16 lat. Dziesięciu papieży zmarło śmiercią gwałtowną. Polaków szczególnie cieszy widok obrazu M. B.Częstochowskiej w głównym ołtarzu Panteonu –najważniejszej świątyni starożytnego Rzymu. Został on ufundowany przez Marka Agrypę jako świątynia wszystkich bogów. Miłe dla nas są kolejki do Grót Watykańskich, by odwiedzić grób Jana Pawła II. Tylko nasz papież cieszy się takim poważaniem i teraz już głosy polskie w tych kolejkach są zdecydowaną mniejszością.

Włochy należy odwiedzić chociażby dlatego, że ponad połowa światowych dzieł sztuki znajduje się w tym kraju. Skupione są one na niewielkiej powierzchni. Ponad sto tysięcy zabytków zarejestrowano w tym kraju, niektóre wymagają działań ratunkowych. No i ten swojski bałagan oraz przychylność ludzi każą nam pamiętać o kraju, który jako jedyny jest wymieniony w naszym hymnie narodowym.

Dopełnieniem wieczoru włoskiego w gubińskim PTTK był wyjazd na Włoską Noc w Muzeum Ziemi Lubuskiej 15 maja br.

Zenon Pilarczyk

*zdjęcia zostały podczas wyjazdu na Włoską Noc Muzeum do Zielonej Góry w dniu 15 V 2010


RELACJA Z WYCIECZKI PO KOTLINIE KŁODZKIEJ- 5-7 marzec 2010r.

Do Łężyc, gdzie byliśmy zakwaterowani dojechaliśmy ok. godz. 22.30. Już czekały na nas przygotowane ciepłe, czyściutkie pokoje w Ośrodku wypoczynkowym "U ANNY". Po podróży większość zaszyła się w swoich pokojach, by nabrać sił na następny dzień, który rozpoczął się już wczesnym świtem.
Po śniadaniu dojechał do nas przewodnik górski, sudecki Andrzej Strzygocki.

O godzinie 9.00, zgodnie z planem byliśmy w Dusznikach Zdrój. Przewodnik oprowadził nas po Parku Zdrojowym. Zatrzymaliśmy się przed Dworkiem Chopina, pomnikiem Chopina, zwiedziliśmy Pijalnię i posmakowaliśmy wody: "Jan Kazimierz", Pieniawa Chopina". Przewodnik przekazywał nam mnóstwo informacji związanych z tym przytulnym miasteczkiem, związanym z Fryderykiem Chopinem.

W dalszą podróż udaliśmy się do Wambierzyc, by zwiedzić i dowiedzieć sie jak najwięcej o Bazylice.
"Do świątyni prowadzą monumentalne, kamienne schody o trzech ciągach. Wszystkich stopni jest 56, z czego 33 w środkowym ciągu symbolizuje lata życia Jezusa na Ziemi. Kolejnych 15 stopni nad pierwszym tarasem oznacza lata życia Maryi przed jej Boskim Macierzyństwem. Imponująco wielka fasada ma 52,5 m wysokości, utrzymana w stylu późnego renesansu podzielona jest na trzy części, z których środkowa jest najszersza. Ozdobiona symetrycznie usytuowanymi podwójnymi pilastrami i płycinami, jest w połowie rozdzielona niewielką galerią na dwie kondygnacje, co nadaje kościołowi charakter pałacowy. Wrażenie to potęguje górny ciąg balustrady, który dekorują kamienne posągi apostołów. Fasadę wieńczą trzy płaskie szczyty. Pośrodku półkolistej wnęki, w osi fasady znajduje się duża drewniana rzeźba Matki Boskiej Wambierzyckiej z połowy XVIII wieku, a nad nią widnieje emblemat z herbem papieża Piusa XI. Szczególnie efektownie fasada wygląda przy wieczornej iluminacji.

Wnętrze świątyni utrzymane w duchu baroku zdobią malowidła, obrazy i rzeźby, spośród których na szczególną uwagę zasługują dzieła Karola Sebastiana Flackera: ambona, będąca rzeźbiarską kompozycją wyrażającą słowa maryjnego hymnu Magnificat i ołtarz główny mieszczący cudowną figurkę Matki Boskiej".

Kolejnym etapem zaplanowanym na naszej wycieczce było zwiedzanie Kopalni Złota w Złotym Stoku

W "Sztolni Gertruda" wyeksponowana jest bogata kolekcja unikalnych map i planów kopalni z okresu od XVIII do XX wieku, a także dawnych narzędzi górniczych. Można tu też podziwiać rzadko spotykane tygle i formy odlewnicze, a także piec muflowy, w którym wytapiano złoto.

W "Sztolni Gertruda" znajduje się "Muzeum Przestróg i Apeli", w którym można podziwiać różnej wielkości tabliczki z uwiecznionymi najróżniejszymi hasłami, instrukcjami i ostrzeżeniami, mającymi informować, pouczać i przestrzegać. Szczególną głupotą "szczycą" się eksponaty pochodzące z lat 60 i 70.

Dalszym etapem zwiedzania było dojście do "Sztolni Czarnej Górnej" i po pokonaniu chodników i korytrzy dotarliśmy do głębi sztolni, gdzie znajduje się XVII-wieczny szyb, którym trasa turystyczna prowadzi głęboko w dół. Tutaj spływa po skałach piękny, jedyny w Polsce i unikalny w skali europejskiej podziemny wodospad.

Ze sztolni na powierzchnię wyjechaliśmy podziemnym tramwajem

Długo na pewno będziemy pamiętali przesympatyczną, bardzo dowcipną Panią Przewodnik, dzięki której pobyt w Złotym Stoku zapamiętamy długo

Kolejnym etapem zwiedzania było Kłodzko.Przewodnik doprowadził nas do Twierdzy, zwiedziliśmy rynek, średniowieczny most gotycki.

Z Kłodzka ruszyliśmy do Łężyc, bo już o godz. 18.30 czekała na nas przepyszna obiadokolacja i wieczór z przystawkami, przy gitarze i kominku

Długo wspominaliśmy miniony dzień

Niedziela (7.03) przywitała nas piękną słoneczną i mrożną pogodą. Przed wyjazdem do Gubina zwiedziliśmy jeszcze Polanicę Zdrój wraz z parkiem i pijalnią.

Z tej pięknej uzdrowiskowej miejscowości wyskoczyliśmy jeszcze do Bystrzycy Kłodzkiej, a następnie do Międzygórza. W Bystrzycy zwiedziliśmy zabytki: Kamienny pręgierz na Małym Rynku pochodziący z 1566 roku, Ratusz, Tanią Jadkę, Bramę Wodną, Wieżę Rycerską, Barokowy pomnik Trójcy Świętej, Kościół parafialny pw. św. Michała Archanioła

Z Bystrzycy autokar dowiozł nas do Międzygórza -miejscowości powstałej w połowie XVI w., a której rozwój można przypisać księżnej Mariannie Orańskiej z Hohenzollernów. Doceniła Ona piękne położenie Międzygórza i zleciła wybudowanie domów gościnnych oraz stawów hodowlanych, przyczyniając się w ten sposób do rozpropagowania tej miejscowości.

Przewodnik doprowadził nas jeszcze do Wodospadu Wilczki. Obszar wokół wodospadu, stanowiący część Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego, ogrodzony jest barierkami, wybudowano kamienne ścieżki, schodki oraz mostek, z którego można podziwiać tą miejscową atrakcję ze wszystkich stron.

Niestety ze względu na oblodzenie niektóre trasy dla zwiedzających były zamknięte

Wodospad Wilczki był ostatnim etapem zwiedzania pięknej Ziemii Kłodzkiej. Do Gubina powróciliśmy ok. godz.20 z wielkimi wrażeniami.

FOTO: Grażyna Bartkowiak, Zenon Pilarczyk, Teresa Zimniak, Romuald Skrzypczak

tekst:Iwona Kolińska

Na powiatowych i wojewódzkich szlakach.........

Aby zobaczyć coś interesującego i dowiedzieć się wielu ciekawych informacji nie zawsze trzeba wyjeżdzać daleko. Tak właśnie zaplanowano wyjazd młodych turystów, który odbył się 27 lutego 2010 roku. Uczniowie z młodzieżowych kół PTTK działających w Publicznej Szkole Podstawowej w Starosiedlu, Szkole Podstawowej nr 3, Specjalnym Ośrodku Szkolno- Wychowawczym w Gubinie wraz z opiekunami Grażyną Bartkowiak, Dorotą Zdziebło, Grażyną Dymarczyk, Elżbietą Lipnicką i Iwoną Kolińską udali się na wycieczkę do Krosna Odrzańskiego i Zielonej Góry.

Wielu z nas nie miało pojęcia o tym, że tak bliskie nam miasto powiatowe .. ma swój zamek, który został zbudowany w pierwszej połowie XIII w. przez piastowskich książąt dzielnicy głogowskiej. Z braku informacji źródłowych i nie przeprowadzonych badań archeologicznych trudno ustalić jego pierwotny wygląd. Zachowane fragmenty ceglanego muru zdają się wskazywać, że za czasów Henryka Brodatego, księcia często w Krośnie przebywającego, warownia była już murowana. Tutaj właśnie znalazła schronienie wdowa po Henryku, księżna Jadwiga, gdy opuścić musiała Legnicę w czasie najazdu tatarskiego w 1241 r. Przybyła wówczas do Krosna wraz ze swym dworem i mniszkami z trzebnickiego klasztoru. Przyjąć zatem można, że zamek składał się w połowie XIII w.z prostokątnego budynku mieszkalnego, zamykającego jedną stronę czworobocznego dziedzińca, zabezpieczonego wysokimi murami kurtynowymi i częściowo jeszcze wałem i palisadą. W 1945 r. zamek ponownie został zniszczony przez pożar. Jego Ruinę zamku zniszczonego przez pożar podczas wojny w latach 1964 - 1966 uporządkowano i zabezpieczono. Budynek bramny został odbudowany i przeznaczony na potrzeby szkolnictwa.

Obecnie zamek jest odrestaurowaną budowlą gotycko - renesansową mieszczącą w swojej siedzibie Izby Muzealne jak również Punkt Informacji Turystycznej. Tego wszystkiego dowiedzieliśmy się dzięki naszemu przewodnikowi panu Jerzemu Szymczakowi, który z wielkim zapałem i pasją zdradzał nam tajemnice krośnieńskiego zamku.

Kolejnym etapem naszej wyprawy było Muzeum Ziemi Lubuskiej, a szczególnie Muzeum Dawnych Tortur, które jako stała galeria Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze jest największą w Polsce wystawą ukazującą stosowanie prawa karnego, system wymierzania kar oraz metody tortur w średniowieczu i w czasach nowożytnych. W piwnicach Muzeum, na powierzchni około 200 m2 prezentowane są liczne eksponaty związane z dawnym sądownictwem na obszarze ówczesnego Dolnego Śląska i Brandenburgii, a w szczególności w Zielonej Górze. Tortury stosowane były zarówno w śledztwach dotyczących najcięższych przestępstw (np. zabójstwo), w procesach o czary, ale także w przypadkach wykroczeń mniejszej wagi (jak kradzież).

Do zadawania tortur konstruowano rozmaite narzędzia, początkowo dość proste, które z biegiem czasu udoskonalano tworząc przemyślne urządzenia wykonane w ten sposób, aby zadawały jak najwięcej bólu. Były to m.in.: "hiszpańskie buty", "hiszpański osioł", kabat, garota. Egzekucją wyroków zajmował się kat wraz ze swoim pomocnikiem - tzw. hyclem.
Na wystawie odtworzony został fragment lochu, w jakim przebywali skazańcy, wyposażenie izby tortur, narzędzia egzekucyjne i rekonstrukcja procesu czarownic . Ponadto przedstawione są narzędzia do wykonywania kar na honorze (maski i kamienie hańbiące, pręgierz).

Pod wielkim wrażeniem obejrzanych narzędzi tortur i sposobów wymierzania kary uznaliśmy, że to co dziś rozumiemy pod pojęciem kary przejawia się wielką łagodnością.

Nasza, choć niedaleka, ale jakże bardzo interesującą wycieczka zakończyła się spacerem po Zielonej Górze. Pełni wrażeń, licząc na kolejne tak udane wyjazdy sobotnim popołudniem wróciliśmy do Gubina.

Młodzi Turyści

Byliśmy na KULIGU

W dniu 9 stycznia 2010 r. Klub Górski „Dreptaki” i Zarząd OM PTTK w Gubinie zorganizowali dla swoich członków kulig.
Do Kosarzyna, pomimo bardzo obfitych opadów śniegu, dojechało aż 29 uczestników tej udanej imprezy turystycznej.

Punktualnie o godzinie 11.00 do Stanicy wodnej PTTK w Kosarzynie dojechał Pan Adam Zając z Łomów ze swoim zaprzęgiem konnym. Do zaprzęgu oprócz małych sań dołączono duże sanie, wykonane specjalnie na tę okazję przez Franka Sałandziaka. Pierwszą turę kuligu koniki dowiozły z Kosarzyna do Łomów i z powrotem. Druga i trzecia tura dojechała kuligiem do plaży „Oaza”. Wszyscy uczestnicy byli pod wielkim wrażeniem pięknej scenerii zimowej okolic Kosarzyna.

Organizatorzy przygotowali również ognisko, przy którym można było się ogrzać, upiec kiełbaskę oraz pośpiewać turystyczne piosenki, przy dźwiękach gitary Krzysztofa Szmigielskiego.Zarząd OM PTTK w Gubinie dziękuje wszystkim organizatorom tej udanej i dobrze zorganizowanej imprezy turystycznej. Szczególne podziękowania należą się : Frankowi Sałandziakowi, Tadeuszowi Mochnaczowi, Eli Guziewicz, Andrzejowi Konieczce.
Już z utęsknieniem czekamy na następny kulig.

Iwona Kolińska

Posiedzenie LUBUSKIEGO POROZUMIENIA ODDZIAŁÓW

Na dzień 12 grudnia 2009r Danuta Cierpisz -przewodnicząca LPO PTTK zwołała posiedzenie Rady LPO PTTK w Krośnie Odrzańskim. Spotkanie odbyło się w Zamku Piastowskim

Tematem posiedzenia było:
1. Ustalenie kalendarza przedsięwzięć na 2010 rok.
2.Przedstawienie regulaminu zdobywania Regionalnej Odznaki Turystycznej „Dookoła Województwa Lubuskiego”.
3.Ustalenie nowego terminu Sesji Przedkongresowej „ Kultura i turystyka transgraniczna między społeczeństwami Województwa Lubuskiego i Brandenburgii”

4.Podjęcie uchwały w sprawie przyjęcia loga LPO PTTK.
5.Podziękowanie Oddziałom za propagowanie turystyki, krajoznawstwa i promocję Ziemi Lubuskiej w 2009 roku.
Z rąk Danuty Cierpisz Prezes naszego Oddziału otrzymała pamiątkowy dyplom i podziękowanie
W dalszej części spotkania było zwiedzanie Zamku Piastowskiego, który naprawdę wart jest zwiedzenia.
W posiedzeniu wzięły udział min:
Prezes naszego Oddzału - Grażyna Bartkowiak oraz v-ce prezes d/s statutowych Iwona Kolińska


SEZON TURYSTYCZNY ZAKOŃCZONY !

Z powodu nagłego ochłodzenia w tym roku zakończenie sezonu turystycznego odbyło się w Klubie PTTK, a nie jak pierwotnie planowano na Stanicy w Kosarzynie.
Doskonałą organizacją popisały się dziewczyny z Koła Terenowego nr 2- Ewa Krygier i Danusia Mazur.
Iwonka Kolińska "rzuciła " teksty piosenek turystycznych na ekran, dzięki czemu wszyscy mogli popisać się umiejętnościami wokalnymi.
Niektórzy koledzy dali popis "solówek" z oryginalną interpretacją. Szkoda, że tego nie słychać w internecie (pracujemy na tym, by umieścić to na stronie you tube). Jak zwykle na gitarze towarzyszył Krzysiu Szmigielski.
W pewnym momencie wyniesiono stoły na korytarz i wszyscy ruszyli do zbiorowego tańca.
I pomyśleć, że są osoby które na kilogramy wypisują donosy na naszą działalność.
Do końca roku pozostała działalność klubowa: Wspomnienia z wycieczek, Andrzejki, Sylwester i plany na następny rok... "

zenpil

Europejskie Dni Dziedzictwa- MIĘDZYRZECZ 13 IX 2009

Europejskie Dni Dziedzictwa pn."Zabytkom na odsiecz! Nasz Królewski, piastowski zamek w Międzyrzeczu" poświęcone było tematyce Zamku Międzyrzeckiego, a organizatorem sesji popularno - naukowej był Zarząd Oddziału PTTK Ziemi Międzyrzeckiej.

W Sesji, która odbyła się w sali portretów trumiennych Międzyrzeckiego Zespołu Muzealnego wzięli udział członkowie PTTK Lubuskiego Porozumienia Oddziałów, harcerze, dzieci i młodzież szkół międzyrzeckich, nauczyciele oraz osoby zainteresowane.

Na spotkaniu wiele ciekawych informacji dot. zamku przekazał T. Łaszkiewicz w swoim wystąpieniu "Zamek w Międzyrzeczu", natomiat Cz. Woźniak wystąpił z zagadnieniem na temat "PTTK a ochrona zabytków". Wszyscy uczestnicy mieli również możliwość zwiedzania zamku oraz Zespołu Muzealnego

W dalszej części spotkania zaplanowano zwiedzanie miasta.

Uczestnicy poznali min.kompleks szpitalny w Obrzycach oraz przeszli się szlakiem turystycznym Międzyrzecza.

Wszyscy uczestnicy spotkania zdobyli odznakę Regionalnej Odznaki Turystyczno- Krajoznawczej "Turysta Ziemi Międzyrzeckiej".

Następnym etapem pobytu w Międzyrzeczu było zebranie w biurze PTTK Międzyrzecz, które prowadziła przewodnicząca Lubuskiego Porozumienia Oddziałów Danuta Cierpisz.

W spotkaniu w Międzyrzeczu wziął udział Zarząd OM PTTK Gubin


SPŁYW KAJAKOWY

Zarząd Oddziału Miejskiego PTTK w Gubinie w dniu 2 sierpnia 2009 r. zorganizował

spływ kajakowy po górnej Nysie Łużyckiej.

Piękna, upalna pogoda sprzyjała imprezie turystycznej. Uczestnicy spływu mogli podziwiać i cieszyć się niezwykle malowniczą linią brzegową Nysy Łużyckiej, a przede wszystkim relaksować się w ciszy, słuchając głosy ptactwa wodnego, szumu wody, obserwować cudowną florę i faunę.

Był to prawdziwy relaks w tę upalną niedzielę.

Iwona Kolińska

Foto: Janusz Koliński

V Piknik Rowerowy "W sercu Łużyc" Otwarcie sezonu letniego "Noc Kupały

OM PTTK w Gubinie, Gubiński Klub Rowerowy "Luz", Klub Górski "Dreptaki" w dniach 26-28 VI 2009 r. był organizatorem imprezy turystycznej pn. "V Piknik Rowerowy "W sercu Łużyc"", "Otwarcie sezonu letniego "Noc Kupały"

W imprezie wzięło udział ok. 49 turystów z Guben, Czyste, Ciborza, Lubska, Słubic, Poznania, Sulęcina, Jasienia, Gubina. Od godziny 16.00,w dniu 26 VI 09 na stanicy wodnej PTTK w Kosarzynie do godzin wieczornych przyjmowani byli zgłoszeni uczestnicy. W pierwszym dniu, tj 26 VI 09 organizatorzy zapewnili ognisko, kiełbaskę, bawiono się przy muzyce.W sobotę turyści wyjechali do Kłopotu, aby zwiedzić wioskę i muzeum bociana białego.Zakończenie imprezy turystycznej odbyło się w niedzielę /28 VI 2009/ o godz. 11.00 więcej...


Spotkanie prezesów Lubuskiego Porozumienia Oddziałów PTTK

12 czerwca 2009 r. w Sulęcinie odbyło się spotkanie prezesów LPO połączone ze szkoleniem księgowych .

W spotkaniu wzięły udział: Grażyna Bartkowiak - prezes, Iwona Kolińska - v-ce prezes d/s statutowych, księgowa OM PTTK w Gubinie -Dorota Tomczak

Przewodnicząca zebrania Danuta Cierpisz - prezes LPO omawiała bardzo ważne sprawy związane z działalnością PTTK w województwie lubuskim. Na spotkaniu poruszano konieczność i zasadność współpracy PTTK z samorządami. Przykładem dobrej praktyki jest min. Sulęcin. W spotkaniu wzięły udział min. władze Miasta i Gminy Sulęcin oraz prezes Zarządu Głównego PTTK -Lech Drożdzyński


Wyniki konkursu plastycznego

Zarząd Główny PTTK ogłosił wyniki konkursu plastycznego pn."Kocham i szanuję przyrodę"

Z wielką przyjemnością pragnę poinformować, że spośród wysłanych /11 maja br./ przez nasz oddział prac plastycznych mamy 2 laureatów:

Są to:

II Miejsce

Krystian Kowalczyk lat 11

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Gubinie

Opiekun Alina Rojczuk

oraz

II Miejsce

Adrian Korczak lat 9

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Gubinie

Opiekun Alina Rojczuk

Informujemy, że nagrodzone i wyróżnione osoby spotkają się w Warszawie 23 czerwca 2009 roku.

Zarząd OM PTTK w Gubinie gratuluje uczniom i opiekunce wysokiego wyniku.


W ramach realizacji „Roku Dzieci i Młodzieży w PTTK” ZG PTTK ustanowił „Dziecięcą Odznakę Turystyczną PTTK”. Można zdobywać ją podczas wycieczek rodzinnych, szkolnych lub środowiskowych.

§ 1- Dziecięca Odznaka Turystyczna Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (DOT PTTK), została ustanowiona w roku 2009 przez Zarząd Główny PTTK w Warszawie, na wniosek Rady Programowej ds. Młodzieży Szkolnej ZG PTTK, w ramach realizacji „Roku Dzieci i Młodzieży w PTTK”.

§ 2- Celem odznaki jest popularyzacja wielopokoleniowej turystyki rodzinnej, a zwłaszcza propagowanie turystyki wśród osób najmłodszych.

§ 3- DOT PTTK przeznaczona jest dla dzieci do ukończenia 10 roku życia, i można ją zdobywać pod opieką osób pełnoletnich.

§ 4- DOT PTTK można zdobywać podczas wycieczek (rodzinnych, szkolnych lub środowiskowych) realizowanych w następujących dyscyplinach turystyki: pieszej nizinnej i górskiej, rowerowej, kajakowej, narciarskiej, żeglarskiej, jeździeckiej, samochodowo – autokarowej oraz w ramach imprez na orientację. Warunkiem przyznania odznaki jest udział w 4 wycieczkach, realizowanych w ramach minimum 2 dyscyplin w dowolnym czasie.

§ 5- Młody turysta zdobywając odznakę, prowadzi książeczkę DOT PTTK w dowolnej formie. Każda wycieczka powinna być dokumentowana wpisem zawierającym: datę, dyscyplinę turystyki, przebytą trasę i czas jej trwania. Wpisu do książeczki może dokonać opiekun.

§ 6- Potwierdzenia uczestnictwa w wycieczkach, dokonuje w książeczce pełnoletni opiekun. Młody turysta może w książeczce zbierać ozdobne pieczątki z wycieczek, bilety wstępu itp.

§ 7- Po odbyciu wymaganej ilości wycieczek, odznakę weryfikują i przyznają Oddziały Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego na terenie całego kraju. Oddziały mogą scedować to prawo na oddziałowe komisje lub referaty dowolnych odznak turystycznych bądź krajoznawczych.

§ 8- Odznakę można zdobywać jednocześnie z innymi odznakami PTTK.

§ 9- Interpretacja regulaminu DOT PTTK należy do ZG PTTK w Warszawie.


ROK 2009 - ROKIEM DZIECI I MŁODZIEŻY W PTTK

W ramach realizacji "Roku Dzieci i Młodzieży w PTTK" Towarzystwo przygotowuje dwa przedsięwzięcia do osób zainteresowanych edukacją krajoznawczą i turystyczną najmłodszych pokoleń wedrowców. W dniach 31 maja - 2 czerwca 2009 w Poznaniu odbędzie się ogólnopolskie Forum Turystyki i Krajoznawstwa w Szkole, w ramach którego odbędzie się finał centralny Oglnopolskiego Młodzieżowego Konkursu Krajoznawczego "Poznajemy Ojcowiznę" oraz sesja z okazji 90. rocznicy zorganizowanej działalności krajoznawczo- turystycznej w szkolnictwie polskim.

W dniach 11-14 czerwca 2009 r. w Biłgoraju zorganizowane zostanie Ogólnopolskie Forum Młodzieżowych Liderów Turyatyki. Jego elementami będzie finał centralny OMPTTK oraz profesjonalne szkolenie młodzieżowych liderów z terenu całego kraju, min. w zakresie udzielania pierwszej pomocy i obsługi urzadzeń systemu GPS

bliższe informacje na internetowej stronie PTTK: www.pttk.pl

Konkurs plastyczny pn .”Kocham i szanuję przyrodę”

Do Oddziału Miejskiego PTTK w Gubinie wpłynęło 18 prac plastycznych, uczniów Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Gubinie, biorących udział w konkursie plastycznym pn. „Kocham i szanuję przyrodę”, który ogłosił Zarząd Główny PTTK w Warszawie. Wszystkie prace są bardzo ładne, kolorowe i bardzo ciekawe, ukazujące piękno przyrody. W dniu 11 maja 2009 prace zostały wysłane do Zarządu Głównego PTTK.

Oddział Miejski PTTK w Gubinie dziękuje uczniom Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego za przepiękne prace i wzięcie udziału w konkursie - Marcie Rymelskiej, Pawłowi Krupińskiemu, Magdalenie Kowal, Anecie Jakusik, Przemkowi Maziec, Annie Siewruk, Paulinie Biedziuk, Alicji Kopeć, Julicie Bagińskiej, Justynie Olejniczak, Magdalenie Kużaj, Irenie Grzegorek, Piotrowi Pieńkosowi,Łukaszowi Wiszniewskiemu, Krystianowi Kowalczykowi, Alanowi Borys, Adrianowi Korczak

Dziękujemy również nauczycielom SOSW -mgr Annie Dyba, mgr Jadwidze Polewskiej oraz mgr Alinie Rojczuk za rozwijanie twórczości artystycznej u dzieci, a także przybliżenie wśród wychowanków tematyki piękna i poszanowania przyrody. Życzymy jak najlepszych wyników konkursowych.

Zarząd Oddziału

*Zdjęcia przedstawiają prace uczniów

Artykuł z Wiadomości Gubińskich nr 7/2009 (395) z dnia 10 kwietnia 2009 pn. "Nowe władze"

"Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze swoją działalność programową realizuje głównie dzięki społecznej kadrze.

Nowe władze!

- Gratuluję! Jesteś pierwszą kobietą prezesem PTTK w Gubinie.Przed tobą szefowali gubińskiej turystyce m. in. Tadeusz Firlej, Mieczysław Jasinowski, Rysiek Pruchniewicz, Zenon Pilarczyk. Na ostatnim zjeździe wybrano ciebie - rozpoczynam rozmowę z Grażyną Bartkowiak.

– Powiedz, czy to, że pracujesz społecznie, wyniosłaś z domu rodzinnego? – pytam naiwnie, bo przecież wiem, że ojciec Józef Bartkowiak całe swoje zawodowe życie nauczyciela - wieloletniego dyrektora szkoły ZSR - dzielił z pracą społeczną, że matka Maria Bartkowiak wszelkie działania artystyczne w tejże szkole (przede wszystkim zespoły) uzupełniała pracą społeczną. Brat Przemysław - lekarz, wyemigrował po studiach z Gubina. I myślę, że też w swoim mieście nie stroni od społecznikostwa.- Tak! niewątpliwie wyszłam z domu, który był tak zorganizowany, żeby bez uszczerbku dla rodziny był czas na pracę zawodową i społeczną. Wyssałam to z mlekiem matki i ojca - śmieje się pani Grażyna, która na co dzień poszła w zawodowe ślady rodziców. Uczy geografii w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Gubinie.

- Od kiedy jesteś członkiem PTTK? - pytam.

- Dokładnie od 1 lipca 1987 r. - odpowiada.

A wszystko zaczęło się od ZHP. Najpierw uczestniczyła w obozach harcerskich stacjonarnych i wędrownych, a później już jako instruktor harcerstwa przygotowywała m. in. do konkursów turystycznych, w których jej harcerze wygrywali w piosence turystycznej i poznawaniu ojcowizny. Od 1994 r. była w prezydium PTTK, pełniąc funkcję skarbnika, a dwie ostatnie kadencje była wiceprezesem ds. statutowych. Oprócz umiłowania turystyki ma podstawy wynikające z wykształcenia, bo po zdobyciu dyplomu (geografa) na Uniwersytecie Poznańskim, skończyła podyplomowe studia o kierunku turystyka - na Uniwersytecie Wrocławskim. Wykładała też przedmioty turystyczne w Technikum Obsługi Turystycznej przy szkole rolniczej w Gubinie.

- Jakie plany ma pani prezes na całą kadencję działalności PTTK w Gubinie? – pytam

Przede wszystkim chciałaby zaktywizować młodzież, chce poprzez koleżanki i kolegów nauczycieli propagować turystykę.

- Kiedyś były we wszystkich szkołach koła turystyczne. Co się porobiło, że teraz mamy tylko w szkole w Starosiedlu i Szkolnym Ośrodku Wychowawczym w Gubinie?

- Brak zainteresowania spowodowany jest prawdopodobnie sytuacją społeczną i rodzinną. Poza tym nastąpiła zmiana zainteresowań dzieci i młodzieży z turystyki na komputer i internet. Poznają świat przez środki masowego przekazu, nie wychodząc z domu – odpowiada nie bez racji pani prezes.

No tak! - myślę.

Składki trzeba płacić. Nie zawsze rodziców na to stać. Po drugie, w szkołach większy nacisk kładzie się na naukę pozwalającą startować w różnych przedmiotowych konkursach i olimpiadach, otwierających drzwi do lepszych szkół czy uczelni. Turystykę ogranicza się do wycieczek szkolnych.

W dalszych planach pani prezes jest propagowanie turystyki również wśród dorosłych. Gubiński Oddział PTTK dysponuje odpowiednią kadrą programową przewodników, przodowników. Są znakarze szlaków turystycznych i instruktorzy krajoznawstwa.

Oddział miejski tworzą: Klub Górski „Dreptaki”, Klub Rowerowy „Luz”, Koło Terenowe nr 1 i nr 2.I dwa koła szkolne. Razem ponad 100 członków.

Każdy klub czy koło ma swój program. Realizując go, wszyscy członkowie oddziału mogą brać w nim udział. Nie są to programy tylko dla tych kół. Członkowie gubińskiego oddziału uczestniczą też w programach innych oddziałów PTTK, z terenu całego kraju.

Jest strona internetowa, a zawiadomienia o wycieczkach czy innych imprezach są wywieszane na tablicy ogłoszeń w oddziale.

- A gdyby ktoś chciał być członkiem, to jakie warunki musi spełnić? – pytam

- Według regulaminu trzeba odbyć dwuletni „staż”, polegający na uczestnictwie w imprezach wyjazdowych, pracy społecznej w Stanicy Wodnej w Kosarzynie. Wiek członków nieograniczony. Bierzemy pod uwagę stan ducha, a nie stan ciała. U nas ważna jest tolerancja - wiek, wyznanie, narodowość nie mają znaczenia, byleby była to osoba koleżeńska, pogodna, lubiąca wędrówki. Czekamy na chętnych – zachęca pani prezes.

- Jeszcze jakieś plany?

-Tak! Naszą stanicę wodną w Kosarzynie chcemy rozbudować, przystosować ją do większych grup turystycznych, powiększyć miejsca noclegowe, by można było wykorzystać w większym stopniu sprzęt wodny: kajaki, rowery wodne, deski surfingowe - informuje zapytana.

- No a na koniec pytanie: czy nadal będą organizowane tak atrakcyjne wycieczki, jakie były w ostatnich latach? - pytam, bo sama jestem od bardzo wielu lat członkiem PTTK i dzięki uczestnictwu swoją wiedzę poszerzyłam o nowe miejsca i zabytki w kraju (nie tylko góry), a także w Niemczech, Czechach i Słowacji.

- Postaramy się, żeby nie było gorzej. Tradycyjnie mamy w planie dwie wycieczki 2-3 dniowe wiosną i jesienią. Będą też wycieczki jednodniowe, a także wieczory tematyczne w klubie - relacje z indywidualnych podróży naszych członków do ciekawych krajów świata. Wieczory wspominkowe z wyświetlaniem filmów z naszych wojaży. Wieczory andrzejkowe i sylwestrowe. Myślę też, że wiele okolicznościowych spotkań. Cały rok będziemy spotykali się w naszej stanicy w Kosarzynie z ogniskami, zabawami sportowymi, zimowym kuligiem - obiecuje pani prezes.

Dziękując za rozmowę, nie życzę pomyślności, bo wiem, że tak będzie. Myślę też, że ta rozmowa zachęci jeszcze niezdecydowanych do uczestnictwa i przyjemności bycia w sympatycznym towarzystwie, a także tych wszystkich, którzy chcą poszerzyć swoją turystyczną wiedzę - no i dbają o zdrowie.

Kaśka Janina Izdebska

Z ostatniej chwili

W Pniewie k/Międzyrzecza odbyła się 4 kwietnia br. III Regionalna Konferencja Oddziałów PTTK woj.lubuskiego. Prezes Grażynę Bartkowiak wybrano na wiceprzewodniczącą LPO PTTK oraz delegatem z naszego województwa na XVII Walny Zjazd PTTK w Warszawie."


wycieczka DREPTAKÓW i LUZAKÓW w dniu 19 kwietnia 2009

Do kolejnej i bardzo ciekawej wycieczki samochodowej i rowerowej, przygotowanej przez Gubiński Klub Rowerowy LUZ i Klub „Dreptaki” doszło 19 IV 2009 r. Wycieczkę pn. „Ciekawe miejsca w okolicy Gubina” przygotowała Grażyna Bartkowiak, a za przebieg wycieczki samochodowej pn."Po starym kraju- szlakiem elektrowni wodnych", organizowanej przez Dreptaki odpowiadał A. Konieczka i T. Mochnacz.

Na miejsce zbiórki zgłosiło się 22 rowerzystów oraz 16 członków z klubu „Dreptaki”. Wszyscy wyruszyliśmy swoimi środkami lokomocji w kierunku Czarnowic. W tej miejscowości spotkaliśmy się przy elektrowni wodnej, a Zenon Pilarczyk przekazał turystom wiele ciekawych informacji dot. możliwości wykorzystania wody do produkcji prądu przez osoby indywidualne, a także wiele ciekawych wiadomości związanych z tą miejscowością. Z Czarnowic droga przebiegała przez Stargard Gubiński i dalej do Witaszkowa. W Stargardzie zatrzymaliśmy przed pomnikiem gen. Świerczewskiego, ustawionego w roku 1974 z inicjatywy mieszkańców wsi byłych żołnierzy II AWP.

Natomiast w Witaszkowie dotarliśmy do /obecnie trwa remont ścian/ Kościoła rzymsko- katolickiego p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP zbudowanego w roku 1749. Budynek kościoła wzniesiony w konstrukcji szachulcowej. Kościół zlokalizowany jest w centralnej części wsi, przy placu wiejskim. W bezpośrednim otoczeniu kościoła znajduje się dawny cmentarz ewangelicki. Na jego terenie rosną stare drzewa, których konary sięgają dachu kościoła. Zwiedzanie kościoła było możliwe dzięki kol. T. Mochnaczowi oraz Pani Sołtys.

Z Witaszkowa trasa wiodła do Gębic. W tej miejscowości zatrzymaliśmy się przed pomnikiem z roku 1969, który został poświęcony jeńcom Stalagu, w którym przebywał min. ojciec Maksymilian Kolbe. W dalszej drodze dotarliśmy do ruin Kościoła, stojącego na skraju wsi, zbudowanego w XV wieku. Nie użytkowany od roku 1945 popadł w ruinę. Z Gębic udaliśmy się do Starosiedla by zobaczyć następną elektrownię. Odpoczynek i posiłek został zaplanowany nad stawem należącym do Pana Graczyka. Po 1.5 godzinnej przerwie rowerzyści wyruszyli w drogę powrotną do Gubina. Natomiast zespół „Dreptaków” wyjechał w kierunku Gubina ok. godz. 15.30. Wycieczka należała do niezwykle udanych. Dzięki przewodnikom Grażynie Bartkowiak i Zenonowi Pilarczykowi mogliśmy dowiedzieć się o niezwykłych terenach znajdujących się w okolicy Gubina.

Iwona Kolińska

Po wyborach w gubińskim PTTK - artykuł z Tygodnika Powiatowego z dnia 09 kwietnia 2009 r.

W dniu 20 marca br. odbył się Walny Zjazd Oddziału Miejskiego PTTK w Gubinie.

Zjazd wybrał nowe władze Oddziału . Tym razem ster stowarzyszenia w Gubinie przejęły panie. Prezesem zarządu została Grażyna Bartkowiak, wiceprezesem ds. statutowych Iwona Kolińska . Obie działaczki najlepszej komórki organizacyjnej w tym Oddziale – Gubińskiego Klubu Rowerowego „Luz „ ( luzaczki ) . Pomagać im będą dwaj weterani – doświadczone „Dreptaki „ : Ryszard Pruchniewicz jako wiceprezes ds. gospodarczych i Andrzej Konieczka - skarbnik. Funkcję Sekretarza Oddziału sprawować będzie Danuta Mazur.

Musimy też dodać, że panie przejęły też władzę w Lubuskim Porozumieniu Oddziałów PTTK. Cała władza tej struktury przeszła do powiatu krośnieńskiego . Prezesem LPO została Danuta Cierpisz będąca jednocześnie prezesem Oddziału Wojskowego w Krośnie Odrzańskim a wiceprezesem Grażyna Bartkowiak, jak wspomniano prezes OM PTTK w Gubinie. By zakończyć tą damską wyliczankę musimy dodać, że delegatami z Lubuskiego na XVII Walny Zjazd PTTK w Warszawie zostały Grażyna Bartkowiak, Danuta Cierpisz i Elżbieta Łobacz-Bącal - prezes zarządu PTTK Oddziału Powiatu Żarskiego.

Sam zjazd w Gubinie nie wniósł nic nowego do rozwoju PTTK . Został zdominowany przez trzech „działaczy", którzy nie rozumieją idei i celów statutowych stowarzyszenia. W ostatnich latach nie wnieśli oni nic do tej organizacji . Jeden z „działaczy” domagał się powrotu do starych czasów gdy PTTK było jedyną organizacją tego typu w Polsce i zapisywały się do niej całe załogi zakładów pracy. Składki opłacano wówczas hurtem z funduszu socjalnego. Tylko, już nie ma tych zakładów, które zatrudniają tysiące ludzi udających, że pracują i organizacja w Gubinie liczyła wówczas ponad tysiąc członków. Drugi domagał się regulaminów na wszystko co się może zdarzyć . Regulaminy obowiązujące od lat są w internecie na stronie www.pttk.pl, zakładka - regulaminy . Obowiązują one wszystkich członków i regulują całokształt życia stowarzyszenia i nie ma żadnej potrzeby tworzyć dodatkowych regulaminów . Szczytem zaściankowości i ciasnoty umysłowej było zgłoszenie veta przeciwko kandydaturze długoletniego członka zarządu dlatego, że posiada on obywatelstwo niemieckie. PTTK jest członkiem wielu międzynarodowych organizacji o podobnym profilu .

Członkowie PTTK pełnią w nich kierownicze funkcje . Każdy członek ma w legitymacji znaczek NFI – organizacji, która dysponuje ponad tysiącem schronisk w Europie, Afryce i noże korzystać z nich za symboliczną opłatą. Wiceprezesem NFI jest prof. Krzysztof Mazurski pełniący jednocześnie funkcje przewodniczącego Komisji Krajoznawczej ZG PTTK. Należy tu dodać, że statut PTTK w Art. 12 stwierdza : „Członkiem zwyczajnym PTTK może być obywatel polski lub cudzoziemiec, mający pełną zdolność do czynności prawnych”. Nie ma żadnych ograniczeń w biernych i czynnych prawach wyborczych członków PTTK . Nigdy tez w tej sprawie nie miał wątpliwości Sąd Rejestrowy . Nie trzeba dodawać jaką stratą dla Oddziału było by pozbycie się członka, który zna język i kulturę sąsiada za granicą i pomógł zorganizować wiele imprez na terenie Niemiec .

W tajnym głosowaniu do władz oddziału zdecydowaną większość zdobyli członkowie posiadający uprawnienia programowe i znający cele statutowe tego zasłużonego dla kultury polskiej i propagującego zdrowy styl życia stowarzyszenia. Bardzo udane są pierwsze imprezy zorganizowane przez nowe władze . Musimy tu wyróżnić działalność Komisji Krajoznawczej za. wyjazd na inscenizację Wielkiej Ucieczki do Żagania oraz bardzo dobrze przygotowaną dla wszystkich członków wycieczkę do Neuzzelle w dniu 5 kwietnia br. W wycieczce tej wzięło udział 37 osób. Rowerzyści przyjechali z Gubina, Lubska, Krosna Odrzańskiego i Nowej Soli . Wycieczka ta łączyła w sobie szerokie spektrum elementów poznawczych w zakresie obyczajów wiosennych naszych sąsiadów i ciekawego krajobrazu okolic tej miejscowości . Część tych walorów przedstawiamy na załączonych fotografiach. Zapraszamy również czytelników na bardzo dobrą stronę internetową prowadzoną przez Iwonę i Janusza Kolińskich : www.pttk.gubin.com.pl gdzie możemy zobaczyć więcej opisów i zdjęć. Za organizację ciekawej wycieczki musimy podziękować: :Grażynie Bartkowiak Iwonie i Januszowi Kolińskim, Romkowi Skrzypczakowi i Piotrowi Wystrachowi . Liczymy na to, że dane nam będzie opisywać jeszcze wiele tak ciekawych imprez.

Zenpil

Wieczór meksykański

28 lutego 2009 r. w OM PTTK w Gubinie odbyła się wieczornica pn. „ Wieczór meksykański”, którą zorganizował Ryszard Pruchniewicz – uczestnik 2- tygodniowej wycieczki do Meksyku.

Ryszard przedstawił wszystkim zainteresowanym i obecnym na wieczornicy wiele ciekawych informacji dot. położenia, historii, zwyczajów o Meksyku – kraju, którym wielu z nas oglądało i będzie oglądać tylko na zdjęciach. Ze swojej podróży, wielką pamiątką będą przepiękne zdjęcia, które były pokazane i omawiane. A było ich ponad 1000. Meksyk to kraj zaskakujących kontrastów i wielu, wzajemnie się przenikających kultur i tradycji.

Zauroczeni pięknym, magicznym Meksykiem, mogliśmy jeszcze spróbować dania meksykańskiego, oraz spróbować odrobinę prawdziwego Mezcalu z robakiem, wykonanego z agawy. Niektórym smakowało, a niektórym ……

Dowiedzieliśmy się, że mały robaczek, żerujący na mięsistych liściach agawy, jest larwą motyla Hipopta agavis, w Meksyku znanego jako gusano. Po zakończeniu fermentacji i destylacji uprażonych części agawy wrzuca się do mezcalu larwy tej gąsienicy, jeśli nie ulegną rozkładowi po tygodniu, można alkohol butelkować. To, niestety, nie koniec udziału gusanos de maguey w procesie produkcji mezcalu.

Te cienkie, dżdżownicowate robaki wkłada się do butelek (po 1-2 sztuki) w celu poświadczenia autentyczności alkoholu, wytwarzanego według starodawnych receptur.

Iwona Kolińska

Kulig

„Nie wiadomo, kiedy kuligi weszły w zwyczaj, ale wiadomo, że były największą wiejską rozrywką karnawałową. Gloger podaje, że „była była to zabawa zapewne tak dawna, jak dawno zasiały się gęściej dworki i dworki szlacheckie na równinach Wielko i Małopolski”.

Kulig był niegdyś zabawą wyłącznie stanu wyższego – szlachty i magnatów. Polegał na odwiedzaniu się sąsiadów w całej okolicy. Musiał być wcześniej bardzo starannie obmyślony, trzeba było ustalić kolejność odwiedzin, przygotować domy na przyjęcie z noclegami coraz większej liczby gości, zaopatrzyć spiżarnię i piwniczkę.

„Nietrudny był wybór domów, do których zjechać miano- podaje Oskar Kolberg – bo cały powiat, całe nieraz województwo, żyło z sobą jako jedna rodzina szlachecka (…) Otwartością i miłością sąsiedzką stało dawne nasze życie, uprzejmością i gościnnością wszelka zabawa””.*

Oto historia polskich tradycji.

A w obecnych czasach kulig jest najczęściej imprezą kilkugodzinną, już rzadko spotykaną.

Ale, sprzyjająca aura zimowa pozwoliła na zorganizowanie 10 stycznia 2009 r. kuligu przez turystów z Oddziału Miejskiego PTTK w Gubinie.

Miejscem zbiórki była stanica wodna PTTK w Kosarzynie nad Jeziorem Borek. Koni użyczył Adam Zając z Łomów. Zabawa była przednia . Zainteresowanie duże. By wszyscy mogli poznać piękne okolice z zimowych sań, musiały się odbyć dwie tury objazdu po okolicznych lasach. Na zakończenie było ognisko i ciepły posiłek oraz odrobina gorącego grzańca, który przyrządził Franek Sałandziak. Organizatorom gratulujemy pomysłu.
*Hanna Szymanderska – Polskie Tradycje Świąteczne, Świat Książki, Warszawa 2003 r.

Potańcówka karnawałowa 7.lutego 2009 r.

W imprezie karnawałowej można było uczestniczyć pod warunkiem przebrania w strój karnawałowy. Imprezę zorganizował Klub Rowerowy „Luz”, a we wszelkich działaniach wspierał ich Zarząd Oddziału Miejskiego PTTK. Na imprezie można było spotkać „Wróżki”, „Królową Bonę”, „Latynosa”, „Madame” „Prezydenta Buscha z pierwszą Damą”, „Frankensteina i Jego żonę”, „Sułtana Tureckiego i Księżniczkę”, „Szejka Arabskiego z pierwszą żoną”, Johna z Western Club”, „Clowna”. Prowadząca imprezę -Iwona Kolińska zorganizowała wiele konkursów. Jednym z nich był konkurs na najlepiej przebraną Panią i na najlepiej przebranego Pana. Wygrali: Krystyna Sikorska i Aleksander Pieróg. Potańcówka trwała do białego rana, a wszystkim towarzyszył dobry humor i odprężenie i ..trochę bolały nogi od przytupów.

 

Zarząd OM PTTK Gubin na kadencję 2017-2021


1.Prezes -Krystyna Sikorska
2. V-ce prezes d.s statutowych - Grażyna Dymarczyk
3.V-ce prezes d.s gospodarczych - Kazimierz Walaszko
4. Skarbnik - Helena Lech
5. Sekretarz - Wioletta Glembin
6. członek - Mirosław Sikorski
7. członek- Tadeusz Lech
8. członek - Zbigniew Worobiej
9. członek - Iwona Kolińska
10.członek- Ewa Krygier
11.członek- Danuta Mazur
12.członek- Maria Cieślik


Statut PTTK

Statut PTTK


ubezpiecznia w PTTK

ubezpieczenia członków PTTK


Harmonogram działań OM PTTK w Gubinie

Plan pracy OM PTTK na 2018 rok


KADRA PROGRAMOWA przy OM PTTK w Gubinie:


1. Adamska Żanetta-Ptk
2. Bartkowiak Grażyna- PL, Znn, Ikr, Pil
3. Fudali Antoni-PL, Ptk
4. Koliński Janusz-Ptk
5. Konieczka Andrzej -Ikr
6. Majer Anita -Ikr
7. Olech Waldemar -Ptg
8. Pleszyniak Małgorzata- Ptk, Znn
9. Pieróg Aleksander- Ptk
10. Pilarczyk Zenon-Pl, Znn, Ikr
11. Pruchniewicz Ryszard- Ptg
12. Robowska Aldona-Ptk
13. Sikorska Krystyna- Ptk
14. Ździebło Dorota- Ikr

Oznaczenie skrótów:


Ikr –Instruktor Krajoznawstwa Regionu
PL – Przewodnik Lubuski
Ptk- Przodownik Turystyki Kolarskiej
Znn – Znakarz Szlaków Nizinnych
Ptg- Przodownik Turystyki Górskiej
Pil - Pilot wycieczek


Zdobywaj odznakę "Przyjaciel Łużyc"

Odznaka Przyjaciel Łużyc


Karta Turysty

Turystyka odradza Twe siły, pomaga każdemu, szczególnie młodzieży, poznawać swoją ojczyznę.

Przyroda i dorobek kultury są własnością całego narodu - i Ty jesteś za nie odpowiedzialny.

Turysta Twój przyjaciel - służ mu radą i pomocą.

Zwiedź to, o czym czytałeś - przeczytaj o tym, co masz zwiedzić.

Dopuść naturę do głosu - nie hałasuj.

Zostaw miejsce pobytu w takim stanie, w jakim chciałbyś je zastać.

Ogień i szkło źródłem niebezpieczeństw - uważaj.

Alkohol wrogiem turystyki - unikaj go na wycieczce.

Zachowaj ostrożność - Twoja lekkomyślność zagraża Tobie i innym.

Turysta wszędzie gościem - pozostawiaj po sobie dobre wspomnienie.

Nie bądź obojętny wobec niewłaściwego zachowania innych.

Dobry humor pomaga turyście w każdej sytuacji - uśmiechnij się.